Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

wtorek, października 21, 2014

Lawendowe wspomnienia

Lawendowe wspomnienia

Jesień zagościła już na dobre w pogodzie, a co za tym idzie - większość  wolnego czasu spędzam w domu, w którym unosi się delikatny zapach lawendy. Roślina ta znalazła się w moim domu dzięki tegorocznym wczasom na Hvarze - wyspie lawendy. Specjalnie pojechałam tam razem z mężem w czerwcu, kiedy lawenda jest już dojrzała, ale jeszcze nie zebrana przez tamtejszych gospodarzy. Możecie mi wierzyć, ale znaczna część małej wyspy usłana jest cudownie pachnącym fioletowym dywanem kwitnącej lawendy. Wracając do domu, niestraszne były kilometry jakie były przed nami (1500 km), czując w samochodzie ten delikatny zapach. Dzisiaj roślina ta znajduje się w wielu miejscach domu: na komodzie, w ozdobnej doniczce, w szafie, za łóżkiem, przypominając wakacje na wyspie słońca.






Będąc w temacie, postanowiłam poszukać książek, które w swoim tytule mają tą niesamowitą roślinkę. Oto co znalazłam. Lada dzień przyjaciółka ma urodziny i chciałabym zakupić którąś z nich w prezencie. Co polecacie?

  1. "Lawenda" -Ewa Formella
  2. "Lawenda w chodakach" - Ewa Nowak
  3. "Lawendowy pokój" - Nina George

poniedziałek, września 15, 2014

"Tysiąc dni w Wenecji" - Marlena de Blasi

"Tysiąc dni w Wenecji" - Marlena de Blasi


Tytuł: "Tysiąc dni w Wenecji"
Autor: Marlena de Blasi
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 304

Kiedyś otrzymałam od swojej przyjaciółki pytanie: "z czym ci się kojarzą Włochy?". Znaleźć odpowiedź na to pytanie wcale nie była taka proste, albowiem nie miałam jeszcze okazji nigdy tam być. Po namyśle odpowiedziałam jednak: "oliwki, pyszne i lekkie jedzenie, wino i słońce". Przyjaciółka stale namawia mnie na odwiedzenie tego kraju w trakcie następnych wakacji (na rzecz Chorwacji). Aby pobudzić mój apetyt, postanowiła zrobić mi prezent i podarowała mi dwie książki Marleny de Blasi: "Tysiąc dni w Wenecji" oraz "Tysiąc dni w Toskanii". Dzisiaj moje wrażenia w krótkiej, aczkolwiek treściwej podróży po Wenecji. Bardzo lubię egzemplarze, które zabierają mnie do innego świata, który kawałek po kawałku odkrywa przede mną wszystkie swoje zakamarki, których z pewnością nie będę miała okazji nigdy poznać.

Główna bohaterka to Amerykańska dziennikarka w średnim wieku, która ma za sobą już kilka wizyt w Wenecji. Podczas jednego z takich wypadów poznaje sympatycznego i przystojnego Włocha, który zakochał się w niej rok wcześniej, kiedy ta przechadzała się po placu Świętego Marka. Fernando na tyle zawrócił jej w głowie i tak rozkochał w sobie, że kobieta postanowiła rzucić swoje poukładane życie w Ameryce i rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Nowy kraj, odmienna kultura, inny styl życia Włochów będą dla Marleny nie lada wyzwaniem.

"W Wenecji kryją się wszystkie nasze fantazje. Woda, światło, kolor, zapach, ucieczka, przebranie, swoboda są niczym uplecione ze złota i naszyte na spódnicę, którą Wenecja wlecze po kamieniach za dnia i rozpościera nad laguną nocami, nigdy całkiem czarnymi. Podążam tam, dokąd prowadzi mnie Wenecja."

Myślałam, iż lektura ta skupiać będzie się tylko i wyłącznie na romansie wspomnianej pracy. Na szczęście tak się nie stało. Faktycznie miłość tutaj zaprezentowana jest tako dojrzały owoc, pielęgnowany przez kobietę i mężczyznę. Nie jest to jednak przesłodzona historia.

