20 paź 2015

Cecelia Ahern - "Love, Rosie"


Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: "Love, Rosie"
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2015 


Przyjaźń damsko - męska istnieje! Po raz kolejny udowadnia to Cecelia Ahern w swojej powieści "Love Rosie". To już druga książka tej autorki, z którą udało mi się zapoznać. Pomimo tego, że czekała na mnie w biblioteczce już od wczesnej wiosny, zostawiłam ją sobie na jesienne dni. Długie i ciemne wieczory, herbatka z cytryną i miodem oraz ciepły koc umiliły mi te kilka godzin, jakie spędziłam z bohaterami powieści. 

Nie będę rozpisywać się nad treścią tego opowiadania, bo większość z nas ją zna. Jeżeli nie z książki to z jej ekranizacji, która cieszyła (cieszy) się dużą popularnością. Rosie i Alex łączy wielka i szczera przyjaźń damsko - męska. Znają się od wczesnych lat dziecięcych, a końca nie widać. Są dla siebie oparciem w trudnych i podbramkowych chwilach, takich jak śmierć bliskich, rozwód, utrata pracy. Jednak z przyjemnością dzielą się ze sobą również ważnymi i przyjemnymi momentami w swoim życiu, takimi jak narodziny dzieci, ślub, ukończenie studiów czy osiągnięcie celu zawodowego. Znają cenę tej wielkiej przyjaźni którą posiadają i pielęgnują, pomimo tysięcy kilometrów jakie ich dzielą. Szkoda, że tak późno zauważają, że oprócz przyjaźni łączy ich również wielka miłość.

Historia dwojga ludzi przedstawiona jest bardzo plastycznie, aczkolwiek bez fajerwerków. Autorka książki skupiła się na rzetelnym opisie prostego i codziennego życia głównych bohaterów, jak również najbliższych im osób. W ten oto sposób razem z bohaterami przeżywamy ich rozterki miłosne, zmagania w szkole, zdobywanie tytułów naukowych oraz doświadczenia zawodowego, trud samotnego wychowywania dziecka, czy opiekę nad rodzicami. Akcja powieści rozpoczyna się od wczesnych dziecięcych lat Rosie i Alexa, kończąc się na wieku pięćdziesięciu lat. Autorka w umiejętny sposób poukładała tak losy bohaterów, aby całość była spójna i dobrze skomponowana. A moim zdaniem nie jest to wcale taka prosta sprawa.

Rozpoczynając czytanie tego opowiadania, wiedziałam że czeka mnie wiele fantastycznych chwil spędzonych z bohaterami. Rosie i Alex to główna para książki, która została ciekawie wykreowana, lecz do bólu przewidywalnie. Od samego początku kibicowałam im w tej ciężkiej drodze dotarcia do siebie. Niejednokrotnie moje emocje brały górę czytając o poczynaniach Rosie czy Alexa. Było to w momencie ich ślubów, które brali z obcymi dla siebie ludźmi, mając dosłownie pod nosem prawdziwą miłość! W książce występują również inni bohaterowie, którzy odgrywają drugoplanowe role. Są tłem dla głównych bohaterów, jednak bez nich ta książka nie miałaby prawa bytu.

Książka napisana jest w formie listów, liścików, smsów, e-maili, rozmów na czacie. Przyznam, iż rzadko sięgam po tego typu egzemplarze i obawiałam się, że nie przebrnę przez dość opasłą książkę. Na szczęście po kilku stronach wkręciłam się w powieść i taka forma nie sprawiała mi żadnych kłopotów. Ma to swoje plusy jak i minusy. Dzięki temu zastosowaniu takiej formy, czytelnik lepiej może wczuć się emocje czy uczucia bohaterów, a nawet zajrzeć do ich wnętrza. 

Egzemplarz zaliczam do udanych. Odpowiadała mi jego fabuła, kompozycja, plastyczny język i stworzeni bohaterowie. Dzięki zastosowaniu epistolarnej formy, unikniemy tutaj długich i czasami niepotrzebnych opisów, a główne skrzypce odgrywa tutaj akcja. Wprawdzie nie jest ona wartka i zaskakująca, ale non stop coś się dzieje. Chętnie sięgnę po kolejne dzieło Ceceli Ahern.

A teraz bez wyrzutów sumienia mogę zobaczyć ekranizację tej powieści! :)

4 komentarze:

  1. Jestem ciekawa, jak spodoba Ci sie film. Mnie się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z moich ulubionych książek i autorek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę książkę! Film mi się nie podobał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość opasła jak na opowiadanie (chyba, że to określenie niesłusznie skojarzyło mi się z formą) ;))
    Ta historia zbiera tak różne opinie, że swoją przygodę z autorką na pewno zacznę od innego tytułu :)
    Ciekawi mnie sposób przedstawienia całości - kiedyś miałam już do czynienia z listami, mailami itp. ale to nie było udane doświadczenie - ale raczej przez nijakość samej historii :)

    OdpowiedzUsuń