Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 07, 2018

Wojciech Chmielarz - "Żmijowisko"

Wojciech Chmielarz - "Żmijowisko"

Wojciech Chmielarz to autor, którego twórczość koniecznie chciałam poznać w tym roku. To było jedno z moich czytelniczych postanowień. Bardzo się cieszę, iż udało mi się to zrealizować w wyjątkowo miłym klimacie, a mianowicie na wakacjach w Chorwacji. Czytanie książek z dwójką małych dzieci, które stale wymagają uwagi jest mega ciężkie, aczkolwiek do zrealizowania. Dlatego też na plaży każdą wolną chwilę poświęcałam najnowszej powieści Chmielarza. Szczęśliwie udało mi się przeczytać całość w ciągu kilku dni.


Akcja powieści toczy się w tytułowym Żmijowisku - terenie trudno dostępnym, w środku lasu, gdzie można przyjechać z rodziną na wypoczynek. To tutaj w gospodarstwie agroturystycznym co roku spotyka się grupa przyjaciół ze studiów wraz ze swoimi rodzinami. Latem 2016 roku zaginęła tutaj Ada - córka jednej z par. Niestety ślad po niej zaginął. W rocznicę tych wydarzeń do Żmijowiska przyjeżdża jej ojciec - Arek, aby znowu spróbować jej poszukać. Wydarzenia nabierają pędu, wiele się dzieje aby ostatecznie poznać rozwiązanie tej mocno zagmatwanej zagadki.

Ahhh co to była za powieść! Nie będę Was zwodzić - podobała mi się ta książka okropnie! Odnalazłam w tej publikacji wszystko, czego szukam, tj. wątek kryminalny połączony z wątkiem obyczajowym, obraz polskiej wsi, wnikliwe wejście w zakamarki ludzkiej duszy oraz wyjątkowo mocno pogłębione relacje międzyludzkie. Niektórzy zarzucają książce mnogość opisów, wolną akcję i brak fajerwerków. Osobiście tak nie uważam. Moim zdaniem cały czas coś się działo, pojawiały się nowe wątki, nowe osoby i małymi kroczkami można przebijać się przez struktury ludzkiej duszy i umysłu. Ileż tutaj zostało poruszonych tematów! Poczynając od zdrady, niechcianej ciąży, trudach wychowania dzieci, ciężkich relacji z nastolatkami którymi rządzą hormony, problemach małżeńskich poprzez rasizm, próbę gwałtu, niełatwe życie celebryta kończąc na problemach polskiej wsi i jej mieszkańca. No i te emocje, które wprost wylewają się z każdego zdania! Zakończenie powala. Podziwiam autora za kreatywność i umiejętność sprytnego wywiedzenia czytelnika na manowce.

Akcja całej książki toczy się w trzech strefach czasowych - wtedy (lato 2016), teraz (lato 2017) oraz pomiędzy. Wydawać by się mogło, iż można się łatwo pogubić, jednak nic z tego. Wojciech Chmielarz bardzo czytelnie i logicznie opisuje każdą przestrzeń czasową akcentując ją, dzięki czemu czytelnik spokojnie i bez spięcia może śledzić fabułę. Należy również wspomnieć o fantastycznej kreacji bohaterów. Pomimo tego, iż postaci jest dość sporo, to autor w taki sposób wykreował i zaakcentował każdą z nich, że nie sposób przeoczyć jej rolę w stosunku do całości powieści.

Po przeczytaniu powieści czuję się w 100% usatysfakcjonowana i z przyjemnością przeczytam pozostałe książki autora. Żmijowisko powala, zaskakuje oraz wprowadza w stan osłupienia dzięki toksycznym emocjom panującym na każdej stronie publikacji.



Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Żmijowisko
Liczba stron: 480
Data premiery: 09.05.2018r.

sobota, lutego 17, 2018

Magdalena Kordel - "Serce z piernika"

Magdalena Kordel - "Serce z piernika"

Noworocznych postanowień związanych w czytaniem książek miałam niewiele. A mianowicie postanowiłam poznać twórczość kolejnych polskich autorów oraz przeczytać choć jedną powieść związaną z tematyką Bożego Narodzenia. W bibliotece w moje ręce wpadła książka Serce z piernika, a więc doszłam do wniosku, iż to doskonała okazja do połączenia tych dwóch elementów. Czy lektura powieści bożonarodzeniowej w lutym ma jakikolwiek sens? Czy twórczość Magdaleny Kordel mnie porwała?


W tej powieści główne skrzypce grają trzy kobiety: Klementyna, Dobrochna i Agata. Pierwsza z nich to główna bohaterka, druga to jej córka, natomiast trzecia to seniorka rodu, babcia Klementyny. Główna bohaterka zawodowo zajmuje się pieczeniem ciast, co z okresie świątecznym wiąże się głównie z produkcją pierników. W swój biznes wkłada całe swoje serce, albowiem talent cukierniczy odziedziczyła po przodkach, prowadzących kiedyś własną cukiernię. Niestety Agacie zaczynają doskwierać problemy zdrowotne, które przysparzają Klementynie kłopotów. Skłoniło ją to do zmiany miejsca zamieszkania, na które wybrała dawne lokum w górskiej miejscowości. Tam na Klementynę, Dobrochnę i Agatę czekają nowe przygody i wiele spragnionych osób, potrzebujących wsparcia i dobrego słowa.

Serce z piernika to powieść, która porusza wiele ważnych i niewygodnych wątków jakimi są trudne dzieciństwo, zdrada, choroba oraz dążenie do wyznaczonych celów. Trzeba przyznać, iż autorka z lekkością i precyzją żongluje powyższymi tematami i nie boi się o nich pisać. Na wyróżnienie zasługuje lekkie pióro autorki oraz wyczuwalny optymizm. Z przyjemnością czytałam kolejne strony publikacji i zachwycałam się klarownym i delikatnym stylem, a także płynnością w przechodzeniu z jednego wątku do kolejnego.

Niestety fabuła tej lektury nie przypadła mi do gustu. Nie potrafiłam w 100% wgryźć się w perypetie bohaterek oraz ich przygody. Magdalena Kordel podejmuje wiele wątków, jednakże w żadnym z nim nie znalazłam głębszego przekazu, który by mnie uwiódł. W trakcie lektury poznajemy wielu bohaterów drugoplanowych, którzy w mniejszy lub większy sposób są powiązani z bohaterkami. To sprawia, iż zostaje nagromadzonych wiele wątków pobocznych, które mnie do siebie nie przekonały. Serce z piernika miałam okazję czytać w pierwszej połowie lutego, kiedy myślami byłam w karnawale. Moje dekoracje świąteczne już dawno zostały wyniesione na strych, a klimat i zapach świąt zażegnany. Być może te elementy sprawiły, iż nie poczułam atmosfery tej książki i przeczytałam ją bez przekonania i z obojętnością. Ubolewam również nad tym, iż kilka nie poznałam odpowiedzi na kilka wątków.

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: "Serce z pienika"
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2017

poniedziałek, stycznia 29, 2018

Anna Sakowicz - "Złodziejka marzeń"

Anna Sakowicz - "Złodziejka marzeń"


Z twórczością Anny Sakowicz zetknęłam się po raz pierwszy pół roku temu czytając książkę Niedomówienia. Pamiętam doskonale, iż byłam zauroczona lekkim i niebanalnym warsztatem literackim pisarki. Dlatego bez wahania przyjęłam propozycję bibliotekarki, która w trakcie jednej z wizyt poleciła mi pierwszą część trylogii kociewskiej. Zdradzę Wam również, iż za kilkanaście dni odbędzie się premiera kolejnej książki Anny Sakowicz - Na dnie duszy, która z pewnością trafi w moje ręce!

