2 mar 2017

Recenzja filmu "Moje córki krowy" [2015]



"Moje córki krowy" to produkcja filmowa, którą miałam w planach zobaczyć od razu po premierze. Tak się jednak nie stało i dopiero w zimowy wieczór wygospodarowałam chwilę czasu, aby się z nią zapoznać. Zdążyłam wcześniej przeczytać kilka recenzji i były one bardzo pochlebne. Dodatkowo film ten zdobył kilka nagród i nominacji. A jak wypadł w mojej opinii?

Dwie dorosłe siostry - Marta i Kasia są całkowicie różne nie tylko pod względem zewnętrznym ale i wewnętrznie. Marta to kobieta ustatkowana, samodzielna, prowadząca poukładane i harmonijne życie zawodowe. Niestety gorzej radzi sobie z życiem prywatnym. Twardo stąpa po ziemi. Natomiast Kasia to kobieta ekspresyjna, prawdziwy wulkan emocjonalny. Marta i Kasia rzadko ze sobą rozmawiają, ponieważ nie mogą dojść do porozumienia, a najkrótszy dialog prowadzi do kłótni. Pewnego dnia ich matka dostaje udaru mózgu i nie ma z nią kontaktu. Wkrótce po tym wychodzi na światło dzienne informacja, że ich ojciec nosi w swojej głowie niechcianego lokatora, który może wyrządzić więcej strat niż korzyści. Jak zachowają się córki w tak trudnej sytuacji? Będę się wzajemnie wspierać, czy ze sobą walczyć? Jak reagują ludzie na wiadomość o chorobie bliskich osób?

Kinga Dębska stworzyła dobre kino obyczajowe podejmujące trudne, a nawet bolesne tematy, które tak na prawdę dotykają każdego z nas. Choroba, śmierć, bezradność, przeplatają się z dużą dawką humoru i ciętych dialogów. Film obrazuje zachowania ludzkie, ich emocje, uczucia i lęki przed śmiercią bliskiej osoby. Co ważne - pokazane jest to w sposób realny i wiarygodny - bez zbędnego upiększania. W trakcie trwania seansu możemy obserwować tragikomiczne sytuacje, zapewne niejeden widz śmiał się przez łzy smutku. Cięte dialogi mieszają się z cierpieniem, a dobry humor z bezradnością. 

Jedną z najmocniejszych stron tego filmu jest aktorstwo. Faktycznie w produkcji występują jedni z najlepszych polskich aktorów, ale nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie dodatkowo dobry scenariusz, reżyseria, zdjęcia i muzyka. Każdy z aktorów ma wyjątkowy charakter, który nie pozwala na wtopienie się w tłum, a jednak cała rodzinka tworzy spójną całość. Przeraża tylko strach oraz bezsilność, że lada dzień może zabraknąć jednego kawałka z tej układanki.

"Moje córki krowy" to dobry film, który pozwala oswoić umieranie, przygotować się na odejście najbliższych. Jednym z kluczowych wątków są również relacje rodzinne, które powinniśmy pielęgnować każdego dnia, a nie tylko w obliczu tragedii i smutku. Pomimo tego, iż do tej pory użyłam samych superlatyw, to film tak na prawdę nie do końca mnie usatysfakcjonował. Po seansie czułam niedosyt, tak jakby zabrakło "piątej klepki". Relacje pomiędzy siostrami były przedstawione zbyt płytko, niektóre sceny były niepotrzebnie i na siłę wydłużane. Niestety fabuła była schematyczna i mało odkrywcza. Mam wrażenie, że wszystko to co najlepsze zostało ukazane w trailerze.

19 komentarzy:

  1. Ja muszę najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzę film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od samego początku nie miałam w planach książki. I nie żałuję.

      Usuń
  2. Może dzisiaj namówię swojego mężczyznę, żebyśmy obejrzeli ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się zobaczyć film?

      Usuń
    2. Niestety nie :( remont pochłania cały mój czas :(

      Usuń
  3. Strasznie irytuje mnie tytuł. Beznadziejny. I raczej nie skuszę się ani na książkę, ani na film. Po prostu czuję jakąś dziwną, nieuzasadnioną awersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - tytuł jest dość kontrowersyjny. Może śmieszyć, ale również irytować.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Faktycznie tytuł można interpretować dwojako, ale mnie bardziej kojarzy się z czymś negatywnym, wręcz poniżającym.

      Usuń
  4. A ja niestety nie mam na ten film ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre kino. Świetne dialogi. Film, który skłania do refleksji. Uważam, że warto go obejrzeć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, że wiele dialogów było na wysokim poziomie.

      Usuń
  6. Jeszcze książki nie czytałam, film też przede mną, ale jestem zainteresowana. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie specjalnie jestem zainteresowana książką czy też filmem.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj podchodzilam do tego filmu juz kilka razy, ale zawsze "cos" wyskoczy i brak czasu skutecznie mi to udaremnia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze się zastanowię nad tym filmem, chociaż lubię grę Kuleszy i w sumie chociażby dla niej chciałabym zobaczyć tę produkcję.

    OdpowiedzUsuń