8 gru 2017

"Gdy morze cichnie" - Jorn Lier Horst




Autor: Jorn Lier Horst
Tytuł: "Gdy morze cichnie"
Ilość stron: 348
PREMIERA: 22.11.2017r.


Jorn Lier Horst zapisał się w mojej głowie jako autor z głową pełną posłów i wyjątkową zdolnością analizy ludzkich zachowań. Jego powieści biorę w ciemno, bo każda z nich jest dla mnie gwarancją najwyższej jakości i doskonale spędzonego czasu w akompaniamencie mrocznych, skandynawskich zaułków i niebanalnej zagadki kryminalnej. "Gdy morze cichnie" to trzeci tom cyklu o Williamie Wistingu. Z racji braku chronologii jest to już dziewiąta książka tej serii wydana w Polsce.

Akcja powieści toczy się w norweskiej nadmorskiej miejscowości - Stavern. Na schodach apteki policja znajduje nieprzytomnego mężczyznę, który został postrzelony w brzuch. Chwilę później komisarze otrzymują wiadomość o pożarze domu letniskowego, gdzie znajdują zwęglone zwłoki. Gdyby tego było mało, w niedługim czasie fale wyrzucają na brzeg zwłoki mężczyzny. William Wisting podejrzewa, iż śmierć tych trzech osób musi się ze sobą łączyć. 

Jorn Lier Horst w swojej kolejnej powieści utrzymuje podobny styl co w poprzednich. Otrzymujemy solidną dawkę napięcia, grozy, poplątania z pomieszaniem. Tym razem zauważyłam wyjątek - zagadka kryminalna jest wyjątkowo trudna i wielopłaszczyznowa. Czytając to możecie pomyśleć, że trudno będzie się odnaleźć w tej historii - nic bardziej mylnego. Horst w typowym dla siebie stylu powoli i rzetelnie dodaje każdą poszlakę w taki sposób, aby czytelnik czuł nie poczuł się przytłoczony nadmiarem informacji. Pod koniec wszystkie tropy zazębiają się tworząc sensowną i logiczną całość. Intryga kryminalna przysporzy Wistingowi wiele zakłopotania, ponieważ od samego początku otrzymuje on wiele niewiadomych, które żadnym sposobem nie chcą zostać rozwiązane. Tajemnice nawarstwiają się, świadków brak, a tropy urywają się w najmniej niespodziewanym momencie. W tej części akcja toczy się wolniej aniżeli w pozostałych częściej tej serii, ponieważ komisarz bardzo dużo myśli, analizuje, próbuje łączyć ze sobą fakty i poszlaki.

"Gdy morze cichnie" swoje podwaliny czerpie z wątku dotyczącego działalności terrorystycznej w Norwegii. Autor w powieści przedstawia zagrożenia wynikające z szerzenia się terroryzmu nie tylko w tym konkretnym kraju, ale również w całej Europie. Razem z głównym bohaterem docieramy aż do odległej Hiszpanii, gdzie będziemy szukać rozwiązania tej zagmatwanej i wyjątkowo wyczerpującej intrygi kryminalnej. Oczywiście nie zabrakło wątku życia osobistego Wistinga, który bardzo niebezpiecznie łączy się z prowadzonym przez niego śledztwem.

Po raz kolejny spędziłam wyjątkowo dobry czas z powieścią Horsta. Niezwykle cenię sobie fakt, iż po każdą jego lekturę sięgam z ekscytacją a zarazem z dużą dawną spokoju bo wiem, iż nie będę rozczarowana. Z niecierpliwością czekam na kolejne części tej serii.
 
Za egzemplarz dziękuję agencji Business & Culture.

29 lis 2017

"Opowiem Ci mamo, co robią pociągi"



Tytuł: "Opowiem Ci mamo, co robią pociągi"
Ilość stron: 28
Data wydania: 25.10.2017r.


Lubię i cenię książki wydawnictwa Nasza Księgarnia, dlatego jestem na bieżąco z ich publikacjami. Seria Opowiem Ci mamo jest bardzo popularna wśród polskich dzieci. Rok temu syn dostał w prezencie część o autach, którą lubimy i często studiujemy. Dlatego jeszcze przed premierą zamówiłam "Opowiem Ci mamo, co robią pociągi". Nie skłamię jeżeli napiszę, iż pociągi syn darzy większą miłością aniżeli samochody, dlatego ta lektura była naszym "must have".

Publikacja dostosowana jest już do najmłodszych czytelników, ponieważ posiada sztywną okładkę, twarde kartonowe strony, fantastyczne ilustracje przykuwające wzrok dzieci oraz dorosłych plus niewiele tekstu. Książka zachwyca nie tylko po pierwszym otwarciu, ale również po wielu godzinach z nią spędzonych.

Czego możecie spodziewać się po tej lekturze? Z pewnością dużej dawki informacji o pociągach, które czytelnik poznaje wraz z przewodnikiem - lokomotywą Rysiem. To ona wprowadza odbiorcę w tajniki kolejowego świata, poczynając od zaprezentowania historii parowozów oraz jego poszczególnych części. Następnie mamy okazję zobaczyć kilka dworców kolejowych na świecie, poznać zasady funkcjonowania metra oraz przypomnieć sobie jakie towary mogą być przewożone przez kolej. Kolejne strony przenoszą nas w techniczne zagadnienia dotyczące zwrotnic czy semaforów. 

Książka pozwala trenować umysł, ponieważ w wnętrzu znajdziemy wiele okazji do zadawania pytań, wyszukiwania odpowiedzi czy różnic pomiędzy obrazkami. Z moim synem książkę wykorzystujemy do nauki liczenia, kolorów, spostrzegawczości czy poznawania nazw przedmiotów. Doceniam walory edukacyjne tej publikacji, dlatego będę do niej często wracać i polecać innym mamom. Myślę, że lektura spodoba się zarówno maluszkowi jak i przedszkolakowi. 

15 lis 2017

Agnieszka Olejnik - "Nieobecna"




Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: "Nieobecna"
Ilość stron: 444
Rok wydania: 2016



"Nieobecna" to jedna z powieści Agnieszki Olejnik, którą wybrałam w celu poznania twórczości tej autorki. Od czasu do czasu miałam okazję czytać recenzje książek tej polskiej pisarki i za każdym razem wzbudzały one we mnie zaciekawienie. "Nieobecna" to powieść, która podejmuje trudny a zarazem ważny temat. Tylko czy wywarł on na mnie jakiekolwiek wrażenie?

Julia i Julita to siostry bliźniaczki, dorosłe kobiety. Zdarzają się między nimi drobne spięcia, ale generalnie to zgrane rodzeństwo, które wzajemnie może liczyć na swoją pomoc. Dzięki ogromnemu podobieństwu siostry prowadzą grę, która przychodzi im z niesamowita łatwością. Bez problemu zamieniają się ubraniami oraz zmieniają makijaż, aby przejąć tożsamość tej drugiej. Kobiety jednak reprezentują dwa systemy wartości, całkowicie odmienne. Julita to singielka, która poszukuje życiowej stabilizacji i ciepła ze strony partnera. Natomiast Julita jest kobietą nieszczęśliwą pomimo posiadania męża, syna oraz ogromnego domu z gosposią i ogrodnikiem. Bardzo często spotyka się z kochankami, aby zapomnieć o swoim nieudanym życiu. Pewnego dnia Julia wraz z kochankiem zostaje zamordowana w domu swojej siostry. Wszyscy myślą, że została zamordowana Julita. Ta zaś po ogromnym szoku postanawia wcielić się w rolę swojej siostry dla dobra małego Kacperka - jej siostrzeńca, a synka zamordowanej. Czy owa zamiana tożsamości ujrzy kiedyś światło dzienne i jakie będzie miała konsekwencje?