„Życie we dwoje nigdy nie oznacza, że wszystko dzieli się na pół. Trzeba na zmianę dawać i brać, raz więcej, raz mniej. To nie to samo, co zgoda na zjedzenie kolacji poza domem, kiedy nie ma się ochoty wychodzić, ani ustalanie, kto tego wieczoru będzie masowany olejkiem z nagietka. W życiu pary zdarzają się okresy, które moim zdaniem przypominają nieco nocną wartę. Jedna osoba czuwa, często bardzo długo, i zapewnia spokój drugiej, która dzięki temu może nad czymś pracować. Nad czymś co jest ciężkie i najeżone kolcami. Jedna osoba wchodzi w ciemność, a druga pozostaje na czatach, by sprawować pieczę.”

Razem z Marleną i jej Nieznajomym (tak nazywa Fernanda) poznajemy historię Wenecji, odkrywamy zaułki tego pięknego miasta, wędrujemy po wyspie, robimy zakupy na targu, spędzamy czas w kawiarniach, zwiedzamy kościoły, a także pływamy gondolami po niezliczonej ilości kanałów. Bohaterowie oprócz samych przyjemnych chwil, pracują również nad remontem mieszkania, a także przygotowują się do ceremonii ślubnej. Oraz oczywiście temat jedzenia - autorka dość bogato potraktowała to zagadnienie, częstując czytelnika bogatymi opisami potraw (tej książki zdecydowanie nie można czytać mając pusty żołądek). Tak, tak - udało mi się poczuć ten włoski klimat. 

Co jeszcze utkwiło w mojej pamięci to opis turystów przebywających na wakacjach w Wenecji oraz stylu życia Włochów. Z uśmiechem na ustach czytałam o luźnym, leniwym i lekkim (3xL) sposobie na życie mieszkańców Wenecji oraz ich perypetiach z turystami, którzy potrafią być różni...

"Japońscy turyści domagają się sassacaia po trzydzieści tysięcy lirów za kieliszek, Niemcy piją piwo, Amerykanie głośno czytają przerywniki, Anglicy bulwersują się brakiem krzeseł i stolików, Francuzom nigdy nie smakuje wino, a Australijczycy sprawiają wrażenie wiecznie podpitych".

Niniejszy egzemplarz to ciepła powieść o miłości nie tylko do mężczyzny, ale również do nowego miejsca. Z pewnością jest to również książka o odwadze, pasji i poświęceniu dla drugiego człowieka. Ta pozycja w pełni mnie usatysfakcjonowała i cieszę się że poświeciłam jej kilka swoich wolnych chwil. W kolejce już czeka kolejna powieść autorki: "Tysiąc dni w Toskanii".

poniedziałek, lipca 28, 2014

Frédérick D'Onaglia - "Powrót do źródeł"

Frédérick D'Onaglia - "Powrót do źródeł"

Autor:
Tytuł: "Powrót do źródeł"
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 303



Kiedy wybierałam książkę, którą miałam zabrać ze sobą na wczasy do Chorwacji wiedziałam, że będzie to książka lekka i przyjemna. Założyłam, że wczasy są dobrym momentem na to, aby odpocząć od mocnych kryminałów czy thrillerów. Wybór padł na książkę "Powrót od źródeł", do czego zachęciła mnie przepiękna okładka prowansalskiego krajobrazu oraz króciutki opis książki: "Francuski Dom nad Rozlewiskiem w malowniczej scenerii prowansalskich Alp".

Główna bohaterka powieści, wiedzie spokojne życie u boku swojego męża. Do jej głównych obowiązków a zarazem rozrywki należy dbanie o dom, dzieci, męża oraz towarzyszenie mężowi na różnego rodzaju imprezach. Pewnego dnia, jedna impreza uświadomiła Agnes że jej życie, a przede wszystkim małżeństwo nie przebiega tak, jakby tego oczekiwała. Postanowiła wprowadzić małą rewolucję w swoim statecznym życiu i wyjechała z dziećmi do swojej rodzinnej wioski w prowansalskich alpach. Jej głównym celem był mały hotelik prowadzony przez ciotkę, który niestety nie wygląda już tak jak za dawnych lat. Co więcej - wręcz prosił się o gruntowny remont. Bohaterka całą swoją uwagę poświęciła na remont hotelu, tym bardziej że teraz to ona miała zostać jego głównym gospodarzem. Jak to w życiu bywa - pod nogi bohaterki rzucane były kłody, które miały za zadanie uniemożliwić jej doprowadzenie budynku do stanu używalności.

