14 paź 2017

Co czyta 1,5 roczne dziecko?


Moje dziecko już prawie 2 miesiąc temu skończyło 1,5 roku, w związku z tym chciałabym napisać o książkach które są u nas hitem od dłuższego czasu. Lektur dla synka mamy na prawdę mnóstwo (i już powoli nie mam gdzie tego przechowywać) jednak wybrałam takie, które są w codziennym użytkowaniu. Wybór był prosty, bo w trakcie codziennych obserwacji synka widzę, które lektury są dla niego najbardziej interesujące.

NUMER 1 - "Moje pierwsze słowa" Słowniczek obrazkowy. Wydawnictwo Olesiejuk. 

To nasz niekwestionowany lider od przeszło roku. Tak na prawdę to była pierwsza książeczka mojego dziecka. Kupiłam mu ją kiedy miał 4 miesiące i od tej pory jego miłość ciągle rośnie. Codziennie siedzi z tą publikacją i zachwyca się kolorowymi obrazkami. Co tu dużo mówić - dzięki tej lekturze mój maluch nauczył się nazw wielu zwierząt, poznał pojazdy, kształty, części ciała, ubrania itp. Z tego co wiem, książka cieszy się ogromnym powodzeniem wśród takich maluszków jak moje dziecko.


NUMER 2 - "Mała biała rybka" - Van Genechten Guido. Wydawnictwo Mamania

Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki, nie wywarła na mnie efektu "woow". Jednak po pewnym czasie kiedy zauważyłam z jaką radością mój synek sięga po nią, moja sympatia zaczęła rosnąć. Nie ma dnia, abyśmy chociaż raz nie zapoznali się z historią małej białej rybki. Publikacja pozwala puścić wodze fantazji, pozwalając kreować różne historie i ich zakończenia.


NUMER 3 - "A co to? - Hector Dexet - Wydawnictwo Mamania

Ta publikacja od samego początku jest u nas hitem. Kiedy trafiła do naszego domu synek skończył roczek. Myślałam, że po pewnym czasie mu się znudzi, ale nic z tych rzeczy. Maluch ma już 19 miesięcy i dzień w dzień ogląda zwierzątka tam umieszczone, szuka nietoperzy, ogląda gdzie się schował dzidziuś itp.


NUMER 4 - "Poszukaj mnie! Gdzie się schowały małe kaczątka?"


8 paź 2017

Virginia C. Andrews - "Kwiaty na poddaszu"




Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: "Kwiaty na poddaszu"
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2012


"Kwiaty na poddaszu" to przepiękna powieść, która szturmem wdarła się w blogosferę kilka lat temu zbierając pozytywne opinie. Uważnie obserwowałam i analizowałam refleksje czytelników po lekturze i wiedziałam, że kiedyś na pewno stawię czoło tej książce. Czy ktoś z Was jeszcze o niej pamięta? Nie podążam za nowościami. Rzadko spotkacie u mnie opinię o nowościach. Czy pierwszy tom kultowej serii Rodziny Dollangangerów wywarł na mnie aż tak duże wrażenie?

Książka opowiada historię czwórki rodzeństwa: Cathy, Christophera, Carrie i Cory, którzy żyli szczęśliwie z mamą i tatą w swoim domu. Po nagłej i tragicznej śmierci ojca ich losy diametralnie się zmieniły, albowiem razem z mamą musieli opuścić swój dom, który kojarzył im się z ostoją i bezpieczeństwem. Ich nowym miejscem zamieszkania zostało poddasze w ogromnym domu dziadka i babci, których nigdy do tej pory nie widzieli. Z opowieści mamy dowiedzieli się, iż kilkanaście lat temu uciekła z tego domu po tym, jak rodzice się jej wyrzekli. Powodem tak drastycznych wydarzeń była chęć zawarcia związku małżeńskiego ich mamy z tatą, który był bliskim krewnym rodziny. Dzieci otrzymały informację, iż pozostaną tam kilka dni jednak los sprawiły, że żyły tam kilka lat...

"Kwiaty na poddaszu" to powieść przepełniona pełnym wachlarzem emocji. Początkowo wraz z całą rodziną przeżywałam radość i szczęście. Po niespodziewanej śmierci ojca dzieci razem z bohaterami czułam ból, rozdarcie wewnętrzne oraz cierpienie. Natomiast w trakcie ich życia na poddaszu przepełniała mnie ogromna bezradność, bunt, brak poczucia bezpieczeństwa, chęć zmiany na lepsze oraz pragnienie miłości. Autorka powieści z gracją i lekkością przedstawia wiele trudnych tematów, które wstrząsają swoim okrucieństwem, a u wielu czytelników z pewnością wycisnęły niejedną łzę. 

Jednym z największych walorów tej powieści są bohaterowie (rodzeństwo), którzy zostali wykreowani jako bardzo realne i silne osoby pomimo tego,  iż to jeszcze dzieci. Starsze rodzeństwo poprzez zastałą sytuację musiało zostać w pewnym sensie rodzicami do młodszego rodzeństwa. Carrie i Cory widząc swoją matkę raz na pewien czas zapomniało o łączącej ich relacji. Cathy i Christopher pomimo tego, iż byli w wieku kiedy młody człowiek potrzebuje wsparcia, wiedzy i dodania otuchy przez dorosłego, musiało tych elementów szukać w telewizji albo w starych książkach zastanych na poddaszu. 

Mocna fabuła powieści niewątpliwie wzbudza wiele kontrowersji. Jednak temat jest mi znany, bo miałam okazję zobaczyć dwa filmy w podobnym klimacie: "3096" oraz "Pokój". Zarówno w książce, jak i wspomnianych filmach dochodzi do mimowolnego zamknięcia przerażanego człowieka w jakimś pomieszczeniu, bez możliwości wydostania się z niego. Temat okrutny, przerażający i skłaniający do myślenia nad nieczułością tego świata. 

Pomimo tego, iż książkę oceniam bardzo dobrze to po kolejne tomy tej serii nie sięgnę. Dlaczego? Podobno każda kolejna powieść jest gorsza. Dodatkowo nie chcę po raz kolejny brać na swoje barki tak dużego uderzenia emocjonalnego. Być może kiedyś wrócę do tej serii, ale najprędzej za kilka lat.

5 paź 2017

Wybrałam książki na jesień


Jesień już na dobre rozgościła się w naszych domach. Mam nadzieję, że synek pozwoli mi spędzić kilka chwil razem z powieściami, które wybrałam na deszczowe i ponure wieczory. Poniżej przedstawiam Wam książki, które wybrałam. Jeżeli mieliście styczność z któraś z nich to proszę o opinię.


1. "Kwiaty na poddaszu" - Virginia Cleo Andrews - kilka lat temu książka przeżyła prawdziwy boom. W końcu postanowiłam sama przekonać się, czym zasłynęła ta powieść. Niedługo pojawi się recenzja tej lektury bo jestem już na ukończeniu.
2. "Opiekunka do dzieci" - Elisabeth Herrmann - już od dawna miałam ochotę na poznanie twórczości tej autorki. W końcu będę miała okazję.
3. "Prokurator" - Paulina Świst - dwa tygodnie temu opublikowałam moją opinię o tej powieści. Możecie ją znaleźć TUTAJ.
4. "Sowa" - Samuel Bjork - w blogosferze krążą różne opinie o tej książce. Będę mogła ją osobiście zweryfikować.
5. "Na zachód od wolności" - Thomas Engstrom - skusiłam się na tę lekturę z uwagi na fakt, iż autor jest Szwedem, a o skandynawskich pisarzach mam bardzo dobrą opinię.
6. "Zagubiony szlak" - Beata Zdziarska - wygrana w konkursie na jednym z blogów. Pomimo tego, iż książka dotarła do mnie już dość dawno, postanowiłam zostawić ją sobie na jesienny wieczór.

