31 gru 2015

Blogowe podsumowanie roku 2015

Rok 2015 nie zapisze się do rekordowych pod względem ilości przeczytanych książek. Zdecydowanie w tym roku swój wolny czas poświęciłam sprawom prywatnym, które pochłonęły mnie w całości. Egzemplarze po które sięgnęłam w tym roku są bardzo różnorodne - powieść obyczajowa, poradniki, kryminały, literatura podróżnicza, komedia kryminalna oraz reportaż. Z tego miejsca wyróżnię kilka tytułów, które szczególnie przypadły mi do gustu:


Zdecydowanie lepiej wyglądają statystyki filmowe, których z roku na rok oglądam coraz więcej. Wybieram kino ambitne, nieodkryte, które albo przeszło bez echa w polskim kinie, albo do polskich kin w ogóle nie trafiło. W tym roku na wyróżnienie zasługują:





Zbliżający się rok będzie dla mnie przełomowym, albowiem plany zapowiadają prawdziwą rewolucję. Nie mniej jednak mam zamiar zrealizować również postanowienia z dziedziny literatury, a jest to poznanie twórczości następujących autorów:
  1. Agnieszka Olejnik
  2. Remigiusz Mróz
  3. Camilla Lackberg
  4. Karin Slaughter

29 gru 2015

Recenzja filmu "Wyrok skazujący" (2010)


 
"Wyrok skazujący" to dramat biograficzny opisujący historię opartą na prawdziwych wydarzeniach. Główną rolę gra tutaj Betty Ann Waters (Hilary Swank), która prowadzi spokojne i uporządkowane życie u boku rodziny. Pewnego dnia, jej brat Kenny Waters (Sam Rockwell) zostaje skazany na wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo kobiety. Podstawą do postawienia mu takiego zarzutu były zeznania świadków oraz znaleziona grupa krwi na miejscu zbrodni, która odpowiadała grupie krwi skazanego. Betty jest przekonana o niewinności brata, dlatego postanowiła dowieźć jego niewinności jako jego obrońca. Aby to się stało, kobieta zapisuje się na studia prawnicze, które kosztują ją wiele wysiłku i poświęcenia. 

Film porusza wiele ważnych tematów, jednak niewątpliwie przed szereg wychodzi wątek poświęcenia dla rodziny. Miłość rodzeństwa ukazana w tej historii jest niesamowicie silna. Betty i Kenny od dzieciństwa byli ze sobą zżyci, dlatego też dla kobiety było to coś naturalnego, aby pomóc bratu. Betty osiągnęła swój cel, któremu poświęciła cały swój czas, pieniądze, stosunku małżeńskie z mężem oraz stosunki rodzicielskie z synami. Myślę, iż mało kto byłby gotowy na taki wyczyn w stosunku do swojego rodzeństwa.

Pomimo tego, iż jest to film schematyczny i przewidywalny, to trzyma w delikatnym napięciu i nie pozwala oderwać się od przedstawianej historii nawet na chwilę. Produkcja jest prosta i dopracowana. Bez zbędnych fajerwerków. Nie znajdziecie tutaj zaskakujących zwrotów akcji, ale pikanterii dodaje fakt, iż opisywane wydarzenia działy się na prawdę. Wprost nie mieści się w głowie, iż wymiar sprawiedliwości może popełnić tak rażące błędy, a niewinny człowiek musiał spędzić prawie dwadzieścia lat swojego życia za kratkami.

Historia zaprezentowana w tym filmie rozgrywana jest przez kilkanaście lat. Dzięki temu obserwujemy postęp w nauce, który doprowadził do wynalezienia testów na DNA które były kluczowe, aby udowodnić niewinność skazanego. Betty skupiła się właśnie na DNA sprawcy, które przekonało sąd o popełnionym błędzie wiele lat temu.

28 gru 2015

Świąteczna wymiana U Królowej Moli

Święta już za nami. W tym roku wzięłam udział w świątecznej wymianie zorganizowanej przez Królową Moli. Przypadł mi zaszczyt robienia paczuszki dla Pani Agnieszki Olejnik, autorki kilku książek z którymi mam zamiar zapoznać się w przyszłym roku. 
Natomiast osobiście oczekiwałam na prezent od Sylwii, którą możecie znaleźć TUTAJ i TUTAJ. Niespodzianka którą mi przygotowała, dostarczyła mi wiele uśmiechu i wzruszenia. Sylwia robi przepiękne rękodzieła, którymi się ze mną podzieliła. Jedno z nich widoczne na zdjęciach na pewno będzie zajmować czołową pozycję w pokoju mojego dziecka :) 

Jeszcze raz dziękuję!


15 gru 2015

Magazyn Employer Branding 3(10)2015


 
Kilka dni temu doczytałam ostatni artykuł magazynu Employer Branding. Na bieżąco staram się Wam przedstawiać szybkie opinie dotyczące każdego wydania, jak i krótko opisać najciekawsze artykuły. Nie ukrywam, iż tym razem w kwartalniku nie znalazłam tekstów, które szczególnie by mnie zainspirowały, jednak nie każdy numer musi dostosować się do moich zainteresowań czy pasji. Nie mniej jednak, magazyn jak zwykle jest dopracowany, przejrzysty oraz pozbawiony jakichkolwiek potknięć. Najciekawsze teksty z mojego punktu widzenia w numerze 10 to:
  • poradnik eksperta w obszarze employer brandingu i marketingu rekrutacyjnego - Adriana Juchimiuka na temat strategii EB która określa kierunki działania, wyznacza sposoby i cele ich osiągnięcia, a także podsumowuje wcześniejsze aktywności i diagnozuje stan bieżący. Dowiecie się, jak ważną rolę spełnia otwartość na feedback oraz dlaczego współpraca z zewnętrznymi konsultantami możne być trudna.
  • jak wykorzystać social media w budowaniu wizerunku pracodawcy?
  • programy polecania pracowników - poradnik Anety Tur, gdzie znajdziecie odpowiedzi na następujące pytania: na czym polega taki program? jak się do niego przygotować i wykreować go? jakie powinny być zasady programu? komu przynosi korzyści? 
  • jaką rolę spełnia Instagram w działaniach employer brandingowych opowiada Robert Marczak.
  • case study na temat procesu onboardingu, czyli jakie informacje można znaleźć w podręczniku dla nowo zatrudnionego pracownika. 
  • oryginalne pomysły na realizację projektów dotyczących kreowania Grupy Żywiec, min. Akademia Warzenia Piwa, gra strategiczna "Mój Browar" oraz gra wykorzystująca historię browarów. 

11 gru 2015

Lisa Genova - "Motyl"



Autor: Lisa Genova
Tytuł: "Motyl"
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 424


Temat choroby jest niezwykle trudny. Zawsze zastanawiam się, czym kieruje się autor podejmując się napisania powieści z wątkiem bólu i cierpienia. Nie tylko dla chorego, ale również dla całej rodziny, znajomych i otoczenia. W tej historii spotykamy się z okrutną chorobą - Alzheimer która wywołuje u mnie deszcz emocji. 

Alice to kobieta, która niedawno obchodziła swoje pięćdziesiąte urodziny. Jest szczęśliwą żoną oraz matką trójki dorosłych już dzieci. Swoje pasje realizuje jako wykładowca na Harvardzie, gdzie jest osobą znaną i szanowaną. Pewnego dnia zauważa problemy z pamięcią. Zapomina o zaplanowanych zadaniach na dany dzień, treści prezentowanego wykładu na uczelni, nie potrafi znaleźć drogi powrotnej do domu. Objawy te w pierwszej kolejności zrzuca na menopauzę. Był to jednak błędny osąd. Opinia lekarza jest jednoznaczna i dramatyczna: wczesne stadium Alzheimera. Od tej pory bohaterka zaczyna układać i porządkować swoje życie pod kątem przyszłości. Przekazuje rodzinie smutne wiadomości, a w komputerze zakłada folder, który ma zachować podstawowe informacje dotyczące jej osoby czy rodziny. Umysł kobiety powoli traci swoje właściwości, zamieniając żonę i matkę w osobę, która wymaga stałego nadzoru i opieki.

Wiadomość o chorobie Alice jest dla jej rodziny ogromnym szokiem. Po okresie niedowierzania, przychodzi czas, kiedy mąż oraz dzieci muszą podporządkować się chorobie i stworzyć żonie i matce jak najlepsze warunki do życia. Życia, które daje radość, szczęście i pozwala przynajmniej w małym stopniu zapomnieć o Alzheimerze. Muszę przyznać, iż byłam pewna podziwu dla rodziny, że w tak dużym stopniu udało jej się odciągnąć kobietę schorzenia. Powieść pokazuje reakcję otoczenia na wieść o chorobie. Znajomi wyrażają ogromne współczucie, jednocześnie oddalając się od bohaterki, dając jej delikatnie do zrozumienia, iż chcą zachować dystans.