Główną bohaterką jest Joanna, czterdziestoletnia rozwódka, mama nastolatki o przepięknym zdrobnieniu - Lusia. Całe jej życie pochłania kariera zawodowa, której oddaje się w szkole, jako nauczycielka. Postanowiła jednak zrobić sobie roczną przerwę i razem z córką wyjechać na roczne wakacje. Ich celem stały się okolice Starogardu Gdańskiego, a konkretnie dom ciotki, która potrzebowała opieki i towarzystwa. Jakie przygody i niespodzianki zaplanował los dla Joanny i Lusi?

Powieść już od pierwszych stron wciągnęła mnie w swój wir i chętnie mu się poddałam. Anna Sakowicz porusza wiele ważnych i codziennych problemów z którymi spotyka się wiele kobiet w naszym kraju, np. samotne rodzicielstwo, brak partnera życiowego, wypalenie zawodowe, ucieczka z miasta na wieś. Co więcej - autorka podsuwa możliwe rozwiązania oraz ewentualnie drogi z których można skorzystać otaczając się sympatycznymi i życzliwymi ludźmi. Na wyróżnienie zasługuje poruszenie ważnego, aczkolwiek bolesnego tematu jakim jest hospicjum dla dzieci. Pisarka w delikatny, a jednak przemyślany sposób opisuje życie w takim miejscu, jak radzą sobie dzieci i ich rodzice oraz jakie mają potrzeby mieszkańcy. Jestem zadowolona, ponieważ udało mi się wejść do świata głównej bohaterki i razem z nią przeżywać rozterki, dylematy, radości i smutki. 

Joanna - główna bohaterka książki to osoba o dość specyficznym charakterze. Na pewno znajdą się czytelnicy, którym nie spodoba się jej życiowe roztargnienie czy nieodpowiedzialność. Osobiście jednak bardzo ją polubiłam, a jej ciekawość świata oraz perypetie połączone z roztargnionym umysłem niejednokrotnie doprowadziły mnie do wybuchu niekontrolowanego śmiechu. 

Złodziejka marzeń to lekka i przyjemna powieść z przesłaniem, albowiem główną bohaterką mogłaby być każda z nas. Z jednej strony lektura jest lekka i zabawna, z drugiej - skłania do refleksji i przemyśleń. Pokazuje ona, iż nigdy nie jest za późno na przeprowadzenie rewolucji w swoim życiu. Każda zmiana wiąże się z obawą i niepokojem jednak jej celem jest poprawa warunków, dobrobyt. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki, które czekają na mnie w kolejnych tomach, tj. To się da! i Już nie uciekam.


Autor: Anna Sakowicz

Tytuł: "Złodziejka marzeń" 
Ilość stron: 240 
Rok wydania: 2014

niedziela, stycznia 07, 2018

Magdalena Majcher - "Wszystkie pory uczuć. Jesień"

Magdalena Majcher - "Wszystkie pory uczuć. Jesień"



"Wszystkie pory uczuć. Jesień" to już moja druga przygoda literacka z twórczością Magdaleny Majcher. Pierwsze spotkanie miało miejsce dzięki książce "Stan nie!błogosławiony", której recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Wtedy byłam zachwycona lekkością pióra a także kreatywnością autorki. Wiedziałam, że na pewno przeczytam kolejną jej publikację i dam się porwać kolejnej historii. Nowy Rok przywitał mnie kilkoma przykrymi dla mnie wiadomościami, tak więc sięgnęłam po tę książkę z nadzieję, że ukoi moje serce. Czy otrzymałam pożądany efekt?
Główną bohaterką powieści jest Hanna Szydłowska, która swoje dzieciństwo spędziła w domu dziecka. Obecnie kobieta jest przed czterdziestką i prowadzi ustabilizowane życie u boku męża i córki. Nie posiada zbyt wiele znajomych, ponieważ z natury jest dość skrytą i tajemniczą osobą. Jedyną przyjaciółką jest Joanna, z którą wychowywała się w domu dziecka. Powieść opowiada z jakimi problemami spotyka się Hanna, w jaki sposób będzie dążyła do ich rozwiązania oraz jakie będą tego efekty/skutki.

