28 lut 2015

Recenzja filmu "Snajper" (2014)

 
Dwudziestego lutego miała miejsce premiera ekranizacji biografii Chrisa Kyle'a - najlepszego snajpera w historii elitarnej jednostki Navy SEALs. Podobnie jak i książka, film od razu okazał się hitem, o czym świadczy min. sześć nominacji do Oskara (ostatecznie zdobywca jednego z nich). Bardzo lubię filmy biograficzne/wojenne, tym bardziej, jeżeli opowiadają o życiu człowieka, który stał się dla Amerykanów symbolem bohaterstwa.

Produkcja przedstawia życie zawodowe oraz prywatne Chrisa Kyle'a (Bradley Cooper). Jako świeżo poślubiony mąż wyjeżdża na misję jako niezwykle skuteczny snajper. Bardzo szybko zyskuje miano bohatera nie tylko dla żołnierzy amerykańskich. Dla swoich wrogów stał się celem, do natychmiastowego zrealizowania. Pentagon potwierdził, że ma na swoim koncie 160 ofiar, ale najoficjalniej mówi się nawet o 250 osobach. Z jednej strony ekranizacja pokazuje trudy walki u wroga, z drugiej zaś obrazowane jest prywatne życie Chrisa. Kiedy wracał do domu, gdzie czekała na niego z utęsknieniem żona oraz dzieci, a bohater nie potrafił przystosować się do spokojnego i sielankowego wręcz życia domowego, cały czas będąc myślami w Iraku.

"Snajer" to dramat wojenny pełen dynamizmu, wartkiej akcji i emocji, przedstawiający historię życia człowieka, rozdartego pomiędzy służbą dla ojczyzny, a obowiązkiem rodzinnym. Twórcy ekranizacji w sposób rzetelny i solidny chwytają widza za serce i zachęcają, aby razem z głównym bohaterem przeżywać rozterki, podejmować trudne decyzje, walczyć ze złem. W filmie nie doczekacie się fajerwerków, a duszącej pustynnym piaskiem atmosfery, tragedii żołnierzy i ich rodzin, a także ukazanie niesprawiedliwego losu dla mieszkańców Iranu. Ekranizacja przedstawia surowe i brutalne życie na wojnie, dlatego nie znajdziemy tutaj rozbudowanych dialogów, pięknych zdjęć czy chwytającej za serce muzyki. I tego mi właśnie zabrakło, ponieważ były ku temu predyspozycje.

Bardzo podobała mi się gra głównego bohatera, który wcielił się w rolę silnego i odważnego żołnierza amerykańskiej armii, a z drugiej strony słabego psychicznie męża i ojca. Zapuszczona broda, celne strzały, wyraziste spojrzenie i niewielka gra mimiką twarzy spowodowały, iż najbardziej podobały mi ujęcia bohatera z bliska, kiedy przygotowywał się do strzału, lub kiedy wahał się nad naciśnięciem spustu. Na wyróżnienie zasługuje również żona Chrisa - Taya Kyle (Sienna Miller), która wcieliła się w kochającą kobietę, walczącą o swojego męża i znosząca trudy długotrwałych rozstań.

Nie znałam zakończenia tej produkcji, w związku z czym była ona dla mnie dużym zaskoczeniem i spowodowała u mnie chwilę zadumy i refleksji nad swoim życiem. Polecam!

3 komentarze:

  1. Muszę koniecznie obejrzeć ten film. Widziałam jego zwiastun i zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Dlatego liczę na to, że cała produkcja przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie zwiastun również zrobił duże wrażenie i wybieram się do kina :)

      Usuń
  2. Wczoraj mój narzeczony oglądał ten film i jest zachwycony. Może kiedyś, jak znajdę czas to również go obejrzę.

    OdpowiedzUsuń