Lisa Genova stworzyła powieść pełną smutku, bólu i niedowierzania. Jednocześnie to książka, która promieniuje miłością, szacunkiem, odpowiedzialnością za drugą osobę. Publikacja ta pomaga czytelnikowi docenić fakt, iż posiada zdrową rodzinę. Bez zmartwień, smutku i cierpienia. Niniejsza pozycja książkowa wywołała u mnie wiele emocji oraz bardzo zaangażowała mnie w niniejszą historię. Pomimo tego, iż znałam jej przebieg (kilka miesięcy temu widziałam ekranizację), to każdą stronę czytałam z dużym wzruszeniem i zaangażowaniem.

7 gru 2015

Recenzja filmu "Pokuta" (2007)



Zapewne każdy z nas był kiedyś świadkiem niesprawiedliwego osądu, kłamstwa, błędnej interpretacji zdarzeń czy też zwykłego nieporozumienia. Taka czynność często prowadzi do katastrofalnych skutków, mających wpływ na całe życie poszkodowanych ludzi. Tak też było w przypadku dwojga młodych ludzi, jednych z głównych bohaterów filmu "Pokuta". Trudne wojenne czasy spotęgowały ból i cierpienie.

Akcja filmu rozpoczyna się cztery lata przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej. W zamożnej angielskiej rodzinie żyje trzynastoletnia Briony (ma niezwykły talent do kreowania nowych scenariuszy i wysnuwania nowych fantazji) oraz starsza siostra Cecilia. Pewnego razu, Briony zastaje siostrę z synem służącej w dwuznacznej sytuacji, którego od tej pory uważa za zboczeńca. Pewnego dnia, zostaje zgwałcona kuzynka Briony, a ta bez wahania wskazuje jako sprawcę właśnie Robbiego, nie będąc tego w ogóle pewna. Chłopak trafił za kratki, a silna chęć odnalezienia swojej miłości powoduje, iż trafia do armii amerykańskiej. Para po latach rozłąki i trudach wojennych ponownie się spotyka.

Melodramat jest dobrą produkcją filmową. Szczególną uwagę zwróciłam ścieżkę dźwiękową, która została fantastycznie wkomponowana w historię i zwróciła moją uwagę. Fabuła zainteresowała mnie, aczkolwiek nie jest to film, który jakoś szczególnie zapisze się w mojej pamięci na zawsze. Pierwsza część filmu, która opisuje czasy przed wojną o wiele bardziej przypadła mi do gustu (świetny klimat, kostiumy, tajemniczość), aniżeli część druga opisująca wojenne zmagania (za dużo tragizmu, niepotrzebne wątki). Nie podobała mi się czynność powtarzania niektórych scen z dwóch perspektyw, zbyt dużo bohaterów nic nie wnoszących do produkcji oraz pomieszana chronologia utrudniały całkowite skupienie się na filmie. Melodramat pochyla się nad kłamstwem i nad fatalnymi skutkami tego czynu, który w tym przypadku przekreślił całe życie młodych ludzi. 

Keira Knightley która w filmie gra rolę starszej siostry - Cecilii zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Nie ukrywam, iż każda scena w której występowała sprawiała, iż chłonęłam poszczególną sekundę akcji. Fenomenalna uroda w połączeniu z grą aktorską sprawiły, iż inne postaci zeszły na dalszy plan. Wykreowała swoją bohaterkę wyraźnie, ciekawie i z nutką świeżości. Koniecznie muszę zobaczyć inne filmy z jej udziałem.

3 gru 2015

Katarzyna Molęda - "Szwedzi. Ciepło na północy"



Autor: Katarzyna Molęda
Tytuł: "Szwedzi. Ciepło na północy"
Ilość stron: 352
Rok wydania: 2015


Chętnie sięgam po książki, które przestawiają rzeczywistość taką, jaka jest. Darzę szczególną sympatią takie egzemplarze, z których wyciągam jakąś wiedzę, poszerzam swoje horyzonty, poznaję nowe kraje, ludzi i ich kulturę/tradycje/zwyczaje oraz relacje międzyludzkie. Jak zapewne wiecie, chłonę wszystko co jest związane z Szwecją, z racji mojego kilkumiesięcznego pobytu w tym kraju. Dlatego też, kiedy zobaczyłam tę książkę, wiedziałam że muszę zapoznać z jej treścią. Bałam się rozczarowania, iż informacje w niej zawarte będą dla mnie zbyt płytkie. Zupełnie niepotrzebnie.

Katarzyna Molęda mieszka w Szwecji od kilku lat. Absolwentka Skandynawistyki. Były konsul RP w Sztokholmie. Książkę napisała na podstawie obserwacji, zdobytej wiedzy oraz rozmów z mieszkańcami Szwecji, dlatego też to Państwo opisane jest oczami mieszkańca, a nie turysty. Autorka egzemplarza nie ukrywa swojego przywiązania do tego kraju. W tekście widać, jak bliskie są jej niektóre zachowania Szwedów, a absurdalne i całkowicie odmienne zachowania Polaków. Katarzyna Molęda wrosła już w ten kraj i jest z tego powodu bardzo zadowolona. Dlatego też, postanowiła podzielić się ze swoimi rodakami opinią o Szwecji, jej mieszkańcach oraz relacjach międzyludzkich. W swojej publikacji prezentuje nowe, nieznane oblicze Szwedów, burząc ich stereotypowy wizerunek.

Autorka książki porusza wiele tematów dotyczących Szwecji i ich mieszkańców, min.: systemem nauczania, opieka zdrowotna oraz podejście państwa do ludzi starszych, stosunek do kościoła oraz obchodzenia świąt kościelnych, państwowych. W tej pozycji książkowej dowiecie się jaki jest stosunek ludzi do zawierania związków małżeńskich, rozwodów oraz posiadania dzieci. Katarzyna Molęda porusza również wiele tematów, związanych z życiem codziennym, tj. sposób i styl ubierania się, spędzanie wolnego czasu, co to jest ta słynna fika, rezerwacja terminu w pralni oraz walka o ubrania (Szwedzi nie posiadają w domu pralek), zasady wynajmowania mieszkań, umiłowanie do sportu i prowadzenia luźnego stylu życia czy zasady poruszania się po drodze z perspektywy kierowcy samochodu jak i pieszego. Twórczyni tej książki rozmawia ze starszymi ludźmi odnośnie zadowolenia z życia, z młodymi zaś na temat tolerancji czy równości. Opisuje zasady funkcjonowania aptek, sklepów monopolowych, sklepów, klubów czy więzienia.

Lektura jest subiektywną oceną Szwecji i ich mieszkańców, która zrobiła na mnie duże wrażenie! Styl nieco reportażowy, w jakim została napisania ta lektura jest niesamowicie lekki i przyjazny dla przeciętnego Czytelnika. Zauważyłam, iż autorka starała się przekazać swoją wiedzę w sposób jak najbardziej naturalny i prosty, bez wyszukanego słownictwa. Co więcej - występuje tutaj dawka lekkiego humoru, dzięki czemu nie sposób się nudzić w trakcie jej czytania. Autorka zadbała również o to, aby swoją pracę wzbogacić wieloma kolorowymi zdjęciami, które umiliły mi czas spędzony z tą pozycją książkową. Doceniam fakt, iż pomysłodawczyni faktycznie napracowała się nad niniejszą lekturą, albowiem skupia się na wyszczególnieniu dużej liczby faktów, popierając je przeżyciami, konkretnymi przykładami. Nie jest to "lanie wody" o tym, jak Szwedzi są wspaniali w pisaniu kryminałów. Okładka przyciąga uwagę i zachęca do przygarnięcia tej pozycji.

Jest małe "ale" do którego się przyczepię. Katarzyna Molęda przedstawiła Szwecję i Szwedów w samych superlatywach, opisując pozytywne aspekty mieszkania w tym Skandynawskim kraju. Czekałam kiedy pojawią się minusy, wady Szwedów, ale to nie nastąpiło. A szkoda, bo z pewnością nie jeden odbiorca książki chętnie by o nich poczytał.

Dla kogo jest ta książka? Z pewnością dla sympatyków Szwecji i Skandynawii. Przypadnie do gustu osobom, które lubią literaturę podróżniczą. Polecam ją również Czytelnikowi, który pragnie dowiedzieć się czegoś więcej o tym państwie, a z pewnością już jest to lektura obowiązkowa dla osób, które planują emigrację (czasową bądź na stałe) do Szwecji.