Autorka w wykreowanej historii porusza wiele ważnych i trudnych tematów, podejmując nad nimi swoiste rozważania. I tak możemy spotkać się tutaj z skomplikowanymi sytuacjami dotyczącymi wychowania w domu dziecka czy rodzinie zastępczej, kłopotami wychowawczymi, hejtem młodzieży w internecie czy stereotypowym obrazem wróżbiarstwa. Bardzo lubię czytać publikacje, które poruszają niełatwe i zagmatwane realia jakieś sytuacji. Chętnie obserwuję w jaki sposób pisarz nakreśla temat, a następne przedstawia rozstrzygnięcie i podaje złoty środek. Magdalena Majcher poradziła sobie z tym wyśmienicie. Zaobserwowałam dużą lekkość autorki w komponowaniu tego typu sytuacji co naprawa mnie ogromną nadzieją i z optymizmem spoglądam w kierunku kolejnych tomików nie tylko tej serii.

Nie sposób zapomnieć o kreacji głównej bohaterki - Hannie, która została zbudowana z lekkością i dużą dawką realizmu. Jako matka żona, synowa, przyjaciółka i sąsiadka, Hanna doskonale spełnia się w swoich rolach. Pomimo dzieciństwa, które nie przyniosło jej zbyt wiele radości, kobieta potrafi cieszyć się życiem oraz spoglądać w przyszłość z uśmiechem na ustach.

Magdalena Majcher w kolejnej książce pozostaje wierna swojemu stylowi, który jest lekki, błyskotliwy, plastyczny i dostępny dla każdego czytelnika. Z największą przyjemnością wieczorem zasiadałam z fotelu z kubkiem gorącej herbaty i odkrywałam kolejne perypetie Hanny i otaczających ją osób. Publikacja dostarczyła mi wielu wzruszeń i pozytywnej energii. Jestem przekonana, iż powieść spodoba się nastolatce, kobiecie w średnim wieku oraz będzie doskonałym prezentem dla babci z okazji zbliżającego się święta. 


Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: "Wszystkie pory uczuć. Jesień"
Ilość stron: 384
Data premiery: 27.09.2017r.

niedziela, października 08, 2017

Virginia C. Andrews - "Kwiaty na poddaszu"

Virginia C. Andrews - "Kwiaty na poddaszu"



Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: "Kwiaty na poddaszu"
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2012


"Kwiaty na poddaszu" to przepiękna powieść, która szturmem wdarła się w blogosferę kilka lat temu zbierając pozytywne opinie. Uważnie obserwowałam i analizowałam refleksje czytelników po lekturze i wiedziałam, że kiedyś na pewno stawię czoło tej książce. Czy ktoś z Was jeszcze o niej pamięta? Nie podążam za nowościami. Rzadko spotkacie u mnie opinię o nowościach. Czy pierwszy tom kultowej serii Rodziny Dollangangerów wywarł na mnie aż tak duże wrażenie?

Książka opowiada historię czwórki rodzeństwa: Cathy, Christophera, Carrie i Cory, którzy żyli szczęśliwie z mamą i tatą w swoim domu. Po nagłej i tragicznej śmierci ojca ich losy diametralnie się zmieniły, albowiem razem z mamą musieli opuścić swój dom, który kojarzył im się z ostoją i bezpieczeństwem. Ich nowym miejscem zamieszkania zostało poddasze w ogromnym domu dziadka i babci, których nigdy do tej pory nie widzieli. Z opowieści mamy dowiedzieli się, iż kilkanaście lat temu uciekła z tego domu po tym, jak rodzice się jej wyrzekli. Powodem tak drastycznych wydarzeń była chęć zawarcia związku małżeńskiego ich mamy z tatą, który był bliskim krewnym rodziny. Dzieci otrzymały informację, iż pozostaną tam kilka dni jednak los sprawiły, że żyły tam kilka lat...