Nie mniejszą uwagę poświęcała dzieciom - nastoletniej córce, która od czasu do czasu miała napady padaczki oraz dziesięcioletnich bliźniaków. Dla swoich dzieci Agnes jest w stanie zrobić wszystko, na każdym kroku stara się wynagrodzić dzieciom fakt, iż opuścili swoje wieloletnie miejsce zamieszkania, całkowicie zmieniając otoczenie. Moją szczególną uwagę zwrócił wątek choroby Lisou - córki Agnes. Pierwszy raz spotkałam się z tym, aby autor z taką otwartością i nieskrępowaniem pisał o chorobie. Autor umiejętnie wykreował podejście rodziny do tej choroby oraz sposób w jaki traktowali nastolatkę.

Wątek związany z mężczyznami Agnes również nie pozostaje obojętny w powieści. Bohaterka w rodzinnej wiosce spotkała swoją pierwszą miłość, wraz z którą przyszły wspomnienia młodzieńczych lat. Jednakże mąż stara się odzyskać względy bohaterki oraz ich dzieci. Byłam przygotowana na wątek miłosny bardzo słodki i maślany, jednak tego nie zastałam. Autor bardzo ciekawie pokierował losami bohaterów, wplatając w nie wiele przygód oraz momentów kiedy sytuacja obraca się o 180 stopni. Zakończenie tego wątku bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Podsumowując egzemplarz: jestem pozytywnie zaskoczona niniejszą pozycją. Sielski i gorący klimat książki skutecznie umilił mi opalanie się na chorwackich plażach. Już pierwsze kartki egzemplarza udowodniły mi, iż autor darzy szczególnym uczuciem ten region Włoch. Z sentymentem wspominam powieści, w których znajdę wiele uczuć nie tylko w relacji kobieta - mężczyzna, ale również tych rodzinnych. Tutaj znalazłam szczerość, przyjaźń oraz zaufanie. Co więcej - kiedy czytałam ostatnie strony, zrobiło mi się żal, że ta piękna powieść już się kończy. Nie przypomina sobie, jaka książka obyczajowa zrobiła na mnie takie wrażenie...

czwartek, maja 22, 2014

Mały kraj na wielkie wakacje

Mały kraj na wielkie wakacje
Uwielbiam planować - począwszy od planu dnia, planu weekendu, planu spotkania służbowego, planu imprezy po plan wakacji. W tym roku po raz drugi wybieram się z mężem do Chorwacji, która rozkochał nas w sobie odkąd tylko przekroczyliśmy granicę tego kraju. Dwa lata temu nasze wakacje od początku były nastawione na "leżing, plażing, smażing". W tym roku wakacje spędzamy aktywnie: bierzemy do samochodu namiot i mamy zamiar penetrować ten kraj po kawałku. Kiedy zaczęłam myśleć o planowaniu wczasów objazdowych, ogarnęły mną wątpliwości - jak w kilka dni zobaczyć najwięcej Chorwacji? Z pomocą przyszła mi Chorwacka Wspólnota Turystyczna, która przesłała mi bezpłatny zestaw bez którego ani rusz. Komplet składa się z kolorowych przewodników po Chorwacji (w tym dwa po angielsku), mapę drogową oraz informacje turystyczne. Chcecie otrzymać taki bezpłatny zestaw? Wystarczy napisać maila (info@chorwacja.home.pl) z próbą o przesłanie przewodników oraz podanie adresu do wysyłki. Ja czekałam dwa tygodnie. 