1 gru 2015

Wymarzony stosik na grudzień

Dzisiaj pierwszy dzień grudnia, a zatem święta tuż tuż. Powolutku czuć przedświąteczne zamieszane, zapach mandarynek unosi się w powietrzu, świeczki wypalają się jedna za drugą, a dłonie rozgrzewa herbata z miodem, cytryną i imbirem. Pełnię szczęścia uzupełniają pozycje książkowe, które niedawno trafiły do mojej biblioteczki. Z całego stosiku, najbardziej jestem zadowolona z zdobycia lektury Katarzyny Molędy, którą już niestety kończę.

A czy u Was czuć już świąteczny nastrój?
Na recenzję której książki będziecie najbardziej oczekiwać?

26 lis 2015

Gina Ford - "Pierwszy rok życia dziecka"


Autor: Gina Ford
Tytuł: "Pierwszy rok życia dziecka"
Ilość stron: 294
Rok wydania: 2013


Autorka książki - Gina Ford to znana i ceniona w Wielkiej Brytanii specjalistka od wychowywania dzieci. Jej książki uważane są za bestsellery w kategorii dziecięcej. 

Główna zasada, którą autorka kieruje się w wychowywaniu dzieci to rutyna i konsekwencja w działaniu. Te dwa elementy mają za zadanie sprawić, iż dziecko spędzie najedzone i wyspane, a tym samym szczęśliwe. Dzięki temu rodzice dziecka w krótkim czasie po urodzeniu mają przesypiać całe noce. Niniejsza książka szczegółowo opisuje metodę rytmu dobowego. Co to takiego? Jest to reguła, która ma za zadanie wprowadzić stałe pory snu i karmienia dziecka, dostosowane do jego wieku. Dlatego też inaczej będziemy postępować w przypadku dziecka tygodniowego, miesięcznego, półrocznego czy rocznego. Gina Ford szczegółowo przedstawia jak ma wyglądać dzień dziecka oraz jego opiekuna opisując każdą godzinę. Co ważne - autorka zaznacza i udowadnia kilkakrotnie, iż odstępstwo godzinowe od normy powoduje, że wypracowany rytm dobowy posypie się jak domek z kart. Sprawi to, iż dziecko w nocy będzie zwracało na siebie uwagę rodziców, a także nie będzie stroniło od zabawy. Dzień natomiast będzie czasem, kiedy dziecko będzie odsypiało zarwane godziny nocne.

Karmienie dziecka i sen to dwa stałe elementy rytmu dobowego. Dlatego też tym składnikom poświęca dwa osobne rozdziały książki. Nie ukrywam, iż zostały one bardzo szczegółowo i fachowo opisane. Po zapoznaniu się z nimi, nie pojawiły się u mnie dodatkowe pytania czy wątpliwości w danym temacie.

Rozdział o karmieniu dziecka (piersią i mlekiem modyfikowanym) porusza między innymi takie tematy jak: 
  • w jaki sposób w piersiach odbywa się produkcja mleka
  • sposoby na udane KP
  • odciąganie pokarmu
  • dieta w trakcie KP
  • odstępy czasowe pomiędzy karmieniami w poszczególnych fazach dnia i nocy 

Rozdział o śnie dziecka odpowiada na takie pytania jak:
  • o której godzinie rozpoczynać dzień z dzieckiem?
  • o której godzinie układać dziecko do snu?
  • ile godzin snu potrzebuje dziecko w poszczególnych miesiącach pierwszego roku życia?

Publikacja wzbogacona jest o schematy, harmonogramy karmienia i ilości snu na przestrzeni pierwszego roku dziecka, które są dla mnie podsumowaniem niniejszych rozmiarów i pomagają usystematyzować przekazaną wiedzę.

Poradnik wzbogacony jest również o wiedzę dotyczącą wprowadzania pokarmów stałych. Dostaniemy tutaj informacje o tym, jakich pokarmów należy unikać w ciągu pierwszych dwóch lat życia dziecka, w jaki sposób przygotowywać i przyrządzać jedzenie, kiedy zacząć wprowadzać pokarmy stałe. Na końcu Gina Ford przedstawia Czytelnikowi najczęstsze problemy występujące w pierwszych roku życia dziecka. Wyszczególnione są takie trudności jak: kolki, ulewanie, karmienie, drzemki, zmęczenie czy płacz.

Książka jest bardzo cennym wydaniem w mojej biblioteczce. Podejrzewam, że w najbliższym czasie będę często do niej wracać w poszukiwaniu fachowej wiedzy, popartej wieloletnim doświadczeniem i obserwacją. Z pewnością w 100% nie zastosuję się do wskazówek i raz autorki, albowiem niektóre wydają mi się zbyt drastyczne. Jednak mam nadzieję, że dzięki jej wskazówkom szybko będę mogła przesypiać całe noce, a karmienie piersią będzie czystą przyjemnością!

24 lis 2015

Recenzja filmu "Everest" (2015)



W obecnych czasach, za pomocą pieniędzy można wiele osiągnąć. Sukces, sławę, dobra materialne. Nawet Mount Everest. Lista chętnych na wyprawę niezmiennie rośnie, jednakże nie każdy z tej podróży wraca. Film "Everest" to pasjonujący thriller, który opowiada o wyprawie z 1996 roku, kiedy to grupa niedoświadczonych śmiałków próbuje zdobyć górę w ekstremalnych warunkach. Kilku z nich w Himalajach zostaje za wieki, dlatego że góra postanowiła pokazać swoje najstraszniejsze oblicze. Produkcja przedstawia szczegółowo przygotowania, przebieg podróży, zdobycie szczytu, powrót do bazy, a także przyczyny katastrofy i skutki. Dodatkowo możemy obserwować pracę ludzi, którzy zajmują się obsługą techniczną takich wypraw. Ich praca odbywa się w trudnych warunkach, są łącznikiem pomiędzy podróżnikami a ich rodzinami, mediami. Często pełnią również rolę lekarza, powiernika czy psychologa.

Film pokazuje siłę, odwagę, chęć sprzeciwienia się naturze, nieludzka walkę o przetrwanie oraz dążenie do realizacji najskrytszych marzeń. Przez cały film, zadawałam sobie jedno pytanie: "po co oni w to brną"? Tak wiem, że mało kto może powiedzieć "zdobyłem najwyższy szczyt świata", ale kosztem życia czy zdrowia? Lekkomyślnym zagraniem ze strony jednego mężczyzny była wyprawa na szczyt, zostawiając w domu partnerkę w ciąży. Miał on świadomość tego, że z podróży może już nigdy nie wrócić i tak też się stało.

Produkcja wywołała u mnie wiele emocji. Od wielkiego zafascynowania krajobrazem, poprzez smutek i niesamowite wzruszenie. Morze łez wylałam podczas sceny, kiedy kobieta w ciąży dowiaduje się, iż ojciec jej dziecka nie wróci do domu z wyprawy. Niewątpliwie dużą rolę w filmie odgrywają góry - z pewnością celem producentów było ukazanie ich piękna i potęgi. Przepiękna i nastrojowa muzyka dodaje widokom pikanterii. Doceniam filmy (książki również), które zostały stworzone na podstawie prawdziwych historii. Wówczas bardziej wyczuwam klimat, dramaty ludzkie, ból czy cierpienie. Zapewniam, iż podczas seansu nie ogarnie Was nuda - akcja trzyma poziom od samego początku, a dramatyzm całej akcji wzrasta z każdą minutą, osiągając swoje apogeum w dniu zdobycia szczytu.

22 lis 2015

Opracowanie zbiorowe - "Twoja ciąża tydzień po tygodniu"


Tytuł: "Twoja ciąża tydzień po tygodniu"
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 288


Każda kobieta spodziewająca się potomstwa (a w szczególności tego pierwszego) poszukuje wartościowych książek naukowych, które pomogą jej przetrwać 40 tygodni oczekiwania, przygotują do rozwiązania i powitania dziecka, a także odpowiedzą na szereg nurtujących pytań. W moje ręce trafiło opracowanie zbiorowe "Twoja ciąża tydzień po tygodniu". Czy spełniła moje oczekiwania?