Pomysł na fabułę dotyczącą tematu zamiany tożsamości w 100% trafił w mój gust. Autorka szczegółowo wgłębiła się w uczucia i emocje siostry, która została w domu, kreując gęstą atmosferę strachu i bezradności. Agnieszka Olejnik udowodniła tym samym, iż z lekkością i łatwością potrafi żonglować uczuciami i dodatkowo je komplikować. Z przyjemnością razem z główną bohaterką przeżywałam rozterki, przerażenie i ból przez każdym kolejnym dniem, każdą osobą, przed nieznanym. Wraz z rozwojem wydarzeń giną kolejne osoby, aż w końcu Julia (ftu, Julita!) zaczyna obawiać się o własne życia. To skłania ją do prowadzenia własnego śledztwa, które odkrywa przed nią nieznane i przerażające fakty o swojej rodzinie i swoim życiu. Finał powieści jest zaskakujący. Spokojnie mogę napisać, iż spełnił moje oczekiwania bo był mocny, nieprzewidywalny i oryginalny.

Dodatkowo na wyróżnienie zasługuje intryga kryminalna nakreślona przez Agnieszkę Olejnik. "Nieobecna" pokazała, iż pisarka ma ogromne pokłady kreatywności, co wykorzystała tutaj na najwyższym poziomie. Jestem zaskoczona zdolnością podsuwania fałszywych poszlak, stopniowym usuwaniem niewygodnych świadków oraz zwodzeniem czytelnika w ślepy zaułek.

"Nieobecna" to wyjątkowa powieść obyczajowa z elementami thrillera psychologicznego. Nie będę ukrywać, iż już od pierwszej strony lektura mocno mnie zaintrygowała i wpadłam w wir zagmatwanej historii. Z każdą przeczytaną stroną, rozdziałem chciałam więcej i nie mogłam odłożyć książki na półkę. Efekt tego jest taki, iż publikacja która ma 450 stron została przeczytana przeze mnie w 2 dni, co przy małym dziecku domagającym się uwagi jest nie lada wyczynem! Spędziłam w tą publikacją miłe chwile, pomimo ciężkiej atmosfery i nastroju grozy. Wniosek jaki nasuwa mi się po lekturze: koniecznie muszę przeczytać kolejne książki Agnieszki Olejnik!

9 lis 2017

Paulina Świst - "Komisarz"



Autor: Paulina Świst
Tytuł: "Komisarz"
Ilość stron: 320
PREMIERA: 22.11.2017r.


Kiedy wczesną jesienią czytałam debiutancką książkę Pauliny Świst - "Prokurator" nie sądziłam, że kilka tygodni później będę miała okazję przedpremierowo zapoznać się z jej kontynuacją. Czekałam na tę publikację z dużym napięciem, ponieważ pierwsza część dostarczyła mi wiele wrażeń. Czy "Komisarz" zaskoczył mnie równie mocno jak "Prokurator"?

W debiutanckiej publikacji Pauliny Świst głównymi bohaterami byli Kinga i Łukasz, którzy w drugiej części zostali zepchnięci na drugi plan. Ich miejsce zajęła Zuzanna i Radosław, którzy godnie zajęli ich miejsce. Zuzanna Kadziewicz to kobieta która wiedzie lekkie życie, ponieważ jej ojciec jest znanym śląskim biznesmenem. To on zapewnił córce dostatek i powodzenie. Jej drogi krzyżują się z Radosławem Wyrwą - policjantem pracującym w Gliwickiej komendzie. Kilka sympatycznych gestów, miłe słówka i adoracja wystarczyły, aby Zuzanna pomyślała, że znalazła swój ideał mężczyzny. Szybko okazuje się, że ze strony Radosława to była wyrachowana i zaplanowana gra. W związku z planowaną przez policję poważną akcją przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej, Wyrwa przez kilka dni musi zapewnić kobiecie ochronę.

"Komisarz" to fascynująca książka opowiadająca o zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się handlem ludźmi. Autorka opisuje przestępczą rzeczywistość oraz powody dla których ludzie sięgają do nielegalnych interesów. Dzięki tej lekturze możemy z bliska przyjrzeć się jak wygląda akcja policji przeciwko gangsterom oraz w jaki sposób służby są do niej przygotowywane. Nie ukrywam, iż wątek kryminalno - sensacyjny wyjątkowo przypadł mi do gustu, ponieważ akcja jest żwawa, dzieje się na prawdę dużo, a całość uwieńczona jest dużą dawką brutalności.

"Komisarz" podobnie jak "Prokurator" swoją wartką akcją wciąga już od pierwszej strony na tyle mocno, że nie sposób odłożyć nieprzeczytanej lektury na dłuższy czas. Druga część zdecydowanie bardziej skupia się na wątku kryminalno - sensacyjnym, natomiast mniej tutaj seksu i romansu. I to właśnie te dwa elementy sprawiły, iż "Komisarz" bardziej wpisał się w moje gusta. Zuzanna i Radosław - głowni bohaterowie drugiej części fantastycznie spisali się swoich rolach. Ich kreacje są troszkę podobne do Kingi i Łukasza, natomiast historia pokazuje jak bardzo się od siebie różnią.

Po raz drugi zachwycałam się lekkością pióra autorki, zdolnością obserwacji oraz umiejętnością złożenia wszystkiego w całość i przelania na papier. Paulina Świst udowadnia, iż można stworzyć fascynujący kryminał podejmujący trudne i niewygodne tematy, z dawką humoru i rozrywki. Jestem pewna, iż "Komisarz" odniesie nie mniejszy sukces, aniżeli "Prokurator".

3 lis 2017

Alona Frankel - "Nocnik nad nocnikami. Dziewczynka."



Autor: Alona Frankel
Tytuł: "Nocnik nad nocnikami. Dziewczynka."
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2009



Mój syn skończył już 20 miesięcy. Z tej okazji postanowiłam rozejrzeć się w miejscowej bibliotece za książeczkami dedykowanymi dla dzieci, poruszające temat pożegnania się z pampersem. Maleńkimi krokami przyzwyczajam synka do załatwiania swoich potrzeb na "kaczuszce" (tak nazywamy w naszym domy nocnik), a ta pozycja książkowa ma nam w tym pomóc. Niestety nie udało nam się znaleźć publikacji dedykowanej dla chłopców, ale to w niczym nie utrudnia nam sprawy.

Główną bohaterką tejże publikacji jest mała Basia, której mama postanowiła zapoznać ją z nowym sprzętem w ich domu - nocnikiem. Razem z małą bohaterką poznajemy części ciała, procesy fizjologiczne każdego człowieka, do czego służy nocnik i jak z niego korzystać, w jaki sposób można go używać oraz jakie są konsekwencje tego, iż nocniczek jest zapełniony. 

Książka napisana jest w bardzo sympatyczny i przystępny sposób. Nawet dla maluszka, który zaczyna swoją przygodę z nocnikiem. Historia głównej bohaterki zaprezentowana jest na kolorowych stronach, które angażują małego czytelnika do aktywnego słuchania i próby podjęcia rozmowy. Autorka w niezwykle subtelny i delikatny sposób opowiada o całym procesie. Nie zaciska, nie zmusza, a wręcz przeciwnie - zaznacza, iż mogą pojawić się "wpadki" czy niekontrolowane sytuacje.

