13 lis 2012

Anna Fryczkowska - "Kobieta bez twarzy"


Tytuł: "Kobieta bez twarzy"
Autor
: Anna Fryczkowska
Wydawnictwo:
Pruszyński i S-ka
Rok wydania:
2011 
Liczba stron: 416
Ocena:
6/6



Książkę o której dzisiaj będzie mowa nabyłam na Targach Książki w Spodku. Od samego początku, wiedziałam że to będzie dobra lektura i się nie myliłam. Spędziłam miło czas czytając tą lekturę a dodatkowo poznałam pierwszą powieść p. Anny Fryczkowskiej. Odkąd pamiętam lubiłam czytać polskich autorów, ale ostatnio coraz częściej zaskakują mnie oni swoimi powieściami. Tak też jest w przypadku tej autorki - strzał w dziesiątkę!

Główną bohaterką powieści jest Hanna Cudny, która po tragicznej śmierci męża  postanawia zmienić swoje życie, zerwać z przeszłością i przenieść się wraz z dwójką swoich dzieci na wieś. Wybór padł na Świątkowice - oazę spokoju, która znana jest bohaterce jeszcze z czasów dzieciństwa. Ma ona głęboką nadzieję, iż sielska atmosfera, bez szalonego miejskiego tempa życia pozwoli jej i dzieciom zapomnieć o ciężkich wydarzeniach. Hanna wynajmuje wiejską chatę pod lasem i rozpoczyna pracę jako nauczycielka języka angielskiego w miejscowej szkole. Niestety, życie czasami bywa przewrotne i to co sobie zaplanujemy bardzo często nie ma zastosowanie w praktyce. Wokół Hanny zaczynają dziać się dziwne rzeczy - jej córka Michalina znajduje w pobliskim lesie zwłoki kobiety, syn Maks przechodzi przez trudny okres buntu i nie potrafi poradzić sobie w wiejskiej szkole. Dodatkowo nagle bez śladu znikają rodzice jednego z uczniów szkoły, w której Hanna uczy. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, iż ktoś zaczął obserwować jej dom. Dzięki temu bohaterka zaczyna czuć się niepewnie oraz nieswojo na wsi, dlatego też podejmuje radykalne kroki, które mają zadbać nie tylko o nią samą, ale również o jej dzieci, które w Świątkowicach miały zaznać ukojenia bólu po stracie ojca. 

Książka jest dla mnie wyjątkowym odkryciem i mogłabym tutaj całą listę superlatyw, jednakże skupię się na kilku z nich. 
Akcja nabiera rozpędu już na samym początku powieści co dla mnie jest ogromnym plusem. Nie lubię czytać kilkunastostronicowych wstępów, które przygotowują czytelnika do danej akcji. Dla mnie dobra książka równa się z wartką akcją już od pierwszych kart powieści. Kryminał to gatunek, który powinien dostarczać wielu emocji, szybkich zwrotów akcji oraz podtrzymywać napięta atmosferę. Ta książka spełniła to w 100 %. 
Na kolejną pochwałę zasługuje akcja prowadzona dwutorowo, dzięki czemu czytelnik może obserwować wydarzenia z dwóch różnych punktów widzenia, zarówno ze strony Hanny oraz jej córki - Michaliny. Taki zabieg dla mnie jest bardzo cenny, choć nie każdemu autorowi się to udaje. Córka opisuje wydarzenia całkowicie inaczej niż swoja matka, dzięki czemu możemy dowiedzieć się jak daną sytuacje pojmuje dorosły a jak dziecko. 
Następne wyróżnienie - kryminał wpleciony w realia polskiej wsi. Nie wiem czy udało się Wam już to zauważyć po moich recenzjach, ale bardzo lubię książki gdzie akcja toczy się na wsi. Mieszkam na wsi, stąd moje zamiłowanie do tego typu scenerii. Książka również pod tym kątem spełniła moje oczekiwania - zdarzało mi się porównywać Świątkowice do mojej wsi, co było dla mnie szalenie fajne. Dodatkowo p. Fryczkowska bardzo bogato przedstawiła wieś na Podlasiu oraz pobliskie tereny. Myślę, że nie jeden 'mieszczuch' dzięki tej książce może się przekonać, że życie na wsi to nie taka czysta sielanka. 
Na podkreślenie zasługuje także okładka - jest rewelacyjna i fantastycznie komponuje się z całą powieścią. Jej projekt wykonała Dorota Kulawik która również zasługuje na wyróżnienie. 

Autorka wykonała kawał dobrej roboty, bo jestem zachwycona książką. Myślę, ze zaspokoi ona nie jednego fana dobrej lektury. Gorąco polecam książkę i gwarantuję, że nie pożałujecie czasu poświęconego na tą pozycję. Teraz sama muszę nadrobić zaległości i przeczytać pozostałe książki p. Anny Fryczkowskiej.

7 lis 2012

Susanne Batzdorff - "Ciocia Edyta"


Tytuł: "Ciocia Edyta"
Autor
: Susanne Batzdorff
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Rok wydania:
2011 
Liczba stron: 328
Ocena:
5/6



O Edycie Stein dowiedziałam się pierwszy raz na lekcji religii w Gimnazjum. Ciekawe informacje o tej postaci przekazała mi wtedy siostra zakonna, którą do dnia dzisiejszego bardzo mile wspominam. Pamiętam, że już wtedy osoba Edyty Stein bardzo mnie zaciekawiła, dlatego bez wahania sięgnęłam po książkę opisująca życie tej świętej.