Publikacja podzielona jest na kilka rozdziałów:
  1. Przygotowania do zajścia w ciążę
  2. Dieta i ćwiczenia
  3. Dobre samopoczucie emocjonalne
  4. Zdrowie
  5. Opieka prenatalna
  6. Pierwszy trymestr ciąży
  7. Drugi trymestr ciąży
  8. Trzeci trymestr ciąży
  9. Poród i narodziny dziecka
  10. Kilka pierwszych dni
Każdy rozdział powierzchownie opisuje wybrany temat, bez wgłębiania się szczegóły. W książce możemy znaleźć kilka cennych informacji, ale patrząc na objętość trzeba ich bardzo dobrze poszukać. Niestety na treści niniejszej lektury jestem zawiedziona - oczekiwałam fachowej literatury, dużej dawki wyszukanych informacji popartych dowodami, badaniami naukowymi czy zwykłą obserwacją. Niestety publikacja serwuje tę samą wiedzę, jaką możemy dostać w internecie, w czasopismach lub lekcjach biologii (powierzchowne informacje np. dotyczące zapłodnienia). Książka z pewnością miałaby o wiele większą wartość dla naszych rodziców czy babć, które dostępu do internetu nie miały. Taka podstawowa i niewyszukana wiedza z pewnością zostałaby doceniona.
Na plus zasługuje jakość wydania - każdy rozdział dopracowany jest w najmniejszym szczególe, a liczne zdjęcia, schematy, tabelki czy ilustracje umilają czas spędzony z tym wydaniem.

Na szczęście książkę dostałam w spadku po znajomej. Byłabym zła na siebie, gdybym wydała za ten egzemplarz chociaż kilka złotych, albowiem byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto. Myślę, że na rynku wydawniczym jest wiele książek, które bardziej profesjonalnie traktują temat ciąży. Pierwsza autorka jaka przychodzi mi na myśl to Gina Ford. Już niebawem przedstawię Wam recenzję jednej z jej książek.

Jeżeli macie jakieś sprawdzone lektury dotyczące macierzyństwa, dajcie znać!

19 lis 2015

Jorn Lier Horst - "Jaskiniowiec"


Autor: Jorn Lier Horst
Tytuł: "Jaskiniowiec"
Ilość stron: 389
Rok wydania: 2014


W trakcie mojego 3.5 miesięcznego pobytu w Szwecji, miałam okazję w niewielkim stopniu poznać jej mieszańców, a w szczególności ich styl bycia, sposób spędzania wolnego czasu, ulubione hobby czy tradycje narodowe. Starałam się obserwować nie tylko ludzi, ale i krajobraz, politykę państwa oraz sposób traktowania obywateli. Moje doświadczenia pozwoliły mi lepiej wczuć się w klimat "Jaskiniowca". Co więcej - informacje podawane w książce przez autora, pokrywają się z moimi obserwacjami.

Viggo Hansen zmarł w sierpniu, a jego ciało znaleziono dopiero cztery miesiące później. Czas ten, podobnie jak większość swojego życia spędził w swoim domu, w wygodnym fotelu przed telewizorem. Dopiero przypadkowa wizyta pracownika elektrowni pozwoliła na odkrycie szokującej prawdy o starszym mężczyźnie. Policja stwierdziła śmierć naturalną, z powodu braku jakichkolwiek śladów morderstwa. Sprawa na tyle zszokowała i zainteresowała jedną z dziennikarek - Linę, iż postanowiła przyjrzeć się temu wydarzeniu z bliska i napisać świąteczny artykuł o samotności. Równocześnie toczy się śledztwo, w sprawie ciała znalezionego na plantacji choinek, które prowadzi ojciec dziennikarki - William Wisting. Zwłoki leżały pod drzewkiem około czterech miesięcy, a odkryte tropy prowadzą do seryjnego mordercy młodych kobiet. Line skupia się na odkrywaniu samotności starszego mężczyzny, natomiast jej ojciec na rozwiązaniu zagadki kryminalnej. Po pewnym czasie okazuje się, iż obie sprawy zaczynają mieć ze sobą wiele wspólnego, a poszczególne wydarzenia, osoby czy poszlaki zazębiają się. Śledztwo dziennikarskie i policyjne w połączeniu przynosi pożądane skutki.

Tempo akcji nie zachwycił mnie od samego początku. Faktycznie cały czas akcja fason, jednak rozpędu nabrała dopiero w drugiej połowie powieści. Do tej pory lektura polegała głównie na opisie przeprowadzanych wywiadów, sporządzanych raportów z działań, analizie list zaginionych ludzi. W drugiej części egzemplarza "Jaskiniowiec" serwuje czytelnikowi wiele zaskakujących zwrotów akcji, ciekawie poprowadzonych wątków i rozbudowaną, ale nie zagmatwaną intrygę kryminalną. Akcja nabrała tempa co spowodowało, iż zaczęłam chłonąć każdą stronę, aż do momentu rozwiązania zagadki.

Odniosłam wrażenie, iż dla autora książki priorytetem nie było morderstwo i cała otoczka z nim związana, a ukazanie samotności. Ten temat został przez Horsta bardzo szeroko rozbudowany i gra pierwsze skrzypce. Dzięki temu czytelnik może bez problemu zrozumieć, jak dużym problemem jest samotność dla społeczeństwa Skandynawskiego. Ludzie przechodzą obok siebie obojętnie, znajomi z ławki szkolnej na ulicy odwracają głowę w drugą stronę, rodzina nie utrzymuje kontaktów, a sąsiadów nie interesuje los mieszkańców najbliższego domu. Autor dużą uwagę przywiązał również do stworzenia fajnej atmosfery - typowo skandynawskiej, która pomogła mi w wdrożeniu się w lekturę. Mała zaśnieżona mieścina otoczona mgłą, z oddaloną od siebie zabudową. Uroku książce dodała nutka świątecznego klimatu i wieczna ciemność spowodowana krótkim dniem, jaki występuje w grudniu.

Powieść wymaga od czytelnika zaangażowania, skupienia się i odrobiny inteligencji. Bez tego niestety ciężko będzie powiązać ze sobą poszczególne postacie, wydarzenia czy sprawy sprzed kilkunastu/kilkudziesięciu lat. "Jaskiniowiec" to dopracowana do perfekcji łamigłówka, którą ciężko jest odgadnąć bez trzech wyżej wymienionych elementów. Pomimo słabo rozwiniętej akcji w pierwszej połowie książki, całość oceniam wysoko i chętnie sięgnę po kolejną pozycję książkową tego autora. 

Zwrócę jeszcze uwagę na porównanie autora do Jo Nesbo, co jest dla mnie całkowitą abstrakcją. Obu Panów łączy pochodzenie i talent do tworzenia łakomych kąsków kryminalnych, natomiast jeżeli chodzi o styl pisania i kreatywność w tworzeni powieści to mówimy o dwóch całkowicie innych postaciach.

17 lis 2015

Recenzja filmu "Sędzia" (2014)




Nie miałam zbyt wiele okazji oglądać filmów z podtekstem prawniczym, dlatego kiedy natrafiłam na pracę Davida Dobkina wiedziałam, że spędzę z jego produkcją kilka ciekawych chwil. Film to ciekawe połączenie wątku prawniczego, skomplikowanych relacji międzyludzkich (a dokładnie relacji na linii ojciec - syn) oraz trudnej sztuce przebaczenia.

Hank Palmer jest bystrym i ambitnym adwokatem, który lubi odnosić sukcesy w branży. Niestety jego życie prywatne nie jest usłane różami. Jest w trakcie rozwoju z żoną, która go zdradziła, a dla córeczki nie potrafi wygospodarować wystarczającej ilości czasu. Z swoją rodziną utrzymuje bardzo chłodne stosunki, dlatego też kiedy otrzymał wiadomość o śmierci matki, wybrał się tam z niechęcią. Kiedy po uroczystościach rodzinnych miał wracać do domu okazało się, iż jego ojciec (znany i szanowany sędzia) został oskarżony o morderstwo. Hank zostaje w rodzinnych stronach, aby wesprzeć ojca. Jednak Joseph Palmer pomocy od syna przyjąć nie zamierza.

Film genialnie przedstawia oziębłe męskie relacje pomiędzy ojcem i synem, które są przepełnione dystansem, gniewem, żalem i wzajemnymi pretensjami o wydarzenia sprzed lat. Sceny przedstawiające próbę odbudowy ich relacji z każdą sceną nabierają tempa po to, aby swoje epicentrum osiągnąć na sali sądowej, podczas rozprawy. Proces wzajemnego przebaczenia nie bazuje tylko i wyłącznie na dramatycznych chwilach. Producent zatroszczył się również o to, aby w filmie nie zabrakło zabawnych i pełnych emocji scen oraz kąśliwych dialogów. 