Jeżeli ktoś z Was planuje wakacje w Chorwacji, zastanawia się nad wyborem miejsca wypoczynku lub po prostu chce uzupełnić informacje o tym kraju - polecam ten komplet. Prezentuje się on tak jak na zdjęciach poniżej:

poniedziałek, kwietnia 21, 2014

Świąteczne zwiedzanie

Świąteczne zwiedzanie
Świąteczny dzień spędziłam w przepięknym mieście południowej Szwecji. Bezchmurne niebo, prażące słońce, bliskość morza, mewy, kaczki, uśmiechnięci mieszkańcy miasta, ład i harmonia miasta spowodowały, iż miasto mnie zauroczyło. Kto zgadnie gdzie wczoraj byłam?

niedziela, marca 30, 2014

To cóż że ze Szwecji, czyli przegląd szwedzkiego czytelnictwa

To cóż że ze Szwecji, czyli przegląd szwedzkiego czytelnictwa
Aktualnie przebywam w Szwecji. Kraj ładny i przyjazny, tylko dlaczego taki zimny i wietrzny? Przechadzając się pomiędzy sklepowymi półkami, błądząc po księgarniach mniejszych i większych, postanowiłam w telegraficznym skrócie napisać kilka słów o czytelnictwie w Szwecji oraz pokazać Wam kilka książek w szwedzkich oprawach.

Szwedzi uwielbiają czytać książki. Jak udało mi się dowiedzieć, jest to kraj który plasuje się w czołówce krajów w Europie, pod kątem popularności czytelnictwa. Szwedzi najchętniej sięgają po kryminały, głównie rodzimych autorów. Nie od dziś wiadomo, iż z tym gatunkiem cała Europa kojarzy właśnie Szwecję. Szwedzcy autorzy, którzy są znani i lubiani nie tylko w Szwecji to Camilla Läckberg, Åsa Larsson, Liza Marklund, Stieg Larsson i Lars Kepler. Podobno bardzo często w większych i mniejszych miastach prowadzone są masowe akcje promujące czytelnictwo. Przemieszczam się po Szwedzkich miastach i faktycznie zaobserwowałam, iż na swojej drodze spotykam wiele osób z książką, głównie w komunikacji miejskiej czy w parkach. Dodatkowo zauważyłam, że w księgarniach zawsze kręcą się jacyś ludzie a antykwariaty są zawsze pełne spragnionych poszukiwaczy perełek.

wtorek, marca 12, 2013

"Apetyt na Italię" - Matthew Fort

"Apetyt na Italię" - Matthew Fort

Redaktor:  Matthew Fort  
Tytuł: "Apetyt na Italię"  
Wydawnictwo: Pascal  
Rok wydania: 2012  
Liczba stron: 335  
Ocena: 4/6



Wydana pół roku temu książka p. Matthew Fort spotkała się z dobrymi recenzjami na blogach kulinarnych, gdzie została doceniona i chwalona zapewne pod kątem kulinarnym. Kiedy książka trafiła w moje ręce, myślałam że mam przed sobą fascynującą przygodę po Włoszech. Niestety troszeczkę się rozczarowałam. 

Mattehew Fort, brytyjski pisarz i krytyk kulinarny, w poszukiwaniu włoskiego jedzenia wsiada na Vespę i przemierza Italią z południa na północ, z Kalabrii aż do Turynu. Autor od dziecka jest zakochany w tym pięknym kraju, dlatego też jako dorosły mężczyzna postanowił zrealizować swoje dziecięce marzenia i poznać Włochy. Już na samym początku dostajemy mapę Włoch, z zaznaczoną trasą jaką będziemy podróżować. Niewątpliwie jest to duży plus, albowiem w każdym momencie można zerknąć ma mapkę i zobaczyć w którym miejscu się znajdujemy, co jest już za nami a co jeszcze przed nami. Powolutku poznajemy kolejne regiony, zakamarki Włoch oraz ich smaki i zapachy. Autor był na tyle ciekawy, iż opisywał te miejsca których nigdy nie zobaczymy w telewizji czy nie przeczytamy o nich w gazecie. Wchodził on do malutkich rodzinnych gospodarstw i tam smakował włoskich specjałów, rozkoszując się nimi. Książka pozwala przenieść się do Italii i poczuć smak lata, wolności i rozkoszy. Dzięki książce poznajemy nie tylko smak tego kraju, ale również możemy poznać większe miasta jak Neapol czy Turyn. Podobało mi się również to, iż autor bez zażenowania porównuje kuchnię włoską z angielską. Niejednokrotnie spotykamy się również z porównaniem Anglika i Włocha, nie boi się przełamać stereotypów.