"Kwiaty na poddaszu" to powieść przepełniona pełnym wachlarzem emocji. Początkowo wraz z całą rodziną przeżywałam radość i szczęście. Po niespodziewanej śmierci ojca dzieci razem z bohaterami czułam ból, rozdarcie wewnętrzne oraz cierpienie. Natomiast w trakcie ich życia na poddaszu przepełniała mnie ogromna bezradność, bunt, brak poczucia bezpieczeństwa, chęć zmiany na lepsze oraz pragnienie miłości. Autorka powieści z gracją i lekkością przedstawia wiele trudnych tematów, które wstrząsają swoim okrucieństwem, a u wielu czytelników z pewnością wycisnęły niejedną łzę. 

Jednym z największych walorów tej powieści są bohaterowie (rodzeństwo), którzy zostali wykreowani jako bardzo realne i silne osoby pomimo tego,  iż to jeszcze dzieci. Starsze rodzeństwo poprzez zastałą sytuację musiało zostać w pewnym sensie rodzicami do młodszego rodzeństwa. Carrie i Cory widząc swoją matkę raz na pewien czas zapomniało o łączącej ich relacji. Cathy i Christopher pomimo tego, iż byli w wieku kiedy młody człowiek potrzebuje wsparcia, wiedzy i dodania otuchy przez dorosłego, musiało tych elementów szukać w telewizji albo w starych książkach zastanych na poddaszu. 

Mocna fabuła powieści niewątpliwie wzbudza wiele kontrowersji. Jednak temat jest mi znany, bo miałam okazję zobaczyć dwa filmy w podobnym klimacie: "3096" oraz "Pokój". Zarówno w książce, jak i wspomnianych filmach dochodzi do mimowolnego zamknięcia przerażanego człowieka w jakimś pomieszczeniu, bez możliwości wydostania się z niego. Temat okrutny, przerażający i skłaniający do myślenia nad nieczułością tego świata. 

Pomimo tego, iż książkę oceniam bardzo dobrze to po kolejne tomy tej serii nie sięgnę. Dlaczego? Podobno każda kolejna powieść jest gorsza. Dodatkowo nie chcę po raz kolejny brać na swoje barki tak dużego uderzenia emocjonalnego. Być może kiedyś wrócę do tej serii, ale najprędzej za kilka lat.

piątek, lipca 28, 2017

Anna Sakowicz - "Niedomówienia"

Anna Sakowicz - "Niedomówienia"



Autor: Anna Sakowicz
Tytuł: "Niedomówienia"
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2016


Od czasu do czasu na blogach czytam opinie o książkach Anny Sakowicz. Jest to autorka, z której twórczością nie miałam się jeszcze okazji zapoznać. Jednak jej tempo pracy jakie ostatnio narzuciła skłoniło mnie do tego, aby w końcu poznać jej warsztat pisarski.

Na pierwszy ogień poszła znaleziona w bibliotece publikacja "Niedomówienia". Przedstawia ona historię czterdziestoletniej Janki, współwłaścicielkę drukarni, którą prowadzi wraz ze swoim przyjacielem. Jej "idolem" jest sam Gutenberg. Kobieta ta jest totalnie zakochana w swojej pracy. Oddaje się jej w zupełności, zapominając o pielęgnowaniu swojego życia prywatnego. Janka po dziś dzień nie ma chłopaka ani dzieci, nad czym najbardziej ubolewają jej rodzice, oczekując z niecierpliwością na wnuki. Jej ojciec i dziadek to drukarze, dlatego też swoją pasją zarazili Jankę, a ta się temu poddała. W międzyczasie kobieta pisze reportaż dla swojego dziadka. 

Współwłaścicielka drukarni ma taką tradycję, iż każdą wydrukowaną książkę w jej pracowni zanosi pod Gdański pomnik Gutenberga. Ku jej radości, za każdym razem lektura znika. Pewnego razu zauważyła tajemnicze zdjęcie. Za kilka dni sytuacja się powtórzyła dlatego też kobieta zrozumiała, że ktoś prowadzi z nią grę. Janka daje się wciągnąć w tę akcję, która niestety kończy się dla niej niezbyt dobrze. Kobieta traci kontakt z rzeczywistością, poprzez co jak domek z kart sypie się jej poukładane życie. Z zaciekawieniem wygłębiałam się w relację łączącą Jankę z Honoratą która pokazuje, iż przyjaźń pomiędzy kobietami może być bardzo silna, a wręcz nierozerwalna pomimo burz i przeciwności losu.