Moją uwagę zwróciłam szczególnie na wątek powrotu do korzeni. Hank po wielu latach spędzonych w dużym mieście wraca do domu rodzinnego, który znajduje się w małej wiosce. Wraz z podróżą do tego miejsca wracają dawne wspomnienia młodzieńczych lat. Tutaj czas płynie powoli i bez niepotrzebnego stresu, aniżeli w metropolii. Bohater odkrywa, że miejsca które odwiedzał kilkanaście lat temu nadal istnieją i mają są dobrze, a starzy znajomi pozostali w rodzinnych stronach.

Jeżeli chcecie zobaczyć typowo prawniczy film, obfitujący w paragrafy i rozporządzenia, tutaj tego nie znajdziecie. Występuje tutaj nutka tego wątku, która jest tylko innych tematów. Podsumowując, "Sędzia" to słodko - gorzka powieść obyczajowa z nutką tajemniczości.

13 lis 2015

Recenzja filmu "Papierowe miasta" (2015)




Film "Papierowe miasta" to ekranizacja książki Johna Greena - "Gwiazd naszych wina". Mnogość pozytywnych opinii o książce oraz o filmie sprawiła, że postanowiłam zobaczyć ekranizację, pomimo mojej niechęci do typowych amerykańskich filmów dla nastolatków. Przyszła na to pora w jesienny wieczór. 

Produkcja opowiada szablonową historię dwojga młodych ludzi, pomiędzy którymi narodziła się nić sympatii, czy nawet miłości. Quentin od dziecka jest zakochany w swojej sąsiadce - Margo. Niestety ona nie odwzajemnia tego uczucia, albowiem dla niej nie liczą się przyziemne rzeczy jak dla typowego nastolatka ale przygody, tajemnice. Pewnej nocy dziewczyna zabiera swojego kolegę na wyprawę, w takcie której Quentin przeżywa przygodę swojego życia. Po tej nocy dziewczyna znika, przekazując nastolatkowi wiele tajemniczych sygnałów, które mają go doprowadzić do miejsca jej aktualnego pobytu. Chłopak wciąga się w tą tajemniczą grę (podobna do podchodów), razem z paczką przyjaciół.

Fabuła filmu tak na prawdę mnie nie zainteresowała. Zwykła, szablonowa historia, bez typowych zwrotów akcji. Ważne było to, iż faktycznie w ekranizacji tej non stop coś się działo. Akcja postępowała co sprawiło, że się nie nudziłam. Na plus zaliczam również wiele zabawnych momentów, dzięki których mogłam się choć na chwilę rozerwać. Na pochwałę zasługuje tutaj gra aktorska młodych ludzi, w szczególności głównego bohatera - Quentina. Zagrał bardzo naturalnie i swobodnie - wyróżniał się spośród grupy innych bohaterów. Jego gra była bardziej dojrzała i świadoma w porównaniu z innymi aktorami.

Film tak na prawdę niczym mnie nie zachwycił. Chociaż z drugiej strony po jego zakończeniu nie czułam wielkiego rozczarowania. Ot taki zwykły film, dobry na spędzenie kilku chwil na kanapie. Z pewnością, gdybym miała "naście" lat, moje spojrzenie na ten film byłoby inne, jednak 18+ vat sprawiły, że moje spojrzenie na tego typu sprawy jest nieco inne.

9 lis 2015

Daniel Glattauer - "Wróć do mnie"


Autor: Daniel Glattauer
Tytuł: "Wróć do mnie"
Ilość stron: 253
Rok wydania: 2010


Niejednokrotnie zastanawiałam się, czy warto wierzyć w przeznaczenie. Czy w ogóle wierzyć, że istnieje taka magiczna siła i moc, która w odniesieniu do miłości, potrafi połączyć swoje obcych ludzi. Książka "Wróć do mnie", która jest kontynuację "Napisz do mnie" pokazuje czytelnikowi, że na przeznaczenie warto cierpliwie czekać. Pomimo burz i przeciwności losu.

Niniejsza powieść opisuje historię dwojga ludzi. Forma jest wyjątkowa, albowiem książka jest korespondencją mailową Emmi i Leo. Oboje to ludzie w średnim wieku, posiadający swoje drugie połówki. Emmi jest w związku małżeńskim, w którym nie najlepiej się układa. Leo natomiast próbuje swoich sił w nową sympatią - Pamele. Pomimo tego, oboje ciągle wymieniają się korespondencją, rozmawiając na mniej lub bardziej poważne tematy. Ich związek przybiera na sile z każdym kolejnym spotkaniem "w realu", aby finalnie osiągnąć to, o czym oboje marzyli tak długo.

Książka obfituje w wiele fajnych rozmów, wymiany myśli, uczuć i pragnień. Daniel Glattauer niewątpliwie ma zdolność do kreowania tego, co czuje zakochana osoba i jak wiele jest w stanie od siebie dać. Mimo wszystko jest to lektura typowo kobieca - dla mnie zbyt płytka i tak na prawdę bezwartościowa. Nie ukrywam, iż sięgnęłam do niej w chwili słabości i potrzeby oderwania, dzięki czemu się sprawdziła. Książkę czyta się bardzo szybko. Kilka godzin wystarczy. Egzemplarz ten niestety niczym mnie nie zaskoczył i niewiele wniósł do mojego życia.

3 lis 2015

Neil White - "Zagłuszyć krzyk"



Autor: Neil White
Tytuł: "Zagłuszyć krzyk"
Ilość stron: 352
Rok wydania: 2013



Książki oparte na prawdziwej historii czy wydarzeniach, działają na mnie jak magnez. Czytając taką powieść mam w świadomości fakt, iż pewne rzeczy działy się na prawdę. Dzięki temu łatwiej mi wczuć się w daną sytuację, czy emocje ludzi. Książka "Zagłuszyć krzyk" została zainspirowana działaniami znanego amerykańskiego mordercy i jego rzeczywistych ofiar.

Powieść rozpoczyna się mocnym akcentem, jakim jest zabójstwo poprzez uduszenie młodej dziewczyny. Jak wykazuje śledztwo - morderstwo ma wiele wspólnego ze śmiercią innej młodej dziewczyny, która zginęła w tej sam sposób. Śledztwo prowadzi młoda policjantka - Laura, ale do akcji wkracza również prasa - dziennikarz Jack. Prywatnie narzeczony Laury. Ich rodzinne powiązania początkowo są źródłem kłopotów i niewygodnych sytuacji. Jednak w toku postępowania, współpraca policji i pracy okazuje się nad wyraz skuteczna.

Laura i Jack to główni bohaterowie książki, którzy zostali wykreowani dość wyraźnie. Ciekawym zestawieniem okazało się ich połączenie życia prywatnego z zawodowym. Laura posiadała szczegółowe informacje o śledztwie, brutalne informacje o szczegółach potraktowania ciała ofiar, czego Jack nie wiedział, a mógłby się tylko domyślać. Trudna i żmudna praca dziennikarza, niejednokrotne narażenie własnego życia czy zdrowia dla zdobycia informacji mogących dać postęp w śledztwie doprowadziły go do zamierzonego celu.

Na wyróżnienie zasługuje również wątek małych angielskich miasteczek i mieszkańców osiedli - opisanie ich życia, sposobu zarabiania, spędzania wolnego czasu, czy też zwykłych relacji międzyludzkich i skrywanych przez lata sekretów. Co więcej - autor książki przestawił takie miejsca jako doskonałe środowisko do rozwoju przestępczości, skłaniające do złych czynów. Co jakiś czas temat ten pojawiał się w książce i został całkiem przystępnie potraktowany.

Fabuła kryminalna jest ciekawie skonstruowana, aczkolwiek momentami czułam znużenie powolną akcją czy brakiem momentów zwrotnych. Intryga kryminalna połączona z wątkiem psychologicznym wpadła mi do gustu. Dlatego też jest to kryminał niewysokich lotów, dla czytelników niewymagających. Jedynym elementem "grozy" jest opis morderstwa, który może powodować delikatny niepokój.

22 paź 2015

Magazyn Employer Branding numer 2(9)/2015



Magazyn Employer Branding nadal jest wydawany, prężnie się rozwija i ma się świetnie. Przyznajcie się - komu udało się zajrzeć choć do jednego numeru? Jakie są Wasze wrażenia po lekturze? Czy któryś z poruszanych tematów przez wydawcę zainteresował Was szczególnie?

Drugi numer kwartalnika wydanego w tym roku (ogólnie jest to już dziewiąty wydany numer) tradycyjnie podejmuje wiele ciekawych tematów, dotyczących zagadnień związanych z kreowaniem marki pracodawcy. Standardowo wyróżnię i przedstawię swoją opinię kilka z nich, które szczególnie mnie zaintrygowały.