Książka została napisana przez Susanne Batzdorff - siostrzenicę świętej, w związku z czym nie jest to typowa bibliografia. Życie Edyty Stein przypadło na niełatwe czasy - wojny, prześladowania, zmiany granic oraz ciągłe zamieszki i niepokoje. Do tego dochodził jeszcze rosnący antysemityzm. Edyta urodziła się we Wrocławiu jako najmłodsze dziecko w wielodzietnej, żydowskiej rodzinie. Od samego początku była dzieckiem niesamowicie energicznym, ambitnym i życzliwym. Pomimo trudnego dzieciństwa zdecydowała się studiować - germanistykę, historię oraz psychologię dzięki czemu doszła do tego, iż obroniła pracę doktorską. 

"Mogą zabrać Ci pieniądze i dobytek, ale tego co masz w głowie nikt nie może Ci zabrać". 

Już w trakcie studiów Edyta coraz częściej zaczęła się głęboko zastanawiać nad swoją wiarą. Po pierwszej wojnie światowej przyjęła ona chrzest w katolickim kościele, przyjmując imię Teresa. Kilka lat potem wyjechała do Kolonii i wstąpiła do zakonu Karmelitek.

"Miejsce kobiety jest wszędzie tam, gdzie ona tego chce lub potrzebuje".

W trakcie II wojny światowej Edyta została aresztowana razem z kilkoma innymi katolikami żydowskiego pochodzenia. Razem z tymi osobami trafiła do obozu Auschwitz Birkenau w Oświęcimiu i tam prawdopodobnie została zagazowana. w 1987 roku Edyta Stein została błogosławioną, kilka lat potem świętą. Została wyniesiona na ołtarze przez papieża Jana Pawła II. W 1999 roku została ona ogłoszona patronką Europy.

Książka "Ciocia Edyta" ukazuje bohaterką jako chrześcijankę, filozofkę oraz naukowca, któremu przyszło żyć w tak ciężkich czasach. Jest to fascynująca opowieść nie tylko o postaci samej świętej, ale również o tym, jak żyło się na przełomie XIX/XX oraz na początku XX wieku. Możemy poznać całą rodzinę świętej, w jaki sposób kiedyś dzieci spędzały czas wolny, jak kobiety walczyły o swoje prawa i przywiej oraz po prostu jak się żyło. Matka Edyty bardzo szybko została wdową, dzięki czemu musiała sama dbać o całą rodzinę, jak również i przejąć pracę zawodową męża - tartak. Nie łatwo było wtedy studiować i zdobywać wiedzę, jednak bohaterce się udało. Dzięki lekturze możemy też poznać wiele ciekawych miejsc, min. Wrocław oraz Lubliniec (woj. śląskie). Dzięki tej książce możemy poznać Edytę Stein jako miłą, ambitną, wrażliwą oraz dążącą do zamierzonych celów kobietę, katoliczkę z żydowskimi korzeniami. Rodzina wspomina kobietę bardzo dobrze, ogromnie ciesząc się z tego, iż jej trud oraz ciężka praca zostały dostrzeżone przez kościół.

"Dla nas ciocia Edyta była i pozostanie ukochanym członkiem naszej rodziny, której ciepłe, ludzkie cechy pozostaną trwałym dziedzictwem, niezależnym od tego co może się zdarzyć z jej publicznym wizerunkiem czy z jej osobą w kościele."

Książka jest ciekawa i dobrze skonstruowana - dzięki podziałowi na kilkanaście rozdziałów życie Edyty Stein przedstawione jest przejrzyście oraz czytelnie. Miałam obawy co do samej treści - iż książka mnie zanudzi i nie dowiem się niczego sensownego. Bardzo się myliłam - książka jest szalenie ciekawa i pochłonęłam ją w parę godzin. Końcówka książki troszeczkę mnie nudziła w momencie opisu całego procesu beatyfikacyjnego, jednakże nie przyćmiło to całości książki. Polecam !

4 lis 2012

Jeffery Deaver - "Carte blanche"

Tytuł: "Carte blanche"
Autor: Jeffery Deaver
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 470
Ocena: 5/6

Ian Fleming rozpoczął serię książek z postacią Jamesa Bonda, ja miałam przyjemność przeczytać jedną, ale książki o tej samej postaci a napisane przez różnych autorów różnią się kolosalnie. Te napisane przez Iana Fleminga są cienkie i akcja toczy się w ekspresowym tempie ... natomiast na napisana przez Jeffery Deaver'a jest grubym tomem z akcją rozłożoną w czasie.
Spodobała mi się bardzo ta książka, zwłaszcza, że cenię sobie bardzo Deavera i wydaje mi się, że podołał zadaniu stworzenia kolejnej części o Jamesie Bondzie, wiadomo jest to nowsza wersja ... i te zmiany można tak samo porównać do filmów. Stare filmy było dobre jednak (jak dla mnie) najnowsze w których gra Daniel Craig są najlepsze. W książce nie brakowało pięknych kobiet, szpiegowskich gadżetów, wielu intryg i geniuszu Agenta 007.
Wydaje mi się, że przytaczanie treści nie ma sensu ze względu na to, że zawsze chodzi głównie o szpiegostwo i niebezpieczeństwo z Agentem 007 w roli głównej, a kto na prawdę będzie chciał sięgnąć do tej pozycji to sięgnie, ja osobiście polecam. Aczkolwiek po raz pierwszy jestem zdania, ze jeśli mieli by film nakręcić na podstawie tej książki to byłby jednak lepszy.
A na najnowszy film z Jamesem Bondem mam zamiar się wybrać.