"Nocnik nad nocnikami. Dziewczynka." jest z nami już 1.5 miesiąca. W tym czasie przejrzeliśmy go wiele razy, przeważnie wieczorem, bo wtedy też mogę poświęcić synkowi wystarczającą ilość wolnego czasu i uczymy się kontrolować jego potrzeby. Zapewne zapytacie czy publikacja ta uczyniła jakiś cud. W naszym przypadku nie, tylko trzeba przyznać, iż kwestii pożegnania z pampersem nie biorę jeszcze jako matka na poważnie. Ten proces traktujemy raczej jako zabawę oraz chęć z mojej strony aby synek poznał swoje ciało oraz procesy fizjologiczne w nim zachodzące. Uważam, iż wszystko przyjdzie z czasem, bez nacisków, jak dziecko będzie na to gotowe. Z pewnością doda mu to wiary w siebie i będzie dumny ze swojego sukcesu.

Cieszy niezmiernie fakt, iż nocnikowe sprawy nie są już tematem tabu i mówi się o nich otwarcie. Niewątpliwie odpieluchowanie potomka to test zarówno dla dziecka jak  i rodziców. Otwarte podejście do tego tematu sprawi, iż dziecku jest łatwiej i przyjemniej rozstać się z pampersem bez poczucia strachu, winy czy wstydu.





28 paź 2017

Recenzja filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" [2017]



W miniony weekend zdecydowałam się odpocząć od filmów kryminalnych i postawiłam na film biograficzny. Kiedy moja druga połówka usłyszała propozycję, była bardzo zniesmaczona. Małżonek twierdzi, iż biografie są nudne, jednak uparłam się na film - "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej". Jakie są jego/moje wrażenia z tej propozycji filmowej?

Michalina Wisłocka to nietuzinkowa postać żyjąca w latach 1921 - 2005. Jej życie było niezwykle trudne i skomplikowane, jednak silna potrzeba rewolucji w narodzie wyzwalała w niej niesamowite pokłady energii i zaangażowania do działania. Jako lekarz ginekolog pasjonowała się leczeniem niepłodności i antykoncepcją. Otwarcie rozmawiała o seksie z pacjentkami, one natomiast mocno się z tym kryły, wstydziły się i nie chciały wchodzić w szczegóły. Kobieta obserwując podejście społeczeństwa do seksualności i brak fachowej wiedzy w tym zakresie, postanowiła wydać swoją książkę, której efektem miała być rewolucja seksualna. Michalina Wisłocka stoczyła ogromny bój o to, aby lektura ujrzała światło dzienne. Było jej niezwykle trudno przebić się przez polityczny mur, który ciągle blokował wydanie tej literatury. Ostatecznie książka została wydana w 1976 roku.

Moim zdaniem "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" to taka filmowa perełka 2017 roku w której każdy znajdzie coś dla siebie. Od samego początku zauroczyła mnie dynamiczna akcja, subtelnie nakręcone sceny oraz chwytający za serce podkład muzyczny. Jak się zapewne domyślacie - na ekranie nie brakuje nagich ciał, jednak takowe sceny pokazane są w delikatny i wysublimowany sposób. Nie sposób ominąć gry aktorskiej głównej bohaterki - Magdaleny Boczarskiej, która w pełni zaangażowała się w powierzoną jej rolę. Z przyjemnością oglądałam każdą scenę w której występowała, lekkość, wyczucie sytuacji oraz naturalność.

Sama postać Michaliny Wisłockiej wcześniej nie była mi obca. Znałam kilka faktów z jej życia, jak również  miałam okazję trzymać w ręce jej książkę. Jednakże dzięki tej produkcji filmowej poszerzyłam wiedzę o tej bohaterce i wyłuskałam kilka ważnych szczegółów. Co ważne - produkcja filmowa przedstawia zarówno pozytywne jak i negatywne aspekty życia tej postaci. Pokazuje również błędy i konsekwencje złych decyzji. Michalina Wisłocka była bardzo dynamiczną i charyzmatyczną kobietą, która w ciężkich czasach PRLu walczyła o to, aby podzielić się wiedzą i doświadczeniem z ludźmi. Ci zaś mieli porzucić zaściankowe stereotypy oraz ignorancję, a w zamian nagrodą miała być w pełni świadoma radość z seksu. Czy Pani Wisłocka osiągnęła zamierzony cel?

Wraz z mężem jesteśmy zachwyceni tym filmem, który w ciągu dwóch godzin dostarczył nam wiele emocji i rozrywki. Nie spodziewałam się tak dobrego kina i mocy wrażeń w trakcie jego oglądania. Dlatego z czystym sumieniem polecam na jesienny wieczór. Obowiązkowo z drugą połówką!

25 paź 2017

Alek Rogoziński - "Do trzech razy śmierć"




Autor:  Alek Rogoziński
Tytuł:  "Do trzech razy śmierć"
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 328


Alek Rogoziński to autor, który swoją kreatywnością szybko dołączył do grona popularnych polskich pisarzy. Nic dziwnego, ponieważ stworzone przez niego historie są przyczyną uśmiechu na ustach wielu czytelników. Od pewnego czasu uważnie czytałam opinie dotyczące jego twórczości i z każdą kolejną nabierałam pewności, że koniecznie muszę poznać bohaterów i ich perypetie wykreowane przez tego pana. "Do trzech razy śmierć" to książka wydana na początku 2017 roku, która zapoczątkowała cykl "Róża Krull na tropie". Całkiem niedawno została wydana druga część tej serii - "Lustereczko, powiedz przecie".

Róża Krull to główna bohaterka niniejszej powieści. Zawodowo zajmuje się pisaniem powieści kryminalnych, które cieszą się dość dużą popularnością. Pisarka otrzymuje zaproszenie na spotkanie w wyjątkowym dworku pod Krakowem, z czego nie jest zadowolona. Będzie musiała tam spotkać się z innymi pisarkami, za którymi nie przepada. W trakcie spotkania ginie jedna z uczestniczek spotkania, a następnie pojawiają się kolejne ofiary. Krull obserwując tę niecodzienną i mrożącą krew w żyłach sytuację dochodzi do wniosku, iż morderca czytał jedną z jej książek i działa identycznie z jej fabułą. W związku z tym Róża może przewidzieć jak potoczą się dalsze losy spotkania w dworku w Kopielnikach. Czując się odpowiedzialnie za zaistniałą sytuację, pisarka wraz z pomocnikami postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i osobiście znaleźć mordercę.

Do tej pory komedia kryminalna kojarzyła mi się z Olgą Rudnicką. Będąc w liceum zaczytywałam się w jej książkach. Zauroczyła mnie ich świeżość, lekkość, kreatywność i czarny humor. Od teraz do mojego rankingu ulubionych autorów komedii kryminalnych dołączył Alek Rogoziński. "Do trzech razy śmierć" zauroczyła mnie równie mocno co powieści Rudnickiej. Doskonale się przy niej bawiłam i pochłonęłam ją w ekspresowym tempie. Lektura nie wymaga wielkiego skupienia, co jest niezwykle ważne w trakcie opieki nad dzieckiem odkrywającym świat. 