  • wywiad Anny Tomczyk z prezesami firmy Marco - gliwickiej firmy, zajmującej się produkcją etykiet samoprzylepnych, folii ochronnych i uszczelek do maszyn. Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam tę dość obszerną rozmowę, ponieważ firma nie jest mi obca, wiedziałam o jej istnieniu. Z ogromnym zaciekawieniem czytałam wypowiedzi prezesów dotyczących wartości, na których opiera się prowadzenie firmy, szacunku do pracowników, ich zaangażowaniu w wykonywaną pracę, korzyści pozapłacowe czy wspólne spędzanie wolnego czasu. Interesująco przebiega w firmie proces rekrutacji, albowiem największą uwagę zwraca się nie na wykształcenie czy doświadczenie zawodowe, ale na identyfikację z wartościami firmy, dopasowanie czy cechy osobowe. 
  • poradnik o intranecie w firmie - kiedy i w jakich firmach można go stosować? Jaka treść powinna się tam znaleźć i powinien go tworzyć? Jak zachęcić pracowników do aktywnego korzystania z tego narzędzia?
  • case study stworzone przez Izabelę Rzepka, które opowiada o zapraszaniu do firmy dzieci pracowników. Ma to na celu nie tylko organizację warsztatów czy czasu wolnego, ale również pokazanie im warunków w jakim pracują rodzice, czym się zajmują. Jednak najważniejszym celem takich przedsięwzięć jest pielęgnowanie polityki prorodzinnej.
  • wizyta w warszawskim biurze firmy Skanska - bardzo lubię ten element każdego wydania kwartalnika, dzięki czemu mogę porównywać różne biura, sposób ich aranżacji oraz wynikające z tego podejście do pracy i czasu wolnego pracowników.

20 paź 2015

Cecelia Ahern - "Love, Rosie"


Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: "Love, Rosie"
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2015 


Przyjaźń damsko - męska istnieje! Po raz kolejny udowadnia to Cecelia Ahern w swojej powieści "Love Rosie". To już druga książka tej autorki, z którą udało mi się zapoznać. Pomimo tego, że czekała na mnie w biblioteczce już od wczesnej wiosny, zostawiłam ją sobie na jesienne dni. Długie i ciemne wieczory, herbatka z cytryną i miodem oraz ciepły koc umiliły mi te kilka godzin, jakie spędziłam z bohaterami powieści. 

Nie będę rozpisywać się nad treścią tego opowiadania, bo większość z nas ją zna. Jeżeli nie z książki to z jej ekranizacji, która cieszyła (cieszy) się dużą popularnością. Rosie i Alex łączy wielka i szczera przyjaźń damsko - męska. Znają się od wczesnych lat dziecięcych, a końca nie widać. Są dla siebie oparciem w trudnych i podbramkowych chwilach, takich jak śmierć bliskich, rozwód, utrata pracy. Jednak z przyjemnością dzielą się ze sobą również ważnymi i przyjemnymi momentami w swoim życiu, takimi jak narodziny dzieci, ślub, ukończenie studiów czy osiągnięcie celu zawodowego. Znają cenę tej wielkiej przyjaźni którą posiadają i pielęgnują, pomimo tysięcy kilometrów jakie ich dzielą. Szkoda, że tak późno zauważają, że oprócz przyjaźni łączy ich również wielka miłość.

Historia dwojga ludzi przedstawiona jest bardzo plastycznie, aczkolwiek bez fajerwerków. Autorka książki skupiła się na rzetelnym opisie prostego i codziennego życia głównych bohaterów, jak również najbliższych im osób. W ten oto sposób razem z bohaterami przeżywamy ich rozterki miłosne, zmagania w szkole, zdobywanie tytułów naukowych oraz doświadczenia zawodowego, trud samotnego wychowywania dziecka, czy opiekę nad rodzicami. Akcja powieści rozpoczyna się od wczesnych dziecięcych lat Rosie i Alexa, kończąc się na wieku pięćdziesięciu lat. Autorka w umiejętny sposób poukładała tak losy bohaterów, aby całość była spójna i dobrze skomponowana. A moim zdaniem nie jest to wcale taka prosta sprawa.

Rozpoczynając czytanie tego opowiadania, wiedziałam że czeka mnie wiele fantastycznych chwil spędzonych z bohaterami. Rosie i Alex to główna para książki, która została ciekawie wykreowana, lecz do bólu przewidywalnie. Od samego początku kibicowałam im w tej ciężkiej drodze dotarcia do siebie. Niejednokrotnie moje emocje brały górę czytając o poczynaniach Rosie czy Alexa. Było to w momencie ich ślubów, które brali z obcymi dla siebie ludźmi, mając dosłownie pod nosem prawdziwą miłość! W książce występują również inni bohaterowie, którzy odgrywają drugoplanowe role. Są tłem dla głównych bohaterów, jednak bez nich ta książka nie miałaby prawa bytu.

Książka napisana jest w formie listów, liścików, smsów, e-maili, rozmów na czacie. Przyznam, iż rzadko sięgam po tego typu egzemplarze i obawiałam się, że nie przebrnę przez dość opasłą książkę. Na szczęście po kilku stronach wkręciłam się w powieść i taka forma nie sprawiała mi żadnych kłopotów. Ma to swoje plusy jak i minusy. Dzięki temu zastosowaniu takiej formy, czytelnik lepiej może wczuć się emocje czy uczucia bohaterów, a nawet zajrzeć do ich wnętrza. 

Egzemplarz zaliczam do udanych. Odpowiadała mi jego fabuła, kompozycja, plastyczny język i stworzeni bohaterowie. Dzięki zastosowaniu epistolarnej formy, unikniemy tutaj długich i czasami niepotrzebnych opisów, a główne skrzypce odgrywa tutaj akcja. Wprawdzie nie jest ona wartka i zaskakująca, ale non stop coś się dzieje. Chętnie sięgnę po kolejne dzieło Ceceli Ahern.

A teraz bez wyrzutów sumienia mogę zobaczyć ekranizację tej powieści! :)

18 paź 2015

Recenzja filmu "Agentka" (2015)



"Agentka" to ciekawa komedia na jesienny wieczór. Nie przepadam za tym typem filmów i rzadko tutaj pojawiają się recenzje takich produkcji. Do zapoznania się z niniejszą pozycją filmową skusiła mnie wysokie oceny filmu oraz silna potrzeba rozerwania się przy czymś lekkim. Oczekiwałam dużej dawki humoru i porządnej fabuły. Udało się. Bez najmniejszych problemów dotarłam do końca.

Fabuła filmu wciąga od samego początku. Nie musiałam czekać pół filmu na rozkręcenie akcji, bo ta pojawiła się już w pierwszych scenach. Komedia jest dynamiczna, bogata w wartką akcję, która niewątpliwie wciąga widza i porywa. Produkcja zabiera nas w podróż po trzech europejskich stolicach - zaczynając od Paryża, poprzez Rzym, kończąc na Budapeszcie. Wiele tutaj elementów szpiegowskich, pościgów czy strzelanin. Dzięki temu nie sposób się nudzić. Na wyróżnienie zasługują barwne i ciekawie poprowadzone dialogi. Z pewnością u niejednego widza spowodowały salwę śmiechu i dobry humor do końca dnia. 

Od samego początku dużą uwagę zwróciłam na fantastyczną grę głównej bohaterki - Susan Cooper, w której rolę wcieliła się rewelacyjna Melissa McCarthy. Miałam wrażenie, iż w niniejszej produkcji czuła się jak ryba w wodzie, a każda poszczególna scena sprawiała jej wiele frajdy i radości. Z chętnie zobaczę inne produkcje filmowe z jej udziałem.

Pomimo tego, iż sporadycznie sięgam po ten typ filmów, to nie żałuję tych dwóch godzin jakie poświęciłam dla "Agentki". Polecam nie tylko fanom komedii czy filmów akcji :)

14 paź 2015

Stos książek na jesień

Prezentowane dzisiaj książki, będę ze mną przez ciemne i chodne jesienne wieczory. Pozazdrościłam Wam "Jaskiniowca" i "Ten jeden rok", że i ja postanowiłam się z nimi zapoznać. Oto, co zagościło w mojej biblioteczce.


