21 mar 2012

"Cała prawda o Smoleńsku. Nowe fakty" - Piotr Bugajski




Tytuł:
"Cała prawda o Smoleńsku. Nowe fakty"
Autor: Piotr Bugajski
Wydawnictwo: Fakt
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 96
Ocena: 3/6


W dniu premiery książki, mam zaszczyt napisać słów kilka o tej pozycji. Jest to kontynuacja, druga część książki -
"Cała prawda o Smoleńsku. Rekonstrukcja zdarzeń", autorstwa Piotra Bugajskiego i Jerzego Kubraka. Dziennikarze faktu w pierwszej części obszernie opisywali katastrofę. Było w niej wiele emocji, goryczy i żalu. Teraz przyszedł czas na drugą część, którą napisał sam pan Piotr Bugajski - dziennikarz Faktu.

Na wstępie zaznaczę, iż nie jestem fanką tego typu książek, pisanych przez dziennikarzy polskich brukowców. Jednak dzięki temu że mam styczność z prasą wydawaną codziennie, książka od razu trafiła w moje ręce. Nie liczyłam na to, że dzięki tej pozycji poznam jakieś nowe tajemnice, czy szokująca prawdę do tej pory nie ujawnioną. Tak też się stało. Losy książki skupiają się w głównej mierze wokół osoby gen. Andrzeja Błasika oraz Zbigniewa Wassermana. Książka rozwiewa wątpliwości dotyczące ich śmierci, zagadek i wielu niejasności. Książa oparta jest o wypowiedzi najbliższej rodziny tych mężczyzn - ich walki z bólem po stracie najbliższych, o niepewności oraz o walc o dobre imię swoich mężów czy ojców. Dziennikarz śmiało krytykuje polityków, którzy w tak małym stopniu przyczyniają się (albo nie przyczyniają się) do rozwiązania tej zagadki - "dlaczego?". Dodatkowym atutem lektury, jest wielość fotografii, które pozwalają czytelnikowi zrozumieć wiele faktów.

Książkę czyta się szybko, albowiem nie jest to obszerne dzieło. Spodziewałam się jednak, iż dostanę więcej szczegółowych informacji. Niestety, książka nie rozwiązała zagadek, które nadal tkwią w mojej głowie, a szkoda, bo podejrzewam że taka była główna idea autora.

12 komentarzy:

  1. Dziękuję za krzepiące słowa. Niestety, mimo chęci i wysiłków, nie jestem w stanie wyjaśnić przyczyn tragedii. Wątpliwości, o których piszę, powinny jednak dać Czytelnikom wiele do myślenia. Na to liczę.

    Autor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny na naszym blogu i komentarz. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż nie jest Pan w stanie wyjaśnić przyczyn tragedii bo jest Pan tylko (albo aż) dziennikarzem i nic więcej w tej kwestii nie jest Pan w stanie zrobić. Pewne fakty ukryte w książce dały mi do myślenia. Mam nadzieję że innym czytelnikom też dają.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. ... Smoleńsk ... Ile można? Niestety lub stety będę się trzymała z dala od tej tematyki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie sytuacja jeszcze nie jest wyjaśniona i myślę że do póki nie znajdzie ona finału takie książki będą się pojawiać.

      Usuń
  3. Ja mam zdanie podobne do Gosiarelli. Jeśli można tak powiedzieć, Smoleńsk mi się już "przejadł".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie neguję Twojej odpowiedzi. Faktycznie dużo się o tym mówiło i nadal mówi, jednak wiele osób dąży do rozwikłania wielu nieścisłości.

      Usuń
  4. Mnie nie tyle 'przejadł' co po prostu teraz już w tym jest tak wiele polityki, której nie znoszę, że książkę sobie podaruję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, polityki w tej książce trochę jest. Ja również nie lubię polityki i całego obszaru z tym związanym, jednak na książkę sie skusiłam.

      Usuń
  5. Trochę za dużo szumu wokół tego. Po książkę nie sięgnę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety szumu wokół tej sytuacji jest i było wiele.

      Usuń
  6. Zgadzam się z Marcepankową i Mayteą - tyle już było wokół tego zamieszania, jakby to była III wojna światowa, tak więc niestety w najbliższym czasie nie mam zamiaru sięgnąć po książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki nie będę czytać . Szkoda jednak, że tak płytko do tej katastrofy, która nie była III wojną światową jak pisze marichetti ale była tragedią narodową jaka w żadnym państwie się nie wydarzyła i to na dodatek w bardzo niejasnych okolicznościach, których na dodatek obecny rząd w żaden sposób nie chce wyjaśnić , podchodzi większość naszego konsumpcyjnego społeczeństwa, które tak naprawdę nie widzi dalej jak na koniec swojego nosa.

    OdpowiedzUsuń