Książka ma wiele plusów, jednak ma wyróżnienie zasługują dwa elementy: doskonałe kreacje bohaterów oraz wprowadzenie do powieści blogerek książkowych. Wszystkie postacie są wyraźne, ciekawie skomponowane i nie można ich nie lubić! Ich genialne poczucie humoru oraz pomysłowość niejednokrotnie rozbawiło mnie do łez. Natomiast użycie w lekturze trzech blogerek książkowych to moim zdaniem ukłon w stronę całej blogosfery związanej z czytelnictwem. Z przyjemnością śledziłam wątek trzech dziewczyn, które przecież znam z wirtualnego świata i mocno im kibicowałam.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniałam o zagadce kryminalne, ponieważ to mnie najbardziej intrygowało jeszcze zanim rozpoczęłam lekturę. Szczerze mówiąc nie oczekiwałam na kryminalne uniesienia, a jednak się pomyliłam. Alek Rogoziński zapisał się w mojej głowie jako gość, który potrafi doskonale poradzić sobie z tym tematem. Otrzymałam ciekawą intrygę, doskonale poprowadzony wątek, kilka złudnych tropów oraz fantastyczne i zaskakujące zakończenie. Co więcej - zaprezentowany temat skłania do myślenia i podjęcia refleksji. 

Zapewne autor obrośnie teraz w piórka nad tyloma zachwytami, więc czas ukazać jeden ogromny minus - książka jest zbyt krótka! Przeczytałam ją w ekspresowym tempie i wcale bym się nie obraziła, gdyby jej objętość była dwa razy większa.

18 paź 2017

"Opiekunka do dzieci" - Elisabeth Herrmann




Autor: Elisabeth Herrmann
Tytuł: "Opiekunka do dzieci"
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 544



Thriller to mój ulubiony gatunek literacki, w szczególności połączony z tematem wojennym. Twórczość Elisabeth Herrmann chciałam poznać już od pewnego czasu. Bardzo wysokie opinie zebrała jej książka "Wioska morderców", jednakże nie mogłam jej dostać w  bibliotece. W związku z tym wybór padł na najnowszą publikację - "Opiekunka do dzieci", która jest pierwszym tomem serii z Joachimem Vernau. 

Głównym bohaterem tej powieści jest Joachim Vernau przed którym życie stoi otworem. W niedalekiej przyszłości na poślubić swoją wybrankę - Sigrun, która pochodzi z zamożnej rodziny. Docelowo młody prawnik ma zostać wspólnikiem przyszłego teścia w jego kancelarii i tam odnosić sukcesy zawodowe. Zarówno on jak i jego wybranka mocno poświęcają się swojej pracy zawodowej, czego efektem jest niewielka ilość czasu jaką mogą spędzić razem. W takich okolicznościach w rodzinie zaczynają pojawiać się zagadki oraz tajemnicze osoby mające związek z przeszłością (sięgające czasów II wojny światowej). Czy rodzina wyjaśni sytuację sprzed wielu lat bez nadszarpnięcia jej spokoju i wzajemnego zaufania?

Na wyróżnienie zasługuje z pewnością wykreowana historia, która jest pomysłowa i niebanalna. Podobał mi się zastosowany wątek dotyczący wykorzystywania robotników przemysłowych przez nazistów na terenie Polski i Ukrainy w czasie II wojny światowej. Elisabeth Herrmann bardzo wnikliwie opisuje niewolniczą pracę młodych dziewczyn, które pracowały jako opiekunki dzieci w prywatnych domach poświęcając mnóstwo czasu, zaangażowania i swoich sił. Doskonale widać, iż autorka lubi grzebać w przeszłości podejmując trudne i niewygodne tematy. Cieszę się, iż lektura poruszyła taki wątek, ponieważ miałam okazję wzbogacić się o nową widzę z zakresu II wolny światowej. 

"Opiekunka do dzieci" to dobra książka, jednak dość trudna w odbiorze. Miałam okazję przekonać się, iż niemieckie kryminały są dopracowane ale trudne, mozolne i ciężkie. Trzeba z dużym skupieniem i zaangażowaniem wgryźć się w historię, aby nie przeoczyć żadnego wątku. Jak na kryminał przystało oczekiwałam wartkiej i dynamicznej akcji, wodzenia czytelnika za nos, podsuwania nowych tropów oraz intrygującej zagadki. Niestety, tego nie dostałam. Jest to zupełnie inny wymiar powieści. Otrzymałam w zamian mnóstwo tajemnic, pomieszanie dwóch płaszczyzn czasowych, zagadkową przeszłość bohaterów oraz ich bogaty portret psychologiczny jak również szczegółową analizę wybranej grupy społecznej. 

"Opiekunka do dzieci" niestety mnie nie porwała. Akcja toczyła się dość mozolnie co powodowało, iż nie potrafiłam poddać się jej nurtowi. Dodatkowo duża ilość stron delikatnie mnie zniechęcała. Na szczęście dotarłam do końca i poczułam ulgę (nie lubię odkładać książek w połowie i staram się nigdy tego nie robić). Pomimo tego, iż moja ocena tej publikacji nie jest na najwyższym poziomie, to w przyszłości będę chciała dać tej autorce drugą szansę, czytając tytuł "Wioska morderców", która tak jak już wspominałam - zebrała rewelacyjne oceny.

14 paź 2017

Co czyta 1,5 roczne dziecko?


Moje dziecko już prawie 2 miesiąc temu skończyło 1,5 roku, w związku z tym chciałabym napisać o książkach które są u nas hitem od dłuższego czasu. Lektur dla synka mamy na prawdę mnóstwo (i już powoli nie mam gdzie tego przechowywać) jednak wybrałam takie, które są w codziennym użytkowaniu. Wybór był prosty, bo w trakcie codziennych obserwacji synka widzę, które lektury są dla niego najbardziej interesujące.

NUMER 1 - "Moje pierwsze słowa" Słowniczek obrazkowy. Wydawnictwo Olesiejuk. 

To nasz niekwestionowany lider od przeszło roku. Tak na prawdę to była pierwsza książeczka mojego dziecka. Kupiłam mu ją kiedy miał 4 miesiące i od tej pory jego miłość ciągle rośnie. Codziennie siedzi z tą publikacją i zachwyca się kolorowymi obrazkami. Co tu dużo mówić - dzięki tej lekturze mój maluch nauczył się nazw wielu zwierząt, poznał pojazdy, kształty, części ciała, ubrania itp. Z tego co wiem, książka cieszy się ogromnym powodzeniem wśród takich maluszków jak moje dziecko.


NUMER 2 - "Mała biała rybka" - Van Genechten Guido. Wydawnictwo Mamania

Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki, nie wywarła na mnie efektu "woow". Jednak po pewnym czasie kiedy zauważyłam z jaką radością mój synek sięga po nią, moja sympatia zaczęła rosnąć. Nie ma dnia, abyśmy chociaż raz nie zapoznali się z historią małej białej rybki. Publikacja pozwala puścić wodze fantazji, pozwalając kreować różne historie i ich zakończenia.


NUMER 3 - "A co to? - Hector Dexet - Wydawnictwo Mamania

Ta publikacja od samego początku jest u nas hitem. Kiedy trafiła do naszego domu synek skończył roczek. Myślałam, że po pewnym czasie mu się znudzi, ale nic z tych rzeczy. Maluch ma już 19 miesięcy i dzień w dzień ogląda zwierzątka tam umieszczone, szuka nietoperzy, ogląda gdzie się schował dzidziuś itp.


NUMER 4 - "Poszukaj mnie! Gdzie się schowały małe kaczątka?"


8 paź 2017

Virginia C. Andrews - "Kwiaty na poddaszu"




Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: "Kwiaty na poddaszu"
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2012


"Kwiaty na poddaszu" to przepiękna powieść, która szturmem wdarła się w blogosferę kilka lat temu zbierając pozytywne opinie. Uważnie obserwowałam i analizowałam refleksje czytelników po lekturze i wiedziałam, że kiedyś na pewno stawię czoło tej książce. Czy ktoś z Was jeszcze o niej pamięta? Nie podążam za nowościami. Rzadko spotkacie u mnie opinię o nowościach. Czy pierwszy tom kultowej serii Rodziny Dollangangerów wywarł na mnie aż tak duże wrażenie?