1. Erica James - "Ogrody marzeń"
2. Daniel Glattauer - "Wróć do mnie"
3. Neil White - "Zagłuszyć krzyk"
4. Jorn Lier Horst - "Jaskiniowiec"
5. Gayle Forman - "Ten jeden rok"

10 paź 2015

Joanna Opiat - Bojarska - "Słodkich snów, Anno"


Autor: Joanna Opiat - Bojarska
Tytuł: "Słodkich snów, Anno"
Ilość stron: 392
Rok wydania: 2014


Z twórczością Joanny Opiat - Bojarskiej spotkałam się już jakiś czas temu, czytając "Gdzie jesteś, Leno?". Książka ta wyjątkowo trafiła w mój gust, dlatego w moje ręce trafiło kolejne dzieło autorki. I tym razem powieść mnie zadowoliła oraz spełniła moje oczekiwania na tyle mocno, iż z pewnością w przyszłości sięgnę to kolejny egzemplarz pani Joanny.

Anna Rogozińska, główna bohaterka powieści to młoda i wyjątkowo ambitna dziennikarka ogólnopolskiej stacji telewizyjnej. Pewnego dnia trafia ona na trop afery lekarskiej, w którą postanowiła się wgłębić. Rozwiązanie zagadki miałoby dać jej wielką sławę oraz karierę znanej dziennikarki. Bohaterka została wciągnięta w szaloną grę, gdzie będzie musiała zmierzyć się z trzema trupami (których na pierwszy rzut oka nic nie łączy), katastrofą kolejową oraz własną przeszłością.

Joanna Opiat - Bojarska wykreowała niesamowicie realną postać głównej bohaterki Anny Rogozińskiej, która wyraźnie gra swoją rolę na każdej karcie powieści. Zewnętrznie to silna kobieta, która boryka się z przeciwnościami losu, problemami zarówno pod kątem prywatnym i zawodowym, jednak w rzeczywistości to delikatna i krucha kobieta. Posiada ona nad wyraz troskliwych rodziców, którzy wręcz chorobliwie się o nią martwią. Co więcej - dziennikarka jak każda inna kobieta zmaga się z kłopotami sercowymi, szuka magicznych rozwiązań oraz tej jedynej miłości, która jest tuż obok. 

Intryga kryminalna bardzo mile mnie zaskoczyła. Autorka od samego początku powolutku podsuwa czytelnikowi nowe poszlaki, a następnie umiejętnie nimi żongluje. Łączy z pozoru niczym nie powiązane fakty i wydarzenia, starając się osiągnąć zamierzony cel. Dzięki temu z każdym kolejnym rozdziałem powieść nabiera kształtów. Na plus zasługuje korespondencja Anny z mordercą - "Bezdennym kapelusznikiem". 

"Gdzie jesteś Anno?" to moim zdaniem powieść obyczajowa, czy psychologiczna z elementami kryminalnymi. Nie znajdziecie tutaj krwawych opisów zbrodni, ale ciekawe studium człowieka. Z twórczości autorki cenię sobie wiele elementów, ale chciałabym tutaj wyróżnić umiejętność nawiązania relacji z czytelnikiem, wciągnięcie go w całą akcję, oraz prowadzenie z nim swojego rodzaju 'dialogu'. Bardzo ciekawy i wciągający egzemplarz.

30 wrz 2015

Wspomnienia pewnego jesiennego weekendu + zagadka

Ostatni weekend miałam okazję spędzić nad naszym polskim morzem. Zatęskniłam za tym miejscem, ponieważ ostatnio byłam tutaj pięć lat temu. W ostatnich latach króluje Chorwacja. Razem z mężem spędziliśmy kilka cudownych dni. Pogoda dopisała. Wróciłam naładowana bryzą morską, promieniami słonecznymi, dużą ilością jodu i pozytywną energią. Czy na podstawie zdjęć potraficie wskazać miejscowości, które odwiedziliśmy w trakcie naszej podróży? Dodam, że jest ich tutaj sześć. Powodzenia! :)

23 wrz 2015

Maciej Replewicz - "Stawka większa niż kłamstwo"


Autor: Maciej Replewicz
Tytuł: "Stawka większa niż kłamstwo"
Data wydania: 03.09.2015r.
Ilość stron:  400


"Stawka większa niż życie" to serial telewizyjny, którego premiera miała miejsce w czasach PRL. W trakcie wyświetlania kolejnych odcinków ludzie całymi rodzinami zasiadali przed telewizorami i oglądali przygody Klossa i Brunnera. Po dziś dzień ludzie chętnie wracają do poszczególnych odcinków serialu i wspominają dawne czasy. Maciej Replewicz postanowił zmierzyć się z tym kultowym serialem i poświęcić mu swoją najnowszą pozycję książkową.

Autor książki dociera do wielu szczegółowych informacji dotyczących powstania serialu, jego scenariusza czy losów bohaterów. Z niniejszego egzemplarza czytelnik dowie się min. jaka powieść była inspiracją w trakcie pisania scenariusza lub jaką rolę pełniły filmy o Jamesie Bondzie. Czy wiecie, że poszczególne odcinki zostały wyświetlone w wielu krajach, nie tylko europejskich? Jako przykład mogę tutaj podać Japonię, Meksyk, Kanadę, Brazylię. Maciej Replewicz w swojej książce podkreśla, iż każdy odcinek serialu zanim został dopuszczony do emisji, musiał zostać przeanalizowany przez całe rzesze ludzi, min. przez przedstawicieli ministerstwa kultury i sztuki. 

Bez wątpienia widać ogrom pracy, jaki został włożony w napisanie tejże książki. Autor musiał dotrzeć do informacji, ciekawostek, zatajonych wiadomości sprzed pół wieku. Najwięcej uwagi w niniejszej pozycji książkowej zostało poświęcone rozdziałowi trzeciemu, w którym to autor dogłębnie analizuje, porównuje czy wyszukuje pod kątem różnych informacji każdy z osiemnastu odcinków serialu. Na wyróżnienie zasługuje fakt, iż autor stara się w każdym odcinku znaleźć historyczny fakt potwierdzający, iż serial to nie bajka, a ukazanie realiów ówczesnych czasów. Czytelnik otrzymuje tutaj również wiele cennych informacji, dotyczących czasów PRLu, a także może poszerzyć swoja wiedzę odnoście ówczesnej mentalności ludzi, tradycji czy zwyczajów. Książka wzbogacona jest o archiwalne zdjęcia, wycinki z gazet oraz cytaty z serialu.

Zachęcam Wam do wzięcia udziału w quizie, dotyczącym tejże książki, który znajdziecie TUTAJ. Konkurs organizowany jest przez Wydawnictwo Fronda we współpracy z Matras. Zachęcam, bo do wygrania są atrakcyjne nagrody: książka, bilet do kina czy zniżka na zakupy w księgarni Matras.

Dziękuję wydawnictwu Fronda, za możliwość zapoznania się z lekturą.

21 wrz 2015

Recenzja filmu "De Behandeling" (2014)



W ostatnim czasie oglądane przeze mnie thrillery pochodziły przede wszystkim ze Skandynawii. Postanowiłam dać szansę innym europejskim krajom. "De Behandeling" to belgijski thriller, który odniósł sukces na krajowym podwórku. Nigdy nie sądziłam, że w tym kraju robią tak doskonałe produkcje filmowe. Zaskoczył mnie on klimatem, zagadką kryminalną, doskonałą grą aktorską. Temat tej produkcji nie jest miły i łatwy. Co więcej - wstrząsnął mną już na samym początku na tyle mocno, że napięcie czułam do samego końca. 

Dochodzi do porwania małego chłopca przez pedofila, który jednocześnie bardzo zranił jego rodziców. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Śledztwo prowadzi policjant Nick, dla którego sprawa ta ma ogromny wymiar, albowiem będąc małym chłopcem jego brata również porwał pedofil. Od tej pory śledztwo nabiera tempa, albowiem w zagrożeniu mogą być również "kolejne" młode ofiary tego chorego człowieka. 

Film przedstawia smutny obraz pedofilii która istnieje, jednak jest skutecznie kamuflowana przez właściwe środowisko. Jest to obraz dewiacji, odstępstw od normy, który powoduje nostalgię i przygnębienie. W Belgii nie brakuje miejsc, gdzie bez problemu można spotkać dewiantów. Na próżno szukać tutaj pięknych krajobrazów, uśmiechniętych i serdecznych ludzi. Przedstawiony obraz jest realny, bez kolorowania czy upiększania. Intryga kryminalna bardzo mile mnie zaskoczyła. Znajdziemy tutaj wiele zwrotów akcji, kilka fałszywych tropów, lęków. Pomimo tego, iż film jest dosyć długi (2h, 11min.) to ani przez moment nie czułam znużenia. Mocno kibicowałam bohaterom filmu - zarówno Nickowi, jak i poszkodowanym. Właściwie podeszłam do tego filmu bez jakichkolwiek oczekiwań, a po raz dostałam znakomite efekty pracy wielu ludzi.