Wiecie zapewne, iż nie przepadam za powieściami obyczajowymi. Wyjątkowo dałam się skusić i nie żałuję. Książka zaintrygowała mnie już od pierwszej strony, ponieważ uczy, bawi, zmusza do refleksji oraz serwuje pełny pakiet emocji. Niebanalny pomysł na fabułę, dynamiczna akcja, intrygujący bohaterowie oraz wiele nagłych zwrotów akcji, które nie pozwalają się nudzić. Na wyróżnienie zasługuje również styl autorki - prosty i klarowny z domieszką czarnego humoru i ironii.

poniedziałek, maja 08, 2017

W oczekiwaniu na premierę...

W oczekiwaniu na premierę...
Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, iż nie podążam za nowościami i nie śledzę książkowych premier. Czasami jednak zdarzają się wyjątki. 24 maja będzie miała premiera kolejnej książki wyjątkowej autorki, która podobnie jak ja jest mamą, mieszka na Śląsku i przeżyła w tyle samo wiosen. Mowa tutaj o Magdalenie Majcher i jej najnowszej książce "Matka mojej córki". Odkąd przeczytałam z zapartym tchem "Stan nie!błogosławiony" wiedziałam, że na pewno przeczytam każdą kolejną powieść, napisaną przez Magdalenę Majcher. Radości dodaje fakt, iż pod koniec roku możemy spodziewać się jeszcze jednej premiery! :)


Fragment powieści:

"Ciało Niny zareagowało instynktownie. Hormony, moi drodzy, hormony. To właśnie one, a nie słynny instynkt macierzyński, sprawują kontrolę nad mózgiem świeżo upieczonej matki. Kobietę, która właśnie wydała na świat dziecko, nie interesuje absolutnie nic, poza owocem jej miłości czy też krótkiej chwili zapomnienia. Nina, mimo że jeszcze nieopierzona i niedoświadczona, nie była wyjątkiem. Przepadła. Zrozumiała, co miały na myśli redaktorki czytanych w tajemnicy przed Małgorzatą pism dla przyszłych i obecnych matek, pisząc, że po porodzie „obezwładni cię siła miłości, jaką poczujesz do tego maleńkiego człowieka”. W jednej krótkiej sekundzie cały wszechświat przestał się liczyć, a uwaga Niny skoncentrowała się na tym niewielkim stworzeniu, które właśnie wyszło z jej ciała. Cud, po prostu cud! (...)
– Ma pani córkę – stwierdziła położna beznamiętnym głosem, sprowadzając tym samym Ninę na ziemię. Dziewczyna z bólem uświadomiła sobie, że tak naprawdę to nie ona ma tę córkę.”

Już dziś możecie zamówić książkę w promocyjnej cenie TUTAJ.

Okładka oraz fragment powieści zaczerpnięte z strony na fb autorki.

środa, kwietnia 12, 2017

Agnieszka Czochra - "Dwoje pod napięciem"

Agnieszka Czochra - "Dwoje pod napięciem"


Autor: Agnieszka Czochra
Tytuł: "Dwoje pod napięciem"
Ilość stron: 110
Rok wydania: 2015


Książka zaintrygowała mnie w bibliotece ciekawą okładką na tyle mocno, iż postanowiłam się z nią zapoznać. Zaskoczeniem była dla mnie niewielka objętość - niewiele ponad sto stron przypominało mi szkolną nowelkę. Opis książki mówił o tym, iż akcja toczy się w górach - lubię takie klimaty, więc postanowiłam zaryzykować. 