28 wrz 2017

Recenzja filmu "Konwój" [2017]




"Konwój" to kolejna polska produkcja filmowa, która uzyska aprobatę przede wszystkim męskiej części widowni. Myślę, że wśród kobiet zdania będą podzielone, bo to niewątpliwie mocny i ciężki film z dużą dawką testosteronu i prawie w całości męską obsadą. Kilkanaście miesięcy temu oglądałam film "Supermarket", który jest nierozerwalnie połączony z omawianym filmem. A mianowicie łączy ich wspólny twórca - Maciej Żak. Jego produkcje mają w sobie coś wyjątkowego - są solidne, przemyślane i takie... nie do zdarcia.

Fabuła jest dość prosta i interesująca. Wyjątkowo niebezpiecznemu więźniowi kończy się czas odsiadki i musi zostać przetransportowany do zakładu dla psychicznie chorych. Tytułowy konwój wyrusza z nim w trasę z skazanym, a o jego bezpieczeństwo ma zadbać czterech konwojentów. Jak się okazało - z pojeździe znalazła się prawdziwa mieszanka silnych męskich charakterów, między którymi istnieje mocne napięcie. Każdy musi się pilnować, aby nie rozpocząć ostrej wymiany zdań, która doprowadziłaby do bójki albo nawet zabójstwa. Mężczyźni pomimo tego, iż są w pracy to piją mocny alkohol, zażywają narkotyki, opowiadają niesmaczne dowcipy oraz klną na potęgę.

"Konwój" już od pierwszych scen narzuca wartkie tempo akcji. Po krótkim wprowadzeniu widz od razu zostaje wciągnięty w sidła ciężkiej, klaustrofobicznej i gęstej atmosfery. Na koniec akcja wyraźnie przyspiesza, ponieważ zostają rozwiązane tajemnice, które wcześniej zostały przedstawione. Całość zaczyna się zazębiać, wątki poboczne łączą się z głównymi. W filmie nie pojawiły się zbędne dialogi czy opowieści nic nie wnoszące do prezentowanej historii. Od początku do końca produkcja filmowa utrzymywała stałe napięcie, które nie miało gwałtownych skoków.

Bohaterowie filmu przedstawieni są na równym poziomie. Żaden z nich niczym szczególnym się nie wyróżnił, nie potrafię wyróżnić głównego bohatera. Większość grała na tym samym poziomie (zbyt płytko?). Nie było aktora, który mógłby zgarnąć wszystkie nagrody i pochwały. 

Doceniam fakt ukazania ciekawego wątku w filmie, a mianowicie pokazania realiów polskiego więziennictwa, gdzie króluje bestialstwo, brak szacunku do drugiego człowieka oraz dbanie tylko i wyłącznie o swój interes. "Konwój" zachęca do przemyśleń dotyczących wymiaru sprawiedliwości, wypuszczania morderców na wolność oraz polskiej służby. Niezbyt często mam okazję czytać książkę czy oglądać film podejmujący tenże temat, dlatego z przyjemnością zobaczyłam tę produkcję i poszerzyłam swoją wiedzę w tym zakresie.

Zachęcam do zapoznania się z tym filmem. Nie jest to wybitny film, jednak jak na polską realizację to na prawdę kawał dobrej roboty.

25 wrz 2017

Recenzja filmu "Pokot" [2017]




"Pokot" to film mocny, zaskakujący i dążący do ukazania prawdy. Niezbyt często mi się zdarza, aby po seansie wpatrywać się bezmyślnie w napisy końcowe i analizować poznaną historię. Długo zastanawiałam się co napisać o tej ekranizacji, bo czasami słowa nie są w stanie wyrazić tego, co zobaczą oczy.

"Pokot" to film Agnieszki Holland, który powstał na podstawie powieści Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Przyznam, iż nie miałam okazji zapoznać się z tą książką, dlatego też opowiadanie było dla mnie całkowitą nowością. Główną bohaterką jest Janina Duszejko - kobieta w specyficznym charakterze, która wraz z dwoma suczkami mieszka w starym domku, w malowniczej scenerii Kotliny Kłodzkiej. Psy są dla niej całym światem - nie ma nikogo innego, z którym mogłaby dzielić swoje radości i smutki. Pewnego dnia zwierzęta znikają. Zrozpaczona kobieta postanowiła za wszelką cenę poznać okoliczności "rozpłynięcia się" swoich pupili. W trakcie prowadzonego śledztwa Janina znajduje ciała mieszkańców najbliższej okolicy. Czy główna bohaterka miała coś wspólnego z ich śmiercią?

Film ukazuje kilka wątków. Jednym z nich jest polowanie człowieka na zwierzęta, które dostając strzał giną w potwornych męczarniach. Główna bohaterka jest przeciwna takowym działaniom. Swoje działania prowadzi przeciwko miejscowej grupie myśliwych, w skład której wchodzi wielu mieszkańców okolicznych wiosek. Niestety ona sama niewiele jest w stanie zdziałać, nawet policja traktuje ją z rezerwą. Kolejnym ciekawym wątkiem jest ukazanie małomiasteczkowej społeczności, w której żyją "wyrzutki" bez pieniędzy, wykształcenia i szans na godną przyszłość. W miasteczku ludzie patrzą na siebie podejrzliwie, każdy ma jakieś sekrety, które ukrywa przed drugim człowiekiem. "Pokot" pokazuje w jaką pętlę może wpaść człowiek, który ma problemy z tym, aby poukładać sobie życie.

Główna bohaterka jest bardzo charakterystyczną postacią, którą od samego początku można polubić lub znienawidzić.  Janina ma swoje zasady, styl życia i sposób zachowania, który czasami odbiega od rzeczywistości. Ludzie na wsi uważają ją za kobietę nawiedzoną, jednak jak pokazuje historia ukazana w filmie, nie do końca tak jest...

Niewątpliwie jedną z największych zalet tej ekranizacji jest ukazanie malowniczej scenerii Kotliny Kłodzkiej, przepięknych krajobrazów w akompaniamencie perfekcyjnej ścieżki dźwiękowej. Momentami rozpływałam się nad przedstawianą panoramą, która w połączeniu z mroźną zimą dawała prawdziwie skandynawski obraz. Wiecie, że uwielbiam takie surowe klimaty, więc oglądanie takich krajobrazów to była dla mnie największa przyjemność.

20 wrz 2017

Paulina Świst - "Prokurator"




Autor: Paulina Świst
Tytuł: "Prokurator"
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2017


Gliwice to miasto, gdzie została osadzona akcja książki Pauliny Świst - "Prokurator". Jest to niewątpliwie jedno z miast aglomeracji śląskiej, które moim zdaniem wymaga wyróżnienia. Cieszę się, że to właśnie ono zostało wybrane przez autorkę. Pomimo tego, iż nie mieszkam w Gliwicach to jestem z tym miastem bardzo związana. Mam sentyment do tego miasta i gdybym musiała kiedyś zamieszkać w mieście (a mieszkam na wsi) to z pewnością byłyby to Gliwice. Dlatego też, kiedy wiosną dowiedziałam się o tej lekturze, wiedziałam że to moja obowiązkowa lektura do przeczytania. Podejrzewałam, że będę musiała zacisnąć zęby w momencie czytania scen erotycznych (czego nienawidzę w książkach) jednak okazało się, że to nie drugi Grey...