Książka opowiada historię czwórki rodzeństwa: Cathy, Christophera, Carrie i Cory, którzy żyli szczęśliwie z mamą i tatą w swoim domu. Po nagłej i tragicznej śmierci ojca ich losy diametralnie się zmieniły, albowiem razem z mamą musieli opuścić swój dom, który kojarzył im się z ostoją i bezpieczeństwem. Ich nowym miejscem zamieszkania zostało poddasze w ogromnym domu dziadka i babci, których nigdy do tej pory nie widzieli. Z opowieści mamy dowiedzieli się, iż kilkanaście lat temu uciekła z tego domu po tym, jak rodzice się jej wyrzekli. Powodem tak drastycznych wydarzeń była chęć zawarcia związku małżeńskiego ich mamy z tatą, który był bliskim krewnym rodziny. Dzieci otrzymały informację, iż pozostaną tam kilka dni jednak los sprawiły, że żyły tam kilka lat...

"Kwiaty na poddaszu" to powieść przepełniona pełnym wachlarzem emocji. Początkowo wraz z całą rodziną przeżywałam radość i szczęście. Po niespodziewanej śmierci ojca dzieci razem z bohaterami czułam ból, rozdarcie wewnętrzne oraz cierpienie. Natomiast w trakcie ich życia na poddaszu przepełniała mnie ogromna bezradność, bunt, brak poczucia bezpieczeństwa, chęć zmiany na lepsze oraz pragnienie miłości. Autorka powieści z gracją i lekkością przedstawia wiele trudnych tematów, które wstrząsają swoim okrucieństwem, a u wielu czytelników z pewnością wycisnęły niejedną łzę. 

Jednym z największych walorów tej powieści są bohaterowie (rodzeństwo), którzy zostali wykreowani jako bardzo realne i silne osoby pomimo tego,  iż to jeszcze dzieci. Starsze rodzeństwo poprzez zastałą sytuację musiało zostać w pewnym sensie rodzicami do młodszego rodzeństwa. Carrie i Cory widząc swoją matkę raz na pewien czas zapomniało o łączącej ich relacji. Cathy i Christopher pomimo tego, iż byli w wieku kiedy młody człowiek potrzebuje wsparcia, wiedzy i dodania otuchy przez dorosłego, musiało tych elementów szukać w telewizji albo w starych książkach zastanych na poddaszu. 

Mocna fabuła powieści niewątpliwie wzbudza wiele kontrowersji. Jednak temat jest mi znany, bo miałam okazję zobaczyć dwa filmy w podobnym klimacie: "3096" oraz "Pokój". Zarówno w książce, jak i wspomnianych filmach dochodzi do mimowolnego zamknięcia przerażanego człowieka w jakimś pomieszczeniu, bez możliwości wydostania się z niego. Temat okrutny, przerażający i skłaniający do myślenia nad nieczułością tego świata. 

Pomimo tego, iż książkę oceniam bardzo dobrze to po kolejne tomy tej serii nie sięgnę. Dlaczego? Podobno każda kolejna powieść jest gorsza. Dodatkowo nie chcę po raz kolejny brać na swoje barki tak dużego uderzenia emocjonalnego. Być może kiedyś wrócę do tej serii, ale najprędzej za kilka lat.

5 paź 2017

Wybrałam książki na jesień


Jesień już na dobre rozgościła się w naszych domach. Mam nadzieję, że synek pozwoli mi spędzić kilka chwil razem z powieściami, które wybrałam na deszczowe i ponure wieczory. Poniżej przedstawiam Wam książki, które wybrałam. Jeżeli mieliście styczność z któraś z nich to proszę o opinię.


1. "Kwiaty na poddaszu" - Virginia Cleo Andrews - kilka lat temu książka przeżyła prawdziwy boom. W końcu postanowiłam sama przekonać się, czym zasłynęła ta powieść. Niedługo pojawi się recenzja tej lektury bo jestem już na ukończeniu.
2. "Opiekunka do dzieci" - Elisabeth Herrmann - już od dawna miałam ochotę na poznanie twórczości tej autorki. W końcu będę miała okazję.
3. "Prokurator" - Paulina Świst - dwa tygodnie temu opublikowałam moją opinię o tej powieści. Możecie ją znaleźć TUTAJ.
4. "Sowa" - Samuel Bjork - w blogosferze krążą różne opinie o tej książce. Będę mogła ją osobiście zweryfikować.
5. "Na zachód od wolności" - Thomas Engstrom - skusiłam się na tę lekturę z uwagi na fakt, iż autor jest Szwedem, a o skandynawskich pisarzach mam bardzo dobrą opinię.
6. "Zagubiony szlak" - Beata Zdziarska - wygrana w konkursie na jednym z blogów. Pomimo tego, iż książka dotarła do mnie już dość dawno, postanowiłam zostawić ją sobie na jesienny wieczór.

28 wrz 2017

Recenzja filmu "Konwój" [2017]




"Konwój" to kolejna polska produkcja filmowa, która uzyska aprobatę przede wszystkim męskiej części widowni. Myślę, że wśród kobiet zdania będą podzielone, bo to niewątpliwie mocny i ciężki film z dużą dawką testosteronu i prawie w całości męską obsadą. Kilkanaście miesięcy temu oglądałam film "Supermarket", który jest nierozerwalnie połączony z omawianym filmem. A mianowicie łączy ich wspólny twórca - Maciej Żak. Jego produkcje mają w sobie coś wyjątkowego - są solidne, przemyślane i takie... nie do zdarcia.

Fabuła jest dość prosta i interesująca. Wyjątkowo niebezpiecznemu więźniowi kończy się czas odsiadki i musi zostać przetransportowany do zakładu dla psychicznie chorych. Tytułowy konwój wyrusza z nim w trasę z skazanym, a o jego bezpieczeństwo ma zadbać czterech konwojentów. Jak się okazało - z pojeździe znalazła się prawdziwa mieszanka silnych męskich charakterów, między którymi istnieje mocne napięcie. Każdy musi się pilnować, aby nie rozpocząć ostrej wymiany zdań, która doprowadziłaby do bójki albo nawet zabójstwa. Mężczyźni pomimo tego, iż są w pracy to piją mocny alkohol, zażywają narkotyki, opowiadają niesmaczne dowcipy oraz klną na potęgę.

"Konwój" już od pierwszych scen narzuca wartkie tempo akcji. Po krótkim wprowadzeniu widz od razu zostaje wciągnięty w sidła ciężkiej, klaustrofobicznej i gęstej atmosfery. Na koniec akcja wyraźnie przyspiesza, ponieważ zostają rozwiązane tajemnice, które wcześniej zostały przedstawione. Całość zaczyna się zazębiać, wątki poboczne łączą się z głównymi. W filmie nie pojawiły się zbędne dialogi czy opowieści nic nie wnoszące do prezentowanej historii. Od początku do końca produkcja filmowa utrzymywała stałe napięcie, które nie miało gwałtownych skoków.

Bohaterowie filmu przedstawieni są na równym poziomie. Żaden z nich niczym szczególnym się nie wyróżnił, nie potrafię wyróżnić głównego bohatera. Większość grała na tym samym poziomie (zbyt płytko?). Nie było aktora, który mógłby zgarnąć wszystkie nagrody i pochwały. 