Anna i Wojtek to główni bohaterowie tej książki. Ona - studentka ratownictwa medycznego. On - nauczyciel wychowania fizycznego, który chce zapomnieć o rozstaniu z narzeczoną. Spotykają się zimą w Szczyrku. Ich pierwsze spotkanie nie należało do udanych, ponieważ Anka wjechała na Wojtka w tracie jazdy na nartach i zamiast przyznać się do błędu, całą winę zwaliła na chłopaka. Ich drugie spotkanie było miało niewiele lepsze okoliczności - oboje zgubili się na szlaku w trakcie górskiej wędrówki. Zima w wyższych partiach gór bywa ciężka i zdradliwa, tak więc oboje aby przeżyć muszą połączyć siły, zakopać topór wojenny i w trudnej sytuacji się zjednoczyć. Czy bohaterom uda się zakończyć tą przygodę szczęśliwie?

Tak jak wyżej wspomniałam - książka jest bardzo mała objętościowo, dlatego też cudów nie dostaniemy. Bohaterowie są płytko przedstawieni, akcja jest dość nudna, powolna i bez wyrazu. Brakuje charakterystyki miejsca akcji czy opisów przyrody. Wątek zgubienia się w górach (szczególnie zimą) kojarzy mi się z dynamizmem i napięciem, ale tutaj tego nie dostałam. Ciekawy pomysł na fabułę, szkoda tylko że został on zaprzepaszczony.

Jedyne co mi się podobało to charakterystyka postaci oraz relacje pomiędzy Anną i Wojtkiem. Ona - impulsywna i roztrzepana. On - twardo stąpający po ziemi, opanowany i rozważny. Pomimo tego, iż tak na prawdę nie mają ze sobą nic wspólnego, to jednak połączyła ich miłość. Dokładnie taka jest okładka książki i tutaj stawiam zdecydowany plus.

"Dwoje pod napięciem" to nieobowiązkowa lektura do przeczytania. Jeżeli jednak macie ochotę na coś lekkiego i niezobowiązującego na jeden/dwa wieczory to polecam.

wtorek, marca 28, 2017

Magdalena Majcher - "Stan nie!błogosławiony"

Magdalena Majcher - "Stan nie!błogosławiony"



Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: "Stan nie!błogosławiony"
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2017


"Stan nie!błogosławiony" miał swoją premierę na początku roku i już wtedy wiedziałam, że na pewno zapoznam się z tą historią. Nie będę ukrywać, iż uwiodła mnie okładka książki. Zdarza mi się wybierać lektury po okładce, jednak robię to bardzo sporadycznie i ostrożnie. Moją chęć przeczytania tej publikacji spotęgował fakt, iż jestem mamą roczniaka i całkiem niedawno przeżywałam ciążowe rozterki, podobnie jak główna bohaterka książki. Jednak czy autorce udało się stworzyć klimat, który każdy czytelnik może swobodnie chłonąć?

Główną bohaterką książki jest Pola - kobieta przed trzydziestką, szczęśliwa żona Jakuba. Na co dzień zajmuje się pisaniem tekstów na zlecenie oraz marzy o wydaniu własnej książki. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest w nieplanowej ciąży. Początkowe obawy i niepewność zamieniają się w nieopisaną radość. Niestety szczęście młodych nie trwa długo, ponieważ w trakcie jednej z wizyt lekarskich Pola i Jakub dowiadują się, iż ich potomek może urodzić się z wadą genetyczną. Szybko muszą podjąć trudne i wiążące decyzje, pokonać multum rozterek i dylematów, a przede wszystkim posłuchać głosu własnego serca. Kobieta nie potrafi cieszyć się stanem błogosławionym w takim stopniu, jak każda przeciętna przyszła mama. Na szczęście ma obok siebie życzliwe osoby, które pomagają jej w tych trudnych chwilach.

Magdalena Majcher w swojej powieści porusza wiele trudnych i kontrowersyjnych tematów takich jak: aborcja, choroba nienarodzonego dziecka, choroba osoby bliskiej, utrata rodziców w dzieciństwie czy toksyczni rodzice. Wszystkie wątki są w książce bardzo pogłębione i rozłożone na części pierwsze. Podobało mi