Produkcja filmowa dostarczyła mi wiele emocji, których tak na prawdę się nie spodziewałam. Jest to film dla ludzi o mocnych nerwach. Sama osobiście miałam jeden krytyczny moment, kiedy myślałam że nie dam rady zobaczyć dalszej części filmu. Na szczęście zebrałam się w garść i zobaczyłam całość. Belgijska produkcja wyraźnie różni się od produkcji skandynawskich. Nie będę ich ze sobą porównywać, jednak napiszę iż film w pełni mnie usatysfakcjonował. Polecam gorąco na jesienny wieczór. Gwarantuję, że mocno Was rozgrzeje.

15 wrz 2015

Recenzja filmu "Zabójcy bażantów" (2014)



Po zapoznaniu się z filmem "Kobieta w klatce" (recenzja TUTAJ) przyszedł czas na ekranizację kolejnej powieści Jussi Adler-Olsen - "Zabójcy bażantów". O ile pierwszy tytuł był dla mnie jasny i zrozumiały, tak ten drugi pozostał dla mnie zagadką do samego końca filmu. Czy i tym razem skandynawski mrok, zawiła intryga i kąśliwe dialogi zaspokoiły moje oczekiwania?

Po raz kolejny spotykamy się z pracownikami Departamentu Q, którzy zajmują się starymi,  nierozwiązanymi sprawami. Tym razem do Carla i Assada dołącza błyskotliwa sekretarka - Rose. Policjanci będą tutaj borykać się ze sprawą sprzed 20 lat, która dotyczyła zabójstwa bliźniąt. Duet mężczyzn zaczyna grzebać w sprawie, a śledztwo zaprowadza ich do elitarnej szkoły z internatem. W ten sposób po notce do kłębka docierają do mrocznych tajemnic z przeszłości, skrywanych sekretów byłych uczniów i ich traumatycznych przeżyć, a także docierają do wnętrza psychiki zniszczonego, młodego człowieka. 

Ekranizacja książki spełniła moje oczekiwania. Dostałam to na co liczyłam, a więc mroczny i chłodny klimat, spojrzenie na relacje międzyludzkie pomiędzy Skandynawami oraz ukazanie ich największego hobby (polowania), kąśliwe dialogi i kilka fajnych sytuacji pomiędzy Carlem i Assadem. Intryga kryminalna troszeczkę mnie zawiodła, ponieważ rozwiązanie tego morderstwa było do przywidzenia w początkowych fazach filmu. Brakowało nagłych zwrotów akcji i wodzenia odbiorcy za nos. Nie mniej jednak jest to minus do wybaczenia. Tempo akcji z kolei nie zawiodło.

Aktorzy grający w tej produkcji dali z siebie wszystko. Zagrali naturalnie i wiarygodnie, co tylko przyczyniło się do mojej wysokiej oceny. Niesamowitą postacią jest Kimmie, która została wykreowana jako bardzo ciężki przypadek pod kątem psychologicznym, co daje ciekawe studium przypadku. I tym razem duet policjantów prowadzących sprawę mile mnie zaskoczył. Bywały momenty, iż byłam rozbawiona ich dialogami, czy podejściem do różnych spraw, np. relacji międzyludzkich. Carl jest doskonałym przykładem typowego zachowania Skandynawa który jest elokwentny, kulturalny i zapracowany, a jednocześnie małomówny, gburowaty i trudny w relacjach międzyludzkich, nawet z najbliższymi osobami jakim jest własny syn.

W tym thrillerze nie brakuje kilku brutalnych scen, jednak są zjadliwe na tyle, że nie przerażą nawet największego ich przeciwnika. Polecam film na jesienny wieczór.

14 wrz 2015

Krzysztof Kłopotowski - "Geniusz Żydów na polski rozum"



Autor: Krzysztof Kłopotowski
Tytuł: "Geniusz żydów na polski rozum"
Ilość stron: 384
Premiera: 02.09.2015r.


"Geniusz Żydów na polski rozum" zaintrygował mnie swoim tytułem na tyle mocno, iż postanowiłam zapoznać się z tą książką i przeczytać osobiście o żydowskich geniuszach. O tym narodzie wiem tyle, co każdy przeciętny człowiek. Nigdy ten temat szczególnie mnie nie interesował, jednak postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę w tym zakresie i dać szansę autorowi - Krzysztofowi Kłopotowskiemu (polski dziennikarz i krytyk filmowy). Czy ten egzemplarz dał mi taką możliwość? Tego dowiecie się z niniejszego tekstu.

Książka porusza wiele tematów związanych z żydowskim kodem kulturowym, który zdaniem autora zapewnia im stałe zdobywanie wielkich sukcesów w świecie, w różnych dziedzinach. Czytelnik może przeczytać wiele informacji o zasadach wychowywania w żydowskim domu zarówno przez ojca i matkę, religii, nauce, stosunku do pieniędzy czy gromadzenia kapitału, a także służbie wojskowej. To i wiele innych czynników przyczynia się bogactwa i ogólnej mądrości narodu żydowskiego. Ta lektura z pewnością odpowie na takie pytania jak: 
  1. Co jest największym źródłem kreatywności umysłowej w Izraelu?
  2. Jakie zdanie o Żydach miał Hitler?
  3. Jaką rolę odegrali Izraelici w rozwoju matematyki i algorytmów?
  4. Co to jest "wspólnota żydowska" i jaką pełni funkcję?
  5. Co łączy Woody'ego Allena z Żydami?
  6. Kogo możemy zaliczyć do grona dziesięciu największych żydów wszech czasów?
Nie można w żaden sposób ukryć tego, iż Krzysztof Kłopotowski ma potężną wiedzę na temat narodu żydowskiego i pod żadnym kątem nie jest mu obcy. Napiszę nawet, iż autor jest wręcz zafascynowany mieszkańcami Izraela. Niejednokrotnie zaskoczył mnie wnikliwą analizą sytuacji, opinią (z którą nie zawsze się zgadzałam), czy trafnością porównania (np. funkcjonowania gazety The New York i Gazety Wyborczej). Jednak nie rozumiem, jaki cel autor pragnął osiągnąć, poprzez nadmierne wychwalanie, czy wręcz uwielbienie Żydów? Ileż razy w trakcie studiowania tej lektury czytałam o takich cechach Izraelitów jak: inteligencja, kreatywność, zaradność, pracowitość, ciekawość świata, energiczność czy wysoka zdolność adaptacji do różnych warunków? Wysoko przesadzone jest wynoszenie kultury żydowskiej ponad kulturę chrześcijańską. Co ciekawe - w egzemplarzu na próżno szukać jakiejkolwiek krytyki Żydów. Faktycznie w kilku miejscach się ona pojawia, jednakże jest tak jakby rozmyta, złagodzona, czego można zupełnie nie zauważyć.

Nie będę ukrywać, iż książka jest trudna w odbiorze. Temat jest zawiły, analizy wielu aspektów bardzo wnikliwe i żmudne. W trakcie czytania często musiałam przystopować, zastanowić się nad aktualną treścią, aby zrozumieć jej sens. Momentami miałam wrażenie, iż autor odbiega od właściwego tematu zajmując się sprawami, które nic nie wnosiły do treści książki. Z pewnością nie jest to lektura, którą poleciłabym każdemu Polakowi, bo wielu Czytelników porzuciłoby ją już po kilku stronach. Jednak gorąco polecam ją każdej osobie, która chce poszerzyć swoją wiedzę na temat narodu żydowskiego. 

Na duży plus zaliczam wydanie tejże książki, które jest staranne i dopracowane. Wydawnictwo dołożyło wszelkich starań, aby nie pojawiły się żadne błędy, czy uchybienia. Nie mam problemów ze wzrokiem, aczkolwiek wolałabym aby czcionka była co najmniej o jeden rozmiar większa. Zdecydowanie ułatwiłby to komfort czytania. Okładka tej publikacji jest fenomenalna, komponując się z tekstem. 

Na koniec garść cytatów:

"Dziecku trzeba zapewnić najlepsze wykształcenie bez względu na koszty. To najważniejsza inwestycja rodziny". 

"Gdy chcesz założyć własny biznes, to w dziedzinach, które są nowe lub dopiero się rodzą. Szuka obszarów, które inni uważają za zbyt trudne i kłopotliwe lub wstydliwe".

"Siedem "sekretów"  żydowskiego sukcesu to: dobre wykształcenie, popieranie swojego środowiska, własne przedsiębiorstwo lub wolny zawód, stanowczość, twórczy umysł, oszczędność i wybredność".

Dziękuję wydawnictwu Fronda za egzemplarz książki.