Doceniam fakt ukazania ciekawego wątku w filmie, a mianowicie pokazania realiów polskiego więziennictwa, gdzie króluje bestialstwo, brak szacunku do drugiego człowieka oraz dbanie tylko i wyłącznie o swój interes. "Konwój" zachęca do przemyśleń dotyczących wymiaru sprawiedliwości, wypuszczania morderców na wolność oraz polskiej służby. Niezbyt często mam okazję czytać książkę czy oglądać film podejmujący tenże temat, dlatego z przyjemnością zobaczyłam tę produkcję i poszerzyłam swoją wiedzę w tym zakresie.

Zachęcam do zapoznania się z tym filmem. Nie jest to wybitny film, jednak jak na polską realizację to na prawdę kawał dobrej roboty.

25 wrz 2017

Recenzja filmu "Pokot" [2017]




"Pokot" to film mocny, zaskakujący i dążący do ukazania prawdy. Niezbyt często mi się zdarza, aby po seansie wpatrywać się bezmyślnie w napisy końcowe i analizować poznaną historię. Długo zastanawiałam się co napisać o tej ekranizacji, bo czasami słowa nie są w stanie wyrazić tego, co zobaczą oczy.

"Pokot" to film Agnieszki Holland, który powstał na podstawie powieści Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Przyznam, iż nie miałam okazji zapoznać się z tą książką, dlatego też opowiadanie było dla mnie całkowitą nowością. Główną bohaterką jest Janina Duszejko - kobieta w specyficznym charakterze, która wraz z dwoma suczkami mieszka w starym domku, w malowniczej scenerii Kotliny Kłodzkiej. Psy są dla niej całym światem - nie ma nikogo innego, z którym mogłaby dzielić swoje radości i smutki. Pewnego dnia zwierzęta znikają. Zrozpaczona kobieta postanowiła za wszelką cenę poznać okoliczności "rozpłynięcia się" swoich pupili. W trakcie prowadzonego śledztwa Janina znajduje ciała mieszkańców najbliższej okolicy. Czy główna bohaterka miała coś wspólnego z ich śmiercią?

Film ukazuje kilka wątków. Jednym z nich jest polowanie człowieka na zwierzęta, które dostając strzał giną w potwornych męczarniach. Główna bohaterka jest przeciwna takowym działaniom. Swoje działania prowadzi przeciwko miejscowej grupie myśliwych, w skład której wchodzi wielu mieszkańców okolicznych wiosek. Niestety ona sama niewiele jest w stanie zdziałać, nawet policja traktuje ją z rezerwą. Kolejnym ciekawym wątkiem jest ukazanie małomiasteczkowej społeczności, w której żyją "wyrzutki" bez pieniędzy, wykształcenia i szans na godną przyszłość. W miasteczku ludzie patrzą na siebie podejrzliwie, każdy ma jakieś sekrety, które ukrywa przed drugim człowiekiem. "Pokot" pokazuje w jaką pętlę może wpaść człowiek, który ma problemy z tym, aby poukładać sobie życie.

Główna bohaterka jest bardzo charakterystyczną postacią, którą od samego początku można polubić lub znienawidzić.  Janina ma swoje zasady, styl życia i sposób zachowania, który czasami odbiega od rzeczywistości. Ludzie na wsi uważają ją za kobietę nawiedzoną, jednak jak pokazuje historia ukazana w filmie, nie do końca tak jest...

Niewątpliwie jedną z największych zalet tej ekranizacji jest ukazanie malowniczej scenerii Kotliny Kłodzkiej, przepięknych krajobrazów w akompaniamencie perfekcyjnej ścieżki dźwiękowej. Momentami rozpływałam się nad przedstawianą panoramą, która w połączeniu z mroźną zimą dawała prawdziwie skandynawski obraz. Wiecie, że uwielbiam takie surowe klimaty, więc oglądanie takich krajobrazów to była dla mnie największa przyjemność.

20 wrz 2017

Paulina Świst - "Prokurator"




Autor: Paulina Świst
Tytuł: "Prokurator"
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2017


Gliwice to miasto, gdzie została osadzona akcja książki Pauliny Świst - "Prokurator". Jest to niewątpliwie jedno z miast aglomeracji śląskiej, które moim zdaniem wymaga wyróżnienia. Cieszę się, że to właśnie ono zostało wybrane przez autorkę. Pomimo tego, iż nie mieszkam w Gliwicach to jestem z tym miastem bardzo związana. Mam sentyment do tego miasta i gdybym musiała kiedyś zamieszkać w mieście (a mieszkam na wsi) to z pewnością byłyby to Gliwice. Dlatego też, kiedy wiosną dowiedziałam się o tej lekturze, wiedziałam że to moja obowiązkowa lektura do przeczytania. Podejrzewałam, że będę musiała zacisnąć zęby w momencie czytania scen erotycznych (czego nienawidzę w książkach) jednak okazało się, że to nie drugi Grey...

Kinga Błońska to główna bohaterka niniejszej powieści. Jest młodą, atrakcyjną i niezwykle uzdolnioną adwokatką, odnoszącą sukcesy na sali sądowej. Los sprawił, iż musiała podjąć się poprowadzenia sprawy "Szarego" - jej przyrodniego brata, z którym nie miała kontaktu. W związku z tym przybywa do Gliwic, gdzie po rozstaniu z mężem chce zacząć poukładać sobie życie na nowo. Z tej okazji wybiera się do miejscowej dyskoteki, gdzie spotyka szarmanckiego Łukasza. Chęć podjęcia szalonych i niewłaściwych kroków doprowadza Kingę do mieszkania mężczyzny, gdzie pozwoli sobie na odrobinę przyjemności. Adwokatka szybko wymyka się z mieszkania chcąc zapomnieć o całej sprawie. Okazuje się jednak, iż Łukasz to prokurator prowadzący sprawę "Szarego"...

"Prokurator" to lekka i przyjemna lektura z którą miło spędziłam czas. Bez kłopotu przebrnęłam przez całość historii, która momentami powodowała śmiech, a innym razem przerażenie. "Prokurator" wciąga czytelnika już od pierwszego rozdziału na tyle, iż nie można oderwać się od lektury. Z jednej strony język jest bardzo prosty i niewyszukany. Z drugiej - znajdziemy tutaj wiele ostrych dialogów i przekleństw, które mają reprezentować wątek przestępczości. Narracja jest pierwszoosobowa - raz z punktu widzenia kobiety, kolejny z punktu widzenia mężczyzny. Wątek erotyczny występował dość często, jednak został on przedstawiony w dość subtelny i łatwy do ogarnięcia sposób. 

Nie ukrywam, iż bohaterowie książki przypadli mi do gustu. Bardzo polubiłam nie tylko głównych bohaterów - Kingę i Łukasza, ale i postaci drugoplanowe. Pan prokurator i pani adwokat to rewelacyjny duet, dwie osobowości z mocnym i silnym charakterem, które wręcz nie potrafią o sobie zapomnieć. Ich słowne potyczki to prawdziwy majstersztyk! Dawno tak dobrze nie bawiłam się z bohaterami.

Na samym początku wspomniałam Wam, iż akcja powieści została usytuowana w Gliwicach oraz nad jeziorem Turawa. Doceniam książki i autorów, którzy wychodzą poza schemat i nie piszą po raz kolejny o Warszawie, Łodzi, Krakowie czy Kazimierzu Dolnym. Z przyjemnością przechadzałam się razem z bohaterami po mieście, odwiedzałam uliczki które są mi dobrze znane. To z pewnością ułatwiło mi odbiór lektury i sprawiło, iż bardziej zżyłam się z przedstawianą akcją.