Kinga Błońska to główna bohaterka niniejszej powieści. Jest młodą, atrakcyjną i niezwykle uzdolnioną adwokatką, odnoszącą sukcesy na sali sądowej. Los sprawił, iż musiała podjąć się poprowadzenia sprawy "Szarego" - jej przyrodniego brata, z którym nie miała kontaktu. W związku z tym przybywa do Gliwic, gdzie po rozstaniu z mężem chce zacząć poukładać sobie życie na nowo. Z tej okazji wybiera się do miejscowej dyskoteki, gdzie spotyka szarmanckiego Łukasza. Chęć podjęcia szalonych i niewłaściwych kroków doprowadza Kingę do mieszkania mężczyzny, gdzie pozwoli sobie na odrobinę przyjemności. Adwokatka szybko wymyka się z mieszkania chcąc zapomnieć o całej sprawie. Okazuje się jednak, iż Łukasz to prokurator prowadzący sprawę "Szarego"...

"Prokurator" to lekka i przyjemna lektura z którą miło spędziłam czas. Bez kłopotu przebrnęłam przez całość historii, która momentami powodowała śmiech, a innym razem przerażenie. "Prokurator" wciąga czytelnika już od pierwszego rozdziału na tyle, iż nie można oderwać się od lektury. Z jednej strony język jest bardzo prosty i niewyszukany. Z drugiej - znajdziemy tutaj wiele ostrych dialogów i przekleństw, które mają reprezentować wątek przestępczości. Narracja jest pierwszoosobowa - raz z punktu widzenia kobiety, kolejny z punktu widzenia mężczyzny. Wątek erotyczny występował dość często, jednak został on przedstawiony w dość subtelny i łatwy do ogarnięcia sposób. 

Nie ukrywam, iż bohaterowie książki przypadli mi do gustu. Bardzo polubiłam nie tylko głównych bohaterów - Kingę i Łukasza, ale i postaci drugoplanowe. Pan prokurator i pani adwokat to rewelacyjny duet, dwie osobowości z mocnym i silnym charakterem, które wręcz nie potrafią o sobie zapomnieć. Ich słowne potyczki to prawdziwy majstersztyk! Dawno tak dobrze nie bawiłam się z bohaterami.

Na samym początku wspomniałam Wam, iż akcja powieści została usytuowana w Gliwicach oraz nad jeziorem Turawa. Doceniam książki i autorów, którzy wychodzą poza schemat i nie piszą po raz kolejny o Warszawie, Łodzi, Krakowie czy Kazimierzu Dolnym. Z przyjemnością przechadzałam się razem z bohaterami po mieście, odwiedzałam uliczki które są mi dobrze znane. To z pewnością ułatwiło mi odbiór lektury i sprawiło, iż bardziej zżyłam się z przedstawianą akcją.

Na koniec chciałabym wspomnieć o dwóch minusach. Pierwszy - literówki w książce. Drugi to wątek sądowy - w powieści było go niewiele, a mocno liczyłam na dobrą i ciekawą akcję na sali sądowej.

4 wrz 2017

Recenzja filmu "Sługi boże" [2016]



"Sługi boże" to film, który miałam w planach zobaczyć już od jego premiery, czyli od dwunastu miesięcy. Dopiero w miniony weekend nadarzyła się okazja, aby nadrobić zaległości. Nie ukrywam, iż podeszłam do tej produkcji z dużym dystansem, ponieważ przeczytałam na jego temat wiele skrajnych opinii. Moje obawy okazały się niesłuszne.

Główny bohater to twardo stąpający po ziemi komisarz Warski (Bartłomiej Topa). Ten człowiek prowadził już wiele trudnych i niebezpiecznych spraw, dlatego też bez wahania otrzymał propozycję rozwiązania nowej zagadki kryminalnej. Akcja toczy się w Wrocławiu, gdzie z wieży jednego z kościołów rzuca się młoda Niemka. Oczywiście ponosi śmierć na miejscu. W niedługim czasie w ten sam sposób giną dwie kolejne młode dziewczyny. Sprawa jest na tyle skomplikowana, iż kobiety same wchodzą na wieżę i same rzucają się w dół. Akcja za każdym razem dzieje się w nocy, a obok nie ma żywej duszy. Sekcja zwłok każdej samobójczyni wykazuje niezaprzeczalne podobieństwo dziewczyn - każda z nich miała mocno przekrwione oczy, co na pewno nie jest wynikiem upadku z wysokości. Czy komisarzowi uda się znaleźć rozwiązanie tej intrygi kryminalnej?

Komisarz Warski rozpoczyna prowadzenie śledztwa samodzielnie, jednak w krótkim czasie dołącza do niego niemiecka analityk policyjna - Ana. Oboje nie potrafią znaleźć nici porozumienia. Patrzą na siebie krzywo, nie współpracują. Okazuje się, iż Ana nie przyjechała do Polski tylko po to, aby pomóc w rozwiązaniu zagadki, ale dodatkowo węszy w zupełnie innej sprawie. Jak pokazuje historia, obie te sprawy szybko zaczynają się łączyć. Bartłomiej Topa po raz kolejny zaprezentował się jako wyśmienity aktor, który potrafi w 100% wcielić się w postać, przekazać całą paletę emocji i wrażeń.

"Sługi boże" to bardzo dobry film sensacyjno - kryminalny z dużą dawką dynamizmu, poplątaną historią i wspaniale wykreowanymi postaciami. Wiele się tutaj dzieje - akcja godni akcję i trzeba być na prawdę czujnym i uważnym, aby nie zgubić jakiegoś wątku który utrudniłby sklejenie wszystkiego w całość. Produkcja filmowa porusza wiele ważnych i kontrowersyjnych tematów, min.: sprawa kościelnych gruntów, kościele pieniądze, praca i korupcja w policji czy działalność w służbie bezpieczeństwa dawnego NRD. Wisienką w tej produkcji jest ukazanie fantastycznego Wrocławia - nie tylko jego panoramy, ale również wąskich uliczek, gdzie z pełną gracją można zabłądzić. 

Jeżeli szukacie kryminału i wartką akcją to myślę, iż "Sługi boże" zafundują Wam atrakcyjny seans. Zgrzeszyłabym gdybym napisał, że film w 100% spełnił moje oczekiwania. Jednak z ciekawością i napięciem oglądałam komisarzy w akcji i spędziłam z nimi miło czas.

22 sie 2017

Jorn Lier Horst - "Felicia zaginęła"




Autor: Jorn Lier Horst
Tytuł: "Felicia zaginęła"
Ilość stron: 352
Data premiery: 16.08.2017r.


Jorn Lier Horst to autor, który jest dla mnie pewniakiem literackim. Uwielbiam serię o Williamie Wistingu, a każda kolejna część wyzwala u mnie wiele emocji. Nie ukrywam, iż "Felicia zaginęła" to była jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie lektur tego roku. Przeczytajcie, czy po raz kolejny się nie zawiodłam.

W trakcie budowy nowej drogi, kilka metrów pod ziemią budowlańcy znajdują dużą szafę ubraniową, a w niej szkielet człowieka. Przybyła na miejsce policja z Williamem Wistingiem na czele rozpoczyna swoją pracę. Już podczas wstępnych oględzin zwłok stwierdzają, iż była to kobieta która spędziła w skrzyni dwadzieścia pięć lat (wtedy był lany asfalt). Komisarzowi szybko udaje się ustalić tożsamość ofiary i dzięki temu rozpoczyna kolejną przygodę w pogodni za poszukiwaniem prawdy. Równolegle zostaje zgłoszone zaginięcie młodej dziewczyny. Po wstępnej analizie sytuacji okazuje się, iż morderstwo sprzed 25 lat oraz aktualne zaginięcie kobiety mocno się ze sobą łączą. Czy komisarz zdoła połączyć historię z teraźniejszością? Co łączy te dwie sprawy? Czy wspólnym mianownikiem może być morderca?

