3 paź 2016

Recenzja filmu "Jabłka Adama" [2005]



Początek jesieni rozpoczyna sezon na jabłka - smaczne, polskie owoce. Jednak czy przyszło Wam kiedyś na myśl, aby spojrzeć na ten owoc jako źródło przemiany, transformacji? Duńska produkcja "Jabłka Adama" opowiada o procesie ludzkiej metamorfozy, jaka dokonała się przy pomocy jednego drzewa jabłoni. Dzięki odpowiedniej pracy drzewo wydaje zdrowe owoce z których możemy zrobić pyszną szarlotkę. Podobnie jest z naszym życiem - właściwa pielęgnacja, wysiłek doprowadzają nas od osiągnięcia zamierzonych celów. Nie bez powodu film ten wygrał Warszawski Festiwal Filmowy, bo to prowadziła uczta dla każdego kinomana!   

Na urzekającej prowincji stoi kościół, a zarazem ośrodek resocjalizacji prowadzony przez pastora. To tutaj trafia były więzień na przymusowe "wakacje". Adam za swój cel pobytu w tym miejscu wyznaczył sobie upieczenie szarlotki z jabłoni rosnącej obok kościoła. Sprawa z pozoru prosta i banalna przeradza się w prawdziwą wojnę o zdobycie kilku sztuk owoców i osiągnięcie zamierzonego celu. Dlaczego? Ponieważ z każdym dniem owoców jest coraz mniej, pojawiają się robaki oraz kruki, które wyjątkowo sobie upodobały jabłka Adama... Pobyt mężczyzny w tym ośrodku to dla niego lekcja życia i źródło wewnętrznej walki samym z sobą, która ma doprowadzić do bycia innym, lepszym człowiekiem. Jaki jest finał tego procesu?

Historia przedstawiona w tym filmie toczy się wolno. Nie znajdziemy tutaj szybkiej i brawurowej akcji. Jednakże potęga przekazu jest tak wielka, że nie sposób ani na chwilę oderwać się od produkcji. Tragizm miesza się z komedią, emocje spotykają się z uczuciami. humor goni groteskę, tajemnica stoi w parze z symboliką. Nie jest to kino, które dostarcza widzowi rozrywki. Zachęca ono do głębokich przemyśleń i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy. Z tej produkcji możemy również wyciągnąć wiele pytań: czy Bóg wystawa nas na próbę? Jak wielką potęgą jest szatan? Jak bardzo nasze życie wpływa na życie innych? Ile człowiek jest w stanie zrobić, aby osiągnąć zamierzone cele?

Nie ukrywam, iż zdecydowałam się na wieczór z tą historią z racji jednego z głównych bohaterów: Mads'a Mikkelsena. Po filmie "Polowanie" gdzie również zagrał główną rolę biorę w ciemno każdy film w jego udziałem. Tutaj również mnie nie zawiódł. Wspaniałą gra aktorska, połączona z męską i typowo skandynawska prezencją robią dobrą robotę.

2 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tym filmie. Przyznam, że fabuła jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz czytam o tym filmie, ale skoro Twoim zdaniem tempo akcji nie jest zbyt zwrotne, to ja jednak spasuje, gdyż wolę coś bardziej dynamicznego.

    OdpowiedzUsuń