26 sty 2016

Chris Tvedt - "Łowca szczurów"


Autor: Chris Tvedt
Tytuł: "Łowca szczurów"
Ilość stron: 368
Rok wydania: 2013


Jako jedno z moich postanowień około literackich na 2016 rok była chęć poznania nowych, ale mało znanych skandynawskich autorów kryminałów. W ten oto sposób w moje ręce trafił niepozorny "Łowca szczurów". Zarówno fabuła jak i sam kunszt literacki autora przypadły mi na tyle do gustu, że z pewnością nie było to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością Tvedt'a.

Głównym bohaterem tej książki jest adwokat Mikael Brenne, który pewnej nocy ratuje z płonącego domu dwie osoby - młodą dziewczynę oraz jej dziadka. Nastolatka okazuje się być sprawcą całego zamieszania i z tego też powodu trafia za kratki. Natomiast lekarze podejrzewają jej chorobę psychiczną. Rodzice dziewczyny proszą Mikaela o pomoc w oczyszczeniu ich córki z zarzutów. W miarę wgłębiania się w rodzinną historię oraz odkrywania poszczególnych wydarzeń, adwokat trafia na trop historii z czasów wojennych w którą uwikłany jest dziadek nastolatki - poszkodowany w pożarze domu. Śledztwo dość szybko nabiera tempa, a na światło dzienne wychodzą nie tylko fakty rodzinne, ale również tajemnice państwowe. 

W lekturze łączą się dwa światy: teraźniejszy oraz lata II wojny światowej. W historii dość obszernie mamy okazję zapoznać się z wątkiem walki z nazizmem za czasów wojennych. Wielu walczących Norwegów współpracowało z wojskami hitlerowskimi, jednak na chwilę obecną nie chcą podejmować się tego tematu i dyskutować o nim. Po latach wychodzą jednak na światło dzienne fakty, o których nie jeden wolałby zapomnieć i do nich nie wracać. Niestety wyrządzona krzywda nie pozwala o sobie zapomnieć i jak pokazuje historia może wrócić nawet po kilkudziesięciu latach.

Do głównego bohatera powieści można poczuć sympatię. Tak też było w moim przypadku. Od pierwszych stron książki został wykreowany jako człowiek inteligentny i stateczny, podchodzący do swojej pracy z poważaniem. Z zawodu adwokat, jednak po lekturze książki nie skojarzycie go jako pana w todze na sali sądowej. Swoje działania w walce ze złem opiera na postępowaniu poza salą sądową. Sprawiedliwości szuka wśród ludzi oraz codziennych wydarzeń.

Niniejsza publikacja jest bardzo poprawna i bardzo dopracowana. Styl autora i język powieści jak na skandynawski thriller jest bardzo prosty i nieskomplikowany. Nie znajdziecie tutaj bardzo zawiłego wątku, który mógłby sprawić Wam kłopot z połączeniem prezentowanych faktów i bohaterów. Akcja mogłaby być odrobinę szybsza, a przedstawione wydarzenia opisane bardziej szczegółowo. Ubolewałam nad tym, iż pewne tematy były potraktowane po macoszemu, kiedy była okazja do tego, aby nieco bardziej je "podkręcić". Mimo tych wad, chętnie zapoznam się z kolejną książką tego autora.

4 komentarze:

  1. Nie znam jeszcze tego autora, ale przyznam, że mnie zachęciłaś. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami mam ochotę na takie niewymagające thrillery :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat czegoś takiego teraz szukam :) bo obyczajówki mi się na dzisiaj znudziły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem do końca przekonana, może skuszę się na inną książkę autora.

    OdpowiedzUsuń