Jak w każdej książce Horsta, napięcie jest budowane od pierwszej strony, albowiem już na samym początku otrzymujemy wstrząsające fakty i tajemnicze wydarzenia. Akcja tradycyjnie rozgrywa się dość powoli ale stabilnie, serwując kolejne fakty. Autor doskonale wie jak zwodzić czytelnika, kiedy rzucić nową poszlakę która prowadzi w ślepy zaułek albo którego bohatera nagle uśmiercić. Pomimo tego, iż zagadka kryminalna była po mistrzowsku wykreowana to już w połowie książki zaczęłam mieć podejrzenia co do sprawcy całego zamieszania. Wprawdzie Horst kilka razy próbował mnie odciągnąć od tych przypuszczeń to jednak się nie myliłam. 

Za co cenię powieści Horsta? Za skupienie uwagi na morderstwu. Za rozbudowaną zagadkę kryminalną z wieloma poszlakami, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak ostatecznie ściśle się ze sobą łączą. Za wspaniale wyeksponowane wątki psychologiczne i społeczne. Za rzetelne i szczegółowe zobrazowanie pracy policji. Za niewielką ilość bohaterów. Za stabilną akcję i stopniowe dozowanie napięcia. 

Za egzemplarz dziękuję agencji Business & Culture.

16 sie 2017

"Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes



Autor: Jojo Moyes
Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2016


Jojo Moyes to niezwykle popularna i doceniana brytyjska autorka wielu bestsellerów. Od dłuższego czasu czytałam pozytywne wrażenia po przeczytaniu jej książek u wielu blogerów. Kusiły mocno, jednak nie przepadam za romansami, czy też takimi słodkimi opowiadaniami. Jednak całkiem niedawno siostra przyniosła mi "Zanim się pojawiłeś" i wręcz nakazała ją przeczytać. 

Młoda dziewczyna Lou Clark po stracie pracy znajduje zatrudnienie w domu Państwa Traynor. Jej zadaniem jest dotrzymywanie towarzystwa Willowi - młodemu mężczyźnie, który dwa lata temu został ofiarą wypadku samochodowego, w wyniku którego został osobą niepełnosprawną. Przed wypadkiem Will prowadził bardzo intensywne życie i wykorzystywał każdą jego minutę. Po wypadku został roślinką, skazaną całkowicie na opiekę innych osób. Wypadek na tyle zmienił jego życie, iż nie widzi on sensu dalszego egzystowania na ziemi. Czy Lou mu w tym pomoże? Jak rozwinie się ich znajomość?

"Zanim się pojawiłeś" to przepiękna powieść, która dostarczyła mi wiele emocji i wzruszeń. Lektura podejmuje trudne tematy, bliskie każdemu przeciętnemu człowiekowi, np. niepełnosprawność, ból i choroba, chłodne relacje rodzinne, utrata pracy czy poszukiwania sensu życia. Książka jest mocno rozbudowana, wiele spraw jest rozłożonych na części pierwsze, co w tym przypadku jest dużym walorem. Nie zdarzyło mi się utknąć w którymś momencie, albowiem akcja cały czas posuwa się do przodu. Bohaterów książki jest niewiele, co jest dla mnie ogromną zaletą, albowiem nie lubię kiedy w powieści występuje zbyt duże ich nagromadzenie.

Autorka dużo uwagi poświęca na ukazanie losu osoby niepełnosprawnej, walki o każdy dzień. Powieść pokazuje jak bardzo może zmienić się ofiara wypadku. Will z osoby pełnej życia i charyzmy zamienia się w człowieka, który myśli tylko o tym, jak odebrać sobie życie. Mężczyzna nie może decydować o własnym losie. Jest ograniczony bezwładnością, a to nie poszerza jego horyzontów jak robił to przed wypadkiem. Perspektywa spędzenia dalszego życia w domu niesamowicie go przeraża, co powoduje iż jest osobą nieszczęśliwą, zamkniętą w sobie i opryskliwą. 

"Zanim się pojawiłeś" to niezwykle piękna i wzruszająca lektura, poprawna do bólu. Nie czytałam innych książek Jojo Moyes i nie mam takiego zamiaru, dlatego nie jestem w stanie osądzić, jak wypada na tle pozostałych lektur tej autorki. Książka utwierdziła mnie ona w przekonaniu, iż wszelkie romanse nie są dla mnie. Jedna taka książka przeczytana w ciągu roku to dla mnie absolutne maximum. Miałam okazję zobaczyć ekranizację tej książki i po raz kolejny potwierdza się, iż powieść w wersji pisanej jest o niebo lepsza od tej na ekranie.

11 sie 2017

Recenzja filmu "Wybawienie" [2016]



"Wybawienie" to trzecia odsłona kryminalnej serii książek Jussi Adler-Olsen, po "Kobieta w klatce" i "Zabójcy bażantów". Dwie poprzednie zrobiły na mnie ogromne wrażenie, zresztą jak większość skandynawskich thrillerów. Dlatego też do kolejnego filmu z tej serii podeszłam z pewnością, iż przede mną kilkadziesiąt minut fantastycznego seansu filmowego.

"Wybawienie" ukazuje pracę funkcjonariuszy z departamentu Q, do których trafiają niewyjaśnione sprawy przestępcze sprzed wielu lat. Tym razem dotarła do nich butelka z tajemniczą wiadomością w środku, znaleziona na duńskiej plaży. Carl i Assad dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu odkryli, iż list został napisany przez dziecko za pomocą ludzkiej krwi co najmniej 8 lat temu. Po nitce do kłębka docierają oni na ślad grupy fanatyków religijnych z dziwnymi praktykami. Wśród nich znajduje się morderca, który wystawia na próbę wiarę rodziców. Komisarze zostają wciągnięci w śmiertelnie niebezpieczną grę z nieokiełznanym mordercą.

Początek filmu jak zwykle jest statecznym wprowadzeniem do sprawy. Otrzymujemy pakiet informacji potrzebnych to poznania głównych bohaterów i wątków śledztwa. Jako gratis widz dostaje przepiękne widoki skandynawskiej przyrody i słabo zaludnionych wiosek. Z każdą minutą w miarę dawkowania kolejnych wiadomości tempo wzrasta. Przyznam szczerze, iż byłam zaskoczona ilością ofiar śmiertelnych w tej części. Z dwóch poprzednich takie zjawisko nie występowało. Nie lubię, kiedy do morderczej gry włączane są dzieci, a tym bardziej jeżeli walka toczy się o ich zdrowie i życie. "Wybawienie" podchodzi do tego tematu stanowczo, jednak z bazą dużej ostrożności. 

Kolejna ekranizacja tej serii znowu mnie nie zawiodła. Przez cały film siedziałam jak na szpilkach, wraz z towarzyszącymi mi emocjami. Wraz z postępującym śledztwem napięcie rosło. Gra toczyła się nie tylko o życie dzieci, ale również jednego z komisarzy z departamentu Q. Aktorzy po raz kolejny nie zawiedli i dali z siebie wszystko! Uwielbiam taką sztukę i po jej zakończeniu czułam niedosyt  pomimo tego, iż film jest doskonale rozbudowany. Cóż mogę napisać więcej - czekam z niecierpliwością na kolejną część!