Autor serwuje nam tajniki kuchni włoskiej oraz wiele ciekawostek, nieznanych przez przeciętnego człowieka czy nawet kucharza. Dowiadujemy się wiele ciekawych informacji o oliwie z oliwek czy o makaronie z pewnością przydatnych w niejednej kuchni polskiej. Kuchnia włoska to przede wszystkim bazylia, czosnek, parmezan i oczywiście oliwa z oliwek, którą włoski używają do każdego dania. No i bardzo ważny element książki - po każdym rozdziale (regionie Włoch) prezentowane są przepisy na najważniejsze potrawy, specjały danego zakamarka Włoch. Z pewnością już niedługo któryś z przepisów zostanie przeze mnie przyrządzany i podany w mojej kuchni. Znajdziecie tutaj przepis na min. risotto z dynią, cappellacci z nadzieniem z dyni w sosie wieprzowym, sos z bakłażanów i słodkiej papryki, pieczony królik, chleb farro i wiele wiele innych.

Okładka książki jest niewątpliwym atutem książki i z pewnością przyciągnęła nie jednego czytelnika. Jest ona bardzo ładnie i estetycznie wydana, jedynym minusem są literówki i zagubione ogonki w ą i ę. Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie.

Książka miałaby dużo wyższą ocenę, gdyby nie fakt, iż autora moim zdaniem za mocno skupił się na kulinarnym aspekcie książki. Za dużo tutaj przepisów, rozwodzenia się nad kolejnymi składnikami. Od tej pozycji oczekiwałam, iż poświeci ona więcej uwagi na opis Italii, ich regionów, najciekawszych miejsc czy najważniejszych miast. Jednakże nigdy nie można mieć wszystkiego.

środa, grudnia 19, 2012

"Uśmiechy Bombaju" - Jaume Sanllorente

"Uśmiechy Bombaju" - Jaume Sanllorente


Autor: Jaume Sanllorente  
Tytuł: "Uśmiechy Bombaju"
Wydawnictwo: Świat Książki  
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 189
Ocena: 5/6

Książki podróżnicze od zawsze mnie fascynowały, lubiłam je czytać.  Chyba dlatego, iż nigdy nie miałam okazji (i pewnie mieć nie będę) zwiedzić Indii, Egiptu, Japonii, Brazylii czy ciemnych zaułków Afryki. Lektury wprowadzały mnie w ten tajemniczy świat i odkrywały przede mną kolejne nieznane mi krajobrazy, kultury i zwyczaje. Tak też było i z tą książką. Kiedy w bibliotece wpadła w moje ręce od razu wiedziałam że muszę ją przeczytać. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, iż książki podróżnicze mogę brać w ciemno - jeszcze nigdy się na żadnej nie zawiodłam. Prezentowana dzisiaj książka była dobra, jednak nie tak doskonała dla mnie jak wyczytałam to z recenzji wieku osób, które się nią zachwycały.

Jaume Sanllorente to młody hiszpański dziennikarz, który do Indii trafił przez przypadek. Zachęciła do do odwiedzenia tego kraju znajoma i spędził tam wakacje. Pierwsze wrażenie  nie było dobre. Było wręcz tragiczne - obraz nędzy i rozpaczy oraz wszechogarniający smród powalił autora na kolana. Po powrocie do Barcelony jednak nie potrafi spokojnie żyć, a bieda rozbiła do totalnie. Sprzedał wszystko co tylko posiadał, założył organizację pozarządową - "Uśmiechy Bombaju" i przeniósł się do Indii, albowiem uważał iż tam ludzie go potrzebują. 

Indie zostały przedstawione w tej książce prosto, prawdziwie i "bez lukru". Obraz jaki wykreował się w moim umyśle jest wstrząsający. Jestem pełna podziwu dla autora za poświecenie, oddanie i otwartość na ból i cierpienie innych. Książka nie należy do obszernych ale po jej przeczytaniu czuję się jakbym przeczytała przynajmniej kilka. 


"Gdzie się podziały moje wyobrażenia o Indiach? O dzieciach szczęśliwych i roześmianych mino ubóstwa? O ciepłej, gościnnej ziemi emanującej spokojem? I jak się do tego miały obrazki widziane w slumsach? I rozpaczliwy płacz, który tam słyszałem? Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na ład i medytację?
"

Copyright © 2016 Okrety Myśli , Blogger