Na koniec chciałabym wspomnieć o dwóch minusach. Pierwszy - literówki w książce. Drugi to wątek sądowy - w powieści było go niewiele, a mocno liczyłam na dobrą i ciekawą akcję na sali sądowej.

4 wrz 2017

Recenzja filmu "Sługi boże" [2016]



"Sługi boże" to film, który miałam w planach zobaczyć już od jego premiery, czyli od dwunastu miesięcy. Dopiero w miniony weekend nadarzyła się okazja, aby nadrobić zaległości. Nie ukrywam, iż podeszłam do tej produkcji z dużym dystansem, ponieważ przeczytałam na jego temat wiele skrajnych opinii. Moje obawy okazały się niesłuszne.

Główny bohater to twardo stąpający po ziemi komisarz Warski (Bartłomiej Topa). Ten człowiek prowadził już wiele trudnych i niebezpiecznych spraw, dlatego też bez wahania otrzymał propozycję rozwiązania nowej zagadki kryminalnej. Akcja toczy się w Wrocławiu, gdzie z wieży jednego z kościołów rzuca się młoda Niemka. Oczywiście ponosi śmierć na miejscu. W niedługim czasie w ten sam sposób giną dwie kolejne młode dziewczyny. Sprawa jest na tyle skomplikowana, iż kobiety same wchodzą na wieżę i same rzucają się w dół. Akcja za każdym razem dzieje się w nocy, a obok nie ma żywej duszy. Sekcja zwłok każdej samobójczyni wykazuje niezaprzeczalne podobieństwo dziewczyn - każda z nich miała mocno przekrwione oczy, co na pewno nie jest wynikiem upadku z wysokości. Czy komisarzowi uda się znaleźć rozwiązanie tej intrygi kryminalnej?

Komisarz Warski rozpoczyna prowadzenie śledztwa samodzielnie, jednak w krótkim czasie dołącza do niego niemiecka analityk policyjna - Ana. Oboje nie potrafią znaleźć nici porozumienia. Patrzą na siebie krzywo, nie współpracują. Okazuje się, iż Ana nie przyjechała do Polski tylko po to, aby pomóc w rozwiązaniu zagadki, ale dodatkowo węszy w zupełnie innej sprawie. Jak pokazuje historia, obie te sprawy szybko zaczynają się łączyć. Bartłomiej Topa po raz kolejny zaprezentował się jako wyśmienity aktor, który potrafi w 100% wcielić się w postać, przekazać całą paletę emocji i wrażeń.

"Sługi boże" to bardzo dobry film sensacyjno - kryminalny z dużą dawką dynamizmu, poplątaną historią i wspaniale wykreowanymi postaciami. Wiele się tutaj dzieje - akcja godni akcję i trzeba być na prawdę czujnym i uważnym, aby nie zgubić jakiegoś wątku który utrudniłby sklejenie wszystkiego w całość. Produkcja filmowa porusza wiele ważnych i kontrowersyjnych tematów, min.: sprawa kościelnych gruntów, kościele pieniądze, praca i korupcja w policji czy działalność w służbie bezpieczeństwa dawnego NRD. Wisienką w tej produkcji jest ukazanie fantastycznego Wrocławia - nie tylko jego panoramy, ale również wąskich uliczek, gdzie z pełną gracją można zabłądzić. 

Jeżeli szukacie kryminału i wartką akcją to myślę, iż "Sługi boże" zafundują Wam atrakcyjny seans. Zgrzeszyłabym gdybym napisał, że film w 100% spełnił moje oczekiwania. Jednak z ciekawością i napięciem oglądałam komisarzy w akcji i spędziłam z nimi miło czas.

22 sie 2017

Jorn Lier Horst - "Felicia zaginęła"




Autor: Jorn Lier Horst
Tytuł: "Felicia zaginęła"
Ilość stron: 352
Data premiery: 16.08.2017r.


Jorn Lier Horst to autor, który jest dla mnie pewniakiem literackim. Uwielbiam serię o Williamie Wistingu, a każda kolejna część wyzwala u mnie wiele emocji. Nie ukrywam, iż "Felicia zaginęła" to była jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie lektur tego roku. Przeczytajcie, czy po raz kolejny się nie zawiodłam.

W trakcie budowy nowej drogi, kilka metrów pod ziemią budowlańcy znajdują dużą szafę ubraniową, a w niej szkielet człowieka. Przybyła na miejsce policja z Williamem Wistingiem na czele rozpoczyna swoją pracę. Już podczas wstępnych oględzin zwłok stwierdzają, iż była to kobieta która spędziła w skrzyni dwadzieścia pięć lat (wtedy był lany asfalt). Komisarzowi szybko udaje się ustalić tożsamość ofiary i dzięki temu rozpoczyna kolejną przygodę w pogodni za poszukiwaniem prawdy. Równolegle zostaje zgłoszone zaginięcie młodej dziewczyny. Po wstępnej analizie sytuacji okazuje się, iż morderstwo sprzed 25 lat oraz aktualne zaginięcie kobiety mocno się ze sobą łączą. Czy komisarz zdoła połączyć historię z teraźniejszością? Co łączy te dwie sprawy? Czy wspólnym mianownikiem może być morderca?

Jak w każdej książce Horsta, napięcie jest budowane od pierwszej strony, albowiem już na samym początku otrzymujemy wstrząsające fakty i tajemnicze wydarzenia. Akcja tradycyjnie rozgrywa się dość powoli ale stabilnie, serwując kolejne fakty. Autor doskonale wie jak zwodzić czytelnika, kiedy rzucić nową poszlakę która prowadzi w ślepy zaułek albo którego bohatera nagle uśmiercić. Pomimo tego, iż zagadka kryminalna była po mistrzowsku wykreowana to już w połowie książki zaczęłam mieć podejrzenia co do sprawcy całego zamieszania. Wprawdzie Horst kilka razy próbował mnie odciągnąć od tych przypuszczeń to jednak się nie myliłam. 

Za co cenię powieści Horsta? Za skupienie uwagi na morderstwu. Za rozbudowaną zagadkę kryminalną z wieloma poszlakami, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak ostatecznie ściśle się ze sobą łączą. Za wspaniale wyeksponowane wątki psychologiczne i społeczne. Za rzetelne i szczegółowe zobrazowanie pracy policji. Za niewielką ilość bohaterów. Za stabilną akcję i stopniowe dozowanie napięcia. 

Za egzemplarz dziękuję agencji Business & Culture.

16 sie 2017

"Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes



Autor: Jojo Moyes
Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2016


Jojo Moyes to niezwykle popularna i doceniana brytyjska autorka wielu bestsellerów. Od dłuższego czasu czytałam pozytywne wrażenia po przeczytaniu jej książek u wielu blogerów. Kusiły mocno, jednak nie przepadam za romansami, czy też takimi słodkimi opowiadaniami. Jednak całkiem niedawno siostra przyniosła mi "Zanim się pojawiłeś" i wręcz nakazała ją przeczytać. 

Młoda dziewczyna Lou Clark po stracie pracy znajduje zatrudnienie w domu Państwa Traynor. Jej zadaniem jest dotrzymywanie towarzystwa Willowi - młodemu mężczyźnie, który dwa lata temu został ofiarą wypadku samochodowego, w wyniku którego został osobą niepełnosprawną. Przed wypadkiem Will prowadził bardzo intensywne życie i wykorzystywał każdą jego minutę. Po wypadku został roślinką, skazaną całkowicie na opiekę innych osób. Wypadek na tyle zmienił jego życie, iż nie widzi on sensu dalszego egzystowania na ziemi. Czy Lou mu w tym pomoże? Jak rozwinie się ich znajomość?