28 lip 2017

Anna Sakowicz - "Niedomówienia"




Autor: Anna Sakowicz
Tytuł: "Niedomówienia"
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2016


Od czasu do czasu na blogach czytam opinie o książkach Anny Sakowicz. Jest to autorka, z której twórczością nie miałam się jeszcze okazji zapoznać. Jednak jej tempo pracy jakie ostatnio narzuciła skłoniło mnie do tego, aby w końcu poznać jej warsztat pisarski.

Na pierwszy ogień poszła znaleziona w bibliotece publikacja "Niedomówienia". Przedstawia ona historię czterdziestoletniej Janki, współwłaścicielkę drukarni, którą prowadzi wraz ze swoim przyjacielem. Jej "idolem" jest sam Gutenberg. Kobieta ta jest totalnie zakochana w swojej pracy. Oddaje się jej w zupełności, zapominając o pielęgnowaniu swojego życia prywatnego. Janka po dziś dzień nie ma chłopaka ani dzieci, nad czym najbardziej ubolewają jej rodzice, oczekując z niecierpliwością na wnuki. Jej ojciec i dziadek to drukarze, dlatego też swoją pasją zarazili Jankę, a ta się temu poddała. W międzyczasie kobieta pisze reportaż dla swojego dziadka. 

Współwłaścicielka drukarni ma taką tradycję, iż każdą wydrukowaną książkę w jej pracowni zanosi pod Gdański pomnik Gutenberga. Ku jej radości, za każdym razem lektura znika. Pewnego razu zauważyła tajemnicze zdjęcie. Za kilka dni sytuacja się powtórzyła dlatego też kobieta zrozumiała, że ktoś prowadzi z nią grę. Janka daje się wciągnąć w tę akcję, która niestety kończy się dla niej niezbyt dobrze. Kobieta traci kontakt z rzeczywistością, poprzez co jak domek z kart sypie się jej poukładane życie. Z zaciekawieniem wygłębiałam się w relację łączącą Jankę z Honoratą która pokazuje, iż przyjaźń pomiędzy kobietami może być bardzo silna, a wręcz nierozerwalna pomimo burz i przeciwności losu.

Wiecie zapewne, iż nie przepadam za powieściami obyczajowymi. Wyjątkowo dałam się skusić i nie żałuję. Książka zaintrygowała mnie już od pierwszej strony, ponieważ uczy, bawi, zmusza do refleksji oraz serwuje pełny pakiet emocji. Niebanalny pomysł na fabułę, dynamiczna akcja, intrygujący bohaterowie oraz wiele nagłych zwrotów akcji, które nie pozwalają się nudzić. Na wyróżnienie zasługuje również styl autorki - prosty i klarowny z domieszką czarnego humoru i ironii.

21 lip 2017

"Mów, słuchaj i zrozum. Zadbaj o poczucie własnej wartości swojego dziecka" - Petra Krantz Lindgren




Autor: Petra Krantz Lindgren
Tytuł: "Mów, słuchaj i zrozum. Zadbaj o poczucie własnej wartości swojego dziecka"
Ilość stron: 192
Data premiery: 05.07.2017r.



"Poczucie własnej wartości karmi się poprzez relacje z ludźmi, którzy najwięcej dla nas znaczą. Dziecko o dobrze rozwiniętym i zdrowym poczuciu własnej wartości żyje wśród ludzi, którzy interesują się jego myślami, uczuciami i potrzebami, szanując je, dostrzegając i słyszących je, doceniających i traktujących poważnie".

Petra Krantz Lindgren to szwedzka psycholog, której pasją jest prowadzenie kursów dla rodziców, w trakcie których pomaga im kreować prawidłowe sposoby na komunikację z dzieckiem. Autorka publikacji jest cenionym ekspertem, co przekłada się na częste publikacje w prasie oraz występy w programach telewizyjnych. Prowadzi również bloga dla rodziców. Do swoich sukcesów postanowiła dołożyć swoją autorską książkę, która w Polsce została wydana dzięki wydawnictwu Mamania.

Petra Krantz Lindgren w swojej pierwszej książce głęboko i wielowarstwowo rozważa komunikację pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Na samym początku otrzymujemy informację o tym, czym jest poczucie własnej wartości i dlaczego jest ono takie ważne (nie tylko dla dorosłego, ale również dla dziecka). Psycholog wielokrotnie podkreśla, jak ważna jest równorzędność na linii rodzic - dziecko. Szwedzka ekspertka akcentuje codzienne spędzanie czasu (choćby kilka minut), aktywną rozmowę z dzieckiem, okazywanie żywego(!) zainteresowania, dzielenie radości i smutków oraz udzielanie wsparcia. Szwedzka ekspertka nie proponuje gotowych rozwiązań, jednakże wskazuje drogę jaką należy wybrać, aby rozwiązać konflikt/trudną sytuację. 

"Ciągle powtarzaną prawdą jest, że dzieci robią tak, jak robią dorośli. Dlatego ten, kto chce mieć dziecko wyrażające i proszące o szacunek dla własnych potrzeb, powinien starać się robić dokładnie tak samo."

Co ważne - w trakcie czytania książki nie otrzymujemy samych suchych faktów czy życiowych mądrości. Publikacja powstała na podstawie bogatego doświadczenia autorki, jakie zdobyła w trakcie rozmów z rodzicami. Bardzo często w swojej lekturze prezentuje różnorodne pytania rodziców, sytuacje konfliktowe oraz propozycje ich rozwiązań. Czytając książkę czułam się, jakbym była jednym z uczestników kursu. Petra Krantz Lindgren zachęca czytelnika do aktywnego czytania książki, tworzenia notatek, zapisywanie swoich rozwiązań oraz ich analizę. Autorka książki posługuje się bardzo lekkim i przyjemnym językiem, pomimo poruszania trudnych i skomplikowanych tematów.  Nie ukrywam, iż jest to książka, która znajdzie zaszczytne miejsce w mojej biblioteczce, gdzie przechowuję poradniki dla rodziców. Jestem przekonana, iż niejednokrotnie powrócę do tej lektury, bo to dla mnie prawdziwa kopalnia wiedzy. 

"Czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy wzorem dla naszych dzieci. Pokazanie dzieciom, jakie są ważne i cenne, to ważny pokarm dla ich poczucia własne wartości. Ale równie ważne jest to, że samych siebie bierzemy na poważnie. Jeśli chce się mieć dziecko, które słucha swoich uczuć i ma odwagę je wyrazić, nie można jednocześnie ukrywać własnego smutku i złości. Jeśli chcemy mieć dziecko wychodzące naprzeciw swoim potrzebom i mówiące wprost, kiedy coś jest nie tak, nie można samemu chować się za rogiem i mamrotać z wściekłością o występkach sąsiadów, zamiast rozwiązać problem bezpośrednio z nimi. Dzieci robią to, co dorośli."

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Mamania.


17 lip 2017

Kamila Rowińska - "Kobieta niezależna"




Autor: Kamila Rowińska
Tytuł: "Kobieta niezależna"
Ilość stron: 288
Rok wydania: 2014


"Kobieta niezależna" to książka, która trafiła do mojej biblioteczki jako prezent urodzinowy. Sięgnęłam po nią dopiero teraz, ponieważ życie postawiło mnie przed rozwidleniem i kazało wybierać: kariera zawodowa czy rodzina. Gorąco liczyłam na to, iż znana postać Kamili Rowińskiej pomoże mi podjąć odpowiednią decyzję oraz doda napędu do dalszego działania. Czy tak się stało?

Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, iż lubię czytać poradniki o rozwoju osobistym. W związku z tym, iż miałam już styczność z tego typu literaturą oczekiwałam konkretnych elementów. Kamila Rowińska to przedsiębiorca, coach i autorka książek. W Polsce i Wielkiej Brytanii  prowadzi seminaria dla kobiet. Początki jej kariery zawodowej nie były usłane różami. Musiała włożyć wiele pracy i wysiłku, aby wystartować i rozkręcić się na rynku pracy. Pomimo wielu trudności poradziła sobie doskonale. Autorka opisuje swoje pierwsze doświadczenia zawodowe, chęć rozwoju oraz przedstawia koszty (czasowe i finansowe) poniosła w związku z jej rozwojem osobistym. Fajnie, że mogłam poznać tajniki jej życia zawodowego i i prywatnego, jednak nie przekonało mnie to i w żaden sposób nie przyczyniło się do mojego rozwoju.

"Asertywność to umiejętność proszenia i przyjmowania odmowy. To zdolność jasnego formowania swoich oczekiwań. Asertywność to odpowiedzialność za swoje uczucia, emocje i relacje. To pozwolenie sobie i innym ludziom żyć tak, jak tego pragną, jeśli tylko nie zagraża to bezpośrednio innym." 

Kamila Rowińska dużą część swojej publikacji poświęca na przekonanie młodych kobiet, aby po urlopie macierzyńskim nie zostawały w domu z dzieckiem, tylko wróciły do aktywności zawodowej. Dzięki takiemu posunięciu kobieta mogła być niezależna finansowo od swojego męża czy partnera. Dodatkowo w ten sposób rozwija swoje umiejętności oraz wzmacnia swoją pozycję na rynku pracy. Autorka przekonuje, iż dzieląc się domowymi obowiązkami z ojcem dziecka, można wygospodarować czas zarówno na pracę, zabawę z dzieckiem, posprzątanie domu oraz ugotowanie obiadu na kolejny dzień. "Kobieta niezależna" pokazuje czytelniczkom jak dbać o swój czas, co zrobić aby nie wpaść w pułapkę wirtualnej przestrzeni, a także przekonuje, iż warto zastanowić się kilka razy nad prawidłową lokalizacją swoich oszczędności. Bardzo cennym dodatkiem są ćwiczenia, jednak takowych jest w tej publikacji zdecydowanie za mało.

Dodatkowo w lekturze znajdziemy autentyczne historie kobiet przestawione w formie wywiadu, które łącząc życie zawodowe z rolą żony i matki osiągnęły ogromny sukces. Z przyjemnością czytałam perypetie życiowe tych Pań. Dają one nadzieję i wiarę w to, iż silna chęć rozwoju gwarantują powodzenie życiowe. Historie tych kobiet niewątpliwie są dla mnie inspiracją.

"Kobiety sukcesu traktują mężczyzn jak partnerów, a nie swoich przywódców! Daj sobie prawo myśleć samodzielnie i ufać z w swoją mądrość. Możesz być kobieca i mądra jednocześnie. Kobiecość i inteligencja na prawdę mogą iść ze sobą w parze."

"Kobieta niezależna" to książka dopracowana i warta uwagi, jednak wiązałam z nią większe nadzieje. Uważam, iż nie jest to absolutny hit, z którym koniecznie należy się zapoznać. Nie znalazłam tutaj nic odkrywczego, niektóre fragmenty wręcz irytowały!. Zabrakło mi ćwiczeń i indywidualnego podejścia do każdej czytelniczki. Miałam nadzieję, iż w trakcie czytania książki będę czuła się jak na szkoleniu lub sesji coachingowej, jednak tego nie otrzymałam. Chętnie podsunęłabym ją wielu kobietom, które pozostając w domu w dzieckiem stopniowo pozbywają się swoich umiejętności i wartości. Decyzję co do zapoznania się z lekturą pozostawiam Wam.

12 lip 2017

Guido van Genechten - "Mała biała rybka"



Autor: Guido van Genechten
Tytuł: "Mała biała rybka"
Ilość stron: 24
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Mamania



"Mała biała rybka" to propozycja książkowa dla najmłodszych czytelników. To małe zwierzątko zabiera dzieci w podwodny świat, wypełniony morskimi zwierzętami, kolorami, kontrastami oraz prostą historią, którą każdy maluszek powinien zrozumieć. W publikacji nie znajdziecie wiele tekstu, dzięki czemu maluszki nie znudzą się przy jej czytaniu. Książka jest o tyle ciekawa, iż wszystkie strony są czarne, a jedynie zwierzęta są wyróżnione innym kolorem.


Wydawać by się mogło, że publikacja adresowana jest dla dzieci do 2 roku życia. Jednak z uwagi na niesiony przekaz (nauka kolorów), poznawanie różnych zwierząt (krab, rozgwiazda, ośmiornica, ślimak, żółw, wieloryb) oraz miękkie (nie sztywne) strony uważam, iż jest to propozycja dla nieco starszych dzieci (2+)

Po rozpakowaniu przesyłki, mój synek od razu zabrał się za studiowanie nowej pozycji książkowej.  Z racji tego, iż należy on do grona najmłodszych czytelników musiałam uważać, aby każda strona pozostała w całości. Póki co lepiej sprawdzają się u nas sztywne, kartonowe strony. Z drugiej strony lektura została polubiona przez moje dziecko z uwagi na kontrastowość oraz fakt, iż główną bohaterką jest rybka :)

Ta prosta lektura ma w sobie głęboki przekaz, albowiem jest ona doskonałą bazą do stworzenia przez rodzica czy opiekuna historii o różnicach pomiędzy np. ludźmi czy zwierzętami. Czego jeszcze uczy niniejsza propozycja wydawnictwa Mamania? Z pewnością kolorów, zwierząt, tworzenia pytań i odpowiedzi.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Mamania.

4 lip 2017

"Świat maluszka" - seria edukacyjna dla najmłodszych. Bawi i uczy.


Seria: Świat Maluszka
Wydawnictwo: AVM Agnecja Wydawnicza
Rok wydania: 2016/2017 (zależy od egzemplarza)
Oprawa: kartonowa
Format: 10cm x 10cm

Będąc dzieckiem pamiętam doskonale, iż nie przemawiały do mnie książeczki w formie harmonijki. Dlaczego też kiedy moje dziecko otrzymało w prezencie taką książeczkę byłam do niej nastawiona dość sceptycznie. Po krótkim czasie okazało się, że książeczki z tej serii staną się ulubionymi mojego dziecka. Na chwilę obecną mamy w biblioteczce trzy części: "Pojazdy", "Na wsi" oraz "W domu".


Seria edukacyjna jest starannie wykonana - prosta forma z grubego kartonu. Obrazki są dedykowane dla maluszków ponieważ są proste, a kolory kontrastują ze sobą i przykuwają wzrok. Każdy obrazek jest podpisany - tak, aby nikt nie miał wątpliwości co przedstawia. W książeczce "Na wsi" zamiast nazewnictwa poszczególnych zwierząt mamy zaprezentowane wydawane przez nich odgłosy.    
                                                                       

Ilustracje niewątpliwie zachęcają do nazywania poszczególnych obiektów, a także do ich wyszukiwania na polecenie opiekuna. W naszym domu ta książeczka sprawdza się doskonale! Dzięki niewielkim rozmiarom publikacja bardzo często trafia do mojej torebki i jedzie z nami na spacer, plac zabaw, do lekarza czy na wycieczkę. Ostatnio książeczki były z nami nawet nad morzem! Serii tej szukajcie w kioskach lub w księgarniach internetowych.