"Zanim się pojawiłeś" to przepiękna powieść, która dostarczyła mi wiele emocji i wzruszeń. Lektura podejmuje trudne tematy, bliskie każdemu przeciętnemu człowiekowi, np. niepełnosprawność, ból i choroba, chłodne relacje rodzinne, utrata pracy czy poszukiwania sensu życia. Książka jest mocno rozbudowana, wiele spraw jest rozłożonych na części pierwsze, co w tym przypadku jest dużym walorem. Nie zdarzyło mi się utknąć w którymś momencie, albowiem akcja cały czas posuwa się do przodu. Bohaterów książki jest niewiele, co jest dla mnie ogromną zaletą, albowiem nie lubię kiedy w powieści występuje zbyt duże ich nagromadzenie.

Autorka dużo uwagi poświęca na ukazanie losu osoby niepełnosprawnej, walki o każdy dzień. Powieść pokazuje jak bardzo może zmienić się ofiara wypadku. Will z osoby pełnej życia i charyzmy zamienia się w człowieka, który myśli tylko o tym, jak odebrać sobie życie. Mężczyzna nie może decydować o własnym losie. Jest ograniczony bezwładnością, a to nie poszerza jego horyzontów jak robił to przed wypadkiem. Perspektywa spędzenia dalszego życia w domu niesamowicie go przeraża, co powoduje iż jest osobą nieszczęśliwą, zamkniętą w sobie i opryskliwą. 

"Zanim się pojawiłeś" to niezwykle piękna i wzruszająca lektura, poprawna do bólu. Nie czytałam innych książek Jojo Moyes i nie mam takiego zamiaru, dlatego nie jestem w stanie osądzić, jak wypada na tle pozostałych lektur tej autorki. Książka utwierdziła mnie ona w przekonaniu, iż wszelkie romanse nie są dla mnie. Jedna taka książka przeczytana w ciągu roku to dla mnie absolutne maximum. Miałam okazję zobaczyć ekranizację tej książki i po raz kolejny potwierdza się, iż powieść w wersji pisanej jest o niebo lepsza od tej na ekranie.

11 sie 2017

Recenzja filmu "Wybawienie" [2016]



"Wybawienie" to trzecia odsłona kryminalnej serii książek Jussi Adler-Olsen, po "Kobieta w klatce" i "Zabójcy bażantów". Dwie poprzednie zrobiły na mnie ogromne wrażenie, zresztą jak większość skandynawskich thrillerów. Dlatego też do kolejnego filmu z tej serii podeszłam z pewnością, iż przede mną kilkadziesiąt minut fantastycznego seansu filmowego.

"Wybawienie" ukazuje pracę funkcjonariuszy z departamentu Q, do których trafiają niewyjaśnione sprawy przestępcze sprzed wielu lat. Tym razem dotarła do nich butelka z tajemniczą wiadomością w środku, znaleziona na duńskiej plaży. Carl i Assad dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu odkryli, iż list został napisany przez dziecko za pomocą ludzkiej krwi co najmniej 8 lat temu. Po nitce do kłębka docierają oni na ślad grupy fanatyków religijnych z dziwnymi praktykami. Wśród nich znajduje się morderca, który wystawia na próbę wiarę rodziców. Komisarze zostają wciągnięci w śmiertelnie niebezpieczną grę z nieokiełznanym mordercą.

Początek filmu jak zwykle jest statecznym wprowadzeniem do sprawy. Otrzymujemy pakiet informacji potrzebnych to poznania głównych bohaterów i wątków śledztwa. Jako gratis widz dostaje przepiękne widoki skandynawskiej przyrody i słabo zaludnionych wiosek. Z każdą minutą w miarę dawkowania kolejnych wiadomości tempo wzrasta. Przyznam szczerze, iż byłam zaskoczona ilością ofiar śmiertelnych w tej części. Z dwóch poprzednich takie zjawisko nie występowało. Nie lubię, kiedy do morderczej gry włączane są dzieci, a tym bardziej jeżeli walka toczy się o ich zdrowie i życie. "Wybawienie" podchodzi do tego tematu stanowczo, jednak z bazą dużej ostrożności. 

Kolejna ekranizacja tej serii znowu mnie nie zawiodła. Przez cały film siedziałam jak na szpilkach, wraz z towarzyszącymi mi emocjami. Wraz z postępującym śledztwem napięcie rosło. Gra toczyła się nie tylko o życie dzieci, ale również jednego z komisarzy z departamentu Q. Aktorzy po raz kolejny nie zawiedli i dali z siebie wszystko! Uwielbiam taką sztukę i po jej zakończeniu czułam niedosyt  pomimo tego, iż film jest doskonale rozbudowany. Cóż mogę napisać więcej - czekam z niecierpliwością na kolejną część!

28 lip 2017

Anna Sakowicz - "Niedomówienia"




Autor: Anna Sakowicz
Tytuł: "Niedomówienia"
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2016


Od czasu do czasu na blogach czytam opinie o książkach Anny Sakowicz. Jest to autorka, z której twórczością nie miałam się jeszcze okazji zapoznać. Jednak jej tempo pracy jakie ostatnio narzuciła skłoniło mnie do tego, aby w końcu poznać jej warsztat pisarski.

Na pierwszy ogień poszła znaleziona w bibliotece publikacja "Niedomówienia". Przedstawia ona historię czterdziestoletniej Janki, współwłaścicielkę drukarni, którą prowadzi wraz ze swoim przyjacielem. Jej "idolem" jest sam Gutenberg. Kobieta ta jest totalnie zakochana w swojej pracy. Oddaje się jej w zupełności, zapominając o pielęgnowaniu swojego życia prywatnego. Janka po dziś dzień nie ma chłopaka ani dzieci, nad czym najbardziej ubolewają jej rodzice, oczekując z niecierpliwością na wnuki. Jej ojciec i dziadek to drukarze, dlatego też swoją pasją zarazili Jankę, a ta się temu poddała. W międzyczasie kobieta pisze reportaż dla swojego dziadka. 

Współwłaścicielka drukarni ma taką tradycję, iż każdą wydrukowaną książkę w jej pracowni zanosi pod Gdański pomnik Gutenberga. Ku jej radości, za każdym razem lektura znika. Pewnego razu zauważyła tajemnicze zdjęcie. Za kilka dni sytuacja się powtórzyła dlatego też kobieta zrozumiała, że ktoś prowadzi z nią grę. Janka daje się wciągnąć w tę akcję, która niestety kończy się dla niej niezbyt dobrze. Kobieta traci kontakt z rzeczywistością, poprzez co jak domek z kart sypie się jej poukładane życie. Z zaciekawieniem wygłębiałam się w relację łączącą Jankę z Honoratą która pokazuje, iż przyjaźń pomiędzy kobietami może być bardzo silna, a wręcz nierozerwalna pomimo burz i przeciwności losu.

Wiecie zapewne, iż nie przepadam za powieściami obyczajowymi. Wyjątkowo dałam się skusić i nie żałuję. Książka zaintrygowała mnie już od pierwszej strony, ponieważ uczy, bawi, zmusza do refleksji oraz serwuje pełny pakiet emocji. Niebanalny pomysł na fabułę, dynamiczna akcja, intrygujący bohaterowie oraz wiele nagłych zwrotów akcji, które nie pozwalają się nudzić. Na wyróżnienie zasługuje również styl autorki - prosty i klarowny z domieszką czarnego humoru i ironii.