12 cze 2017

Wyślij książeczki do biblioteczki


* Zalegają Ci na półkach niepotrzebne książki?
* Nie masz miejsca na nowe lektury?
* Chcesz wykonać dobry uczynek względem wybranej biblioteki?
* Lubisz robić niespodzianki?

Jeżeli odpowiedziałeś/-aś TAK choć na jedno pytanie, to ta akcja skierowana jest właśnie dla Ciebie!

Zapraszam Cię do wzięcia udziału w akcji "Wyślij książeczki do biblioteczki". Organizatorzy akcji proszą o wsparcie w pozyskaniu książek dla pięciu wybranych bibliotek: 

1. Biblioteka Samorządowego Zespołu Szkół w Pogorzeli
2. Biblioteka Zespołu Szkół im. św. Jadwigi Śląskiej we Wleniu
3. Gminna Biblioteka Publiczna w Kornowacu z/s w Kobyli
4. Biblioteka Miejskiego Zespołu Szkół nr 4 w Będzinie
5. Biblioteka SP nr 10 w Jastrzębiu Zdroju

Więcej informacji znajdziecie na TUTAJ.


7 cze 2017

Recenzja filmu "Mój piękny kraj" [2012]

 

Bałkany to region Europy, którym zaczęłam się interesować przed pierwszym wyjazdem do Chorwacji. W trakcie podróży na własne oczy miałam okazję oglądać ten przepiękny zakątek. Jest to terytorium, na którym krwawy konflikt toczył się całkiem niedawno. Wojna wyrządziła tam wiele strat - nie tylko w ludziach i ich sercach, ale również w postaci zniszczonych miast czy cennych zabytków. "Mój piękny kraj" opowiada smutną historię dwojga ludzi, których połączyła miłość w czasie wojny o Kosowo.

Akcja filmu rozgrywa się wiosną 1999r. w trakcie nalotów NATO na Serbię. Młoda Serbka prowadzi spokojne życie z dwoma synami. Jej mąż został zabity przez Albańczyków. Kobieta bardzo często odwiedza go na cmentarzu mając do niego żal, że w tak trudnych czasach zostawił ją samą z dziećmi. Pewnego dnia znajduje w swoim domu ciężko rannego Albańczyka. Oczywiście miała wątpliwości, czy przygarnąć mężczyznę pod swój dach, a tym samym narazić siebie i dzieci na niebezpieczeństwo. Jednak postanowiła się nim zaopiekować - zapewniła schronienie, opatrzyła ranę, oddała swoje łóżko oraz dostarczała jedzenie i napoje. Z czasem pomiędzy Serbką i Albańczykiem rodzi się prawdziwa miłość.

"Mój piękny kraj" to film, gdzie akcja toczy się wolno i swobodnie, jednak w tej prostocie i dostojności tkwi całe piękno. Przez cały seans rozkoszowałam się widokiem przepięknych bałkańskich wiosek oraz dziewiczej natury. Produkcja szczerze i bez kolorowania pokazuje biedę, zniszczone domy, podwórka i wioski, brak dostępu do środków komunikacji czy problemy z dostaniem pożądanego towaru. A to wszystko miało miejsce na przełomie XX i XXI wieku! Ważny aspekt poruszony w filmie to strach ludzi przed wojną, kolejnymi nalotami NATO, bombardowaniami. Życie w ciągłym strachu o życie swoje i rodziny niestety nie jest kolorowe. Realizacja pokazuje również ciemną stronę NATO, które podczas nalotów wykorzystywało zubożony uran, który mógł powodować chorobę promienną. 

Jeżeli podobają się Wam filmy wojenne, z domieszką przepięknych krajobrazów oraz nutką miłości to polecam gorąco "Mój piękny kraj". Szkoda, że film ten jest tak mało nagłośniony.

23 maj 2017

Nowości w biblioteczce Smyka #1


W biblioteczce mojego małego czytelnika na bieżąco przybywają nowe lektury, które bardzo cieszą synka. Pisałam Wam już kiedyś, że chciałabym zaszczepić w dziecku miłość do książek. Dlatego też staram się codziennie, co najmniej kilkanaście minut spędzić wspólnie czas z lekturami. Goście synka często przychodzą do niego w odwiedziny z książką - prezentem. Tak więc większość poniższych publikacji to dary od rodziny. Pozostałe wydania to egzemplarz recenzyjny od wydawnictwa, wygrana w konkursie oraz zakup własny.

8 maj 2017

W oczekiwaniu na premierę...

Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, iż nie podążam za nowościami i nie śledzę książkowych premier. Czasami jednak zdarzają się wyjątki. 24 maja będzie miała premiera kolejnej książki wyjątkowej autorki, która podobnie jak ja jest mamą, mieszka na Śląsku i przeżyła w tyle samo wiosen. Mowa tutaj o Magdalenie Majcher i jej najnowszej książce "Matka mojej córki". Odkąd przeczytałam z zapartym tchem "Stan nie!błogosławiony" wiedziałam, że na pewno przeczytam każdą kolejną powieść, napisaną przez Magdalenę Majcher. Radości dodaje fakt, iż pod koniec roku możemy spodziewać się jeszcze jednej premiery! :)


Fragment powieści:

"Ciało Niny zareagowało instynktownie. Hormony, moi drodzy, hormony. To właśnie one, a nie słynny instynkt macierzyński, sprawują kontrolę nad mózgiem świeżo upieczonej matki. Kobietę, która właśnie wydała na świat dziecko, nie interesuje absolutnie nic, poza owocem jej miłości czy też krótkiej chwili zapomnienia. Nina, mimo że jeszcze nieopierzona i niedoświadczona, nie była wyjątkiem. Przepadła. Zrozumiała, co miały na myśli redaktorki czytanych w tajemnicy przed Małgorzatą pism dla przyszłych i obecnych matek, pisząc, że po porodzie „obezwładni cię siła miłości, jaką poczujesz do tego maleńkiego człowieka”. W jednej krótkiej sekundzie cały wszechświat przestał się liczyć, a uwaga Niny skoncentrowała się na tym niewielkim stworzeniu, które właśnie wyszło z jej ciała. Cud, po prostu cud! (...)
– Ma pani córkę – stwierdziła położna beznamiętnym głosem, sprowadzając tym samym Ninę na ziemię. Dziewczyna z bólem uświadomiła sobie, że tak naprawdę to nie ona ma tę córkę.”

Już dziś możecie zamówić książkę w promocyjnej cenie TUTAJ.

Okładka oraz fragment powieści zaczerpnięte z strony na fb autorki.

4 maj 2017

Recenzja filmu "Po tysiąc razy dobranoc" [2013]

 

Produkcje skandynawskie przyzwyczaiły mnie już do tego, iż otrzymuje niewiele dialogów, ale w zamian maksymalnie dużo przekazu w zdjęciach i toczącej się akcji. Nie inaczej jest w filmie "Po tysiąc razy dobranoc" do którego stworzenia swoje pomysły i siły przekazały trzy kraje: Irlandia, Norwegia i Szwecja. Tym razem nie zaproponuję Wam thrillera tylko dramat, w którym można obserwować połączenie dwóch trudnych tematów: działania wojenne w kraju obarczonym konfliktem zbrojnym oraz walkę o rodzinę. 

Rebecca spełnia się w roli fotoreportera wojennego. Bardzo lubi swoją pracę i jest jej oddana na tyle mocno, iż często ryzykuje swoje życie na rzecz wykonania niepowtarzalnych zdjęć. Uwielbia przebywać w krajach naznaczonych konfliktem. Napięcie i adrenalina napędza ją do dalszych działań. Dlaczego wykonuje takie działania? Ponieważ wierzy, iż jej fotografie zobrazują ludziom na całym świecie tragiczne warunki życiowe oraz zaprezentują zbrodnie wojenne i ich katastrofalne skutki. Być może dzięki pokazaniu prawdy wojna zostanie zakończona. Pewnego dnia na własną prośbę znajduje się w samym centrum wybuchu bomby, gdzie ginie wiele niewinnych ludzi. Ona sama zaś doznaje uszczerbku na zdrowiu. Po powrocie do domu mąż Marcus prosi kobietę, aby dla dobra swoich dzieci i rodziny już więcej nie wyjeżdżała, ponieważ dzieci z jej powodu strasznie cierpią. Kobieta musi dokonać wybór: rodzina czy kariera zawodowa.

"Po tysiąc razy dobranoc" to film, gdzie emocje odbiorcy niejednokrotnie będą poddane próbie. Film wywarł na mnie tak mocne wrażenie, iż od początku do końca oglądałam go ze ściśniętym gardłem. Już na samym początku wiele wrażeń dostarczył mi obraz ubogiego kraju, gdzie prowadzone są działania wojenne, a gdzie giną niewinni ludzie. W tym wiele dzieci. Możemy oglądać kontrowersyjne rytuały dokonywane na zamachowcach - samobójcach czy warunki mieszkalne. Następnie niewiele mniejszych emocji dostarczył mi wątek walki głównej bohaterki o rodzinę. Kobieta została postawiona przed niesamowicie trudną decyzją. Musiała wybrać pomiędzy dobrem rodziny, a karierą zawodową która jest jej największą pasją. Rebecca staje się więźniem własnych myśli, dylematów, pytań i problemów. Produkcja filmowa pokazuje wewnętrzne rozdarcie kobiety, próbę usystematyzowania swoich myśli, chęć połączenia życia zawodowego i prywatnym.

Po raz pierwszy miałam okazję oglądać film z Juliette Binoche w roli głównej. Jej aktorstwo bardzo przypadło mi do gustu, ponieważ udało jej się pokazać Rebeccę jako kobietę mającą dwa oblicza. W pracy to kobieta twardo stąpająca po ziemi, ambitna i odważna, nie bojąca się żadnego ryzyka. Nie boi się wejść w centrum konfliktu, aby tylko zrobić cenne fotografie. W domu to żona i matka spokojna, cierpliwa i kochająca. Niestety jej częste nieobecności w domu sprawiają, iż jej rodzina nie darzy jej już miłością i szacunkiem jak dawniej. Następuje powolny rozpad emocjonalny - mąż przechodzi obok niej obojętnie, starsza córka natomiast nie chce się do niej przytulic. Co więcej - mówi swojej matce iż chciałaby aby umarła, ponieważ psychicznie nie może znieść już dłużej tej huśtawki emocjonalnej jaką zapewnia całej rodzinie wyjeżdżając do kraju wojennego.

Polecam gorąco "Po tysiąc razy dobranoc". To taka niepozorna produkcja filmowa, która okazuje się być prawdziwą bombą emocjonalną. Film jest przyjemny w odbiorze, zdjęcia genialne, a niektóre dialogi to prawdziwe perełki.

27 kwi 2017

Małgorzata Musiał - "Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny"



Autor: Małgorzata Musiał
Tytuł: "Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny"
Ilość stron: 204
Premiera: 06.04.2017r.


W obecnych czasach prowadzimy szybkie tempo życia: praca, obowiązki domowe, dodatkowe zajęcia, projekty oraz nowoczesne media. Często zapominamy, iż jesteśmy rodzicami. Na matce i ojcu spoczywa trud wychowania swojego potomstwa w bezpiecznym domu, gdzie prym wiedzie szacunek do drugiej osoby i dobre relacje. Czy znajdujemy odpowiednią ilość czasu na codzienną rozmowę, zbadanie emocji dziecka oraz próbę rozwiązania problemów i konfliktów?

Małgorzata Musiał to pedagog, mama trójki dzieci oraz autorka bloga DobraRelacja.pl. Każdego dnia wspiera rodziców na warsztatach oraz konsultacjach, w trakcie których pomaga im budować dobre relacje między sobą, dziećmi i ich bliskimi. Na bloga Małgorzaty Musiał trafiłam kilka miesięcy temu i pamiętam doskonale, iż przepadłam na kilka godzin czytając jej teksty. Dlatego też kiedy tylko dowiedziałam się o książce to wiedziałam, że na pewno muszę ją mieć. "Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny" powstała dzięki rodzicom z którymi autorka miała okazję pracować oraz trudowi wychowania własnych dzieci.

Niniejszy egzemplarz opisuje wiele trudnych sytuacji, które napotyka większość rodziców. Są to momenty niełatwe, zagmatwane, kłopotliwe i skomplikowane nie tylko dla rodziców, ale też dla dzieci. Maluchy zachowując się w niepożądany przez rodziców sposób nie zdają sobie sprawy z swojego postępowania, wykonanej czynności. Dlatego też Małgorzata Musiał wielokrotnie podkreśla, iż podstawą dobrej relacji jest spokój i opanowanie, a zarazem próba zrozumienia dziecka. Gwarantuje to odpowiednie relacje w rodzinie teraz i za kilkadziesiąt lat.

Szalenie podoba mi się fakt, iż autorka książki na każdą trudną sytuację znajduje proste wytłumaczenie i rozwiązanie, zarówno dla rodziców jak i dzieci. Dlatego już na samym początku książki została przedstawiona piramida, która jest tytułową skrzynką z narzędziami. Obejmuje ona pięć stopni: granice, emocje, współpraca, rozwiązywanie konfliktów oraz konsekwencje. Każdy rozdział szczegółowo opisuje wyżej wymienione narzędzia. W tym egzemplarzu znajdziecie konkretne argumenty które wyjaśniają, dlaczego kara jest zupełnie nieskutecznym narzędziem wychowawczym, natomiast powinniśmy często chwalić pociechy i je nagradzać. Gwarantuję iż po tej lekturze już nie przyjdzie Wam na myśl wykonanie niewinnego klapsa dziecku, a także zrozumiecie dlaczego nie powinno się wysyłać dziecka do pokoju w celu "wyciszenia się". Poradnik nie dostarczy Wam gotowych rozwiązań czy wzorów postępowania, a wskazówki, podpowiedzi i sugestie.

"Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny" to prawdziwa oaza spokoju i ukojenia dla strudzonego rodzica. Małgorzata Musiał zwraca się do czytelnika prostym i przekonywującym językiem. To książka wymagająca, do której trzeba podejść z sercem i umysłem otwartym na życiowe zmiany. Odpowiedzi na wiele pytań znajdą tutaj rodzice maluszków, przedszkolaków oraz dzieci w wieku szkolnym. Jeżeli liczycie na to, iż spędzicie z tym poradnikiem rozrywkowy wieczór to jesteście w błędzie. Dla mnie ta lektura to prawdziwa kopalnia wiedzy. Poradnik, który uskrzydla, dodaje wiary w siebie i napędza do pracy w najbliższymi. W takcie lektury zakreśliłam sobie wiele cennych fragmentów do których z pewnością niejednokrotnie wrócę.

"Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny" to pierwsza książka nowej serii wydawnictwa Mamania "Z bocianem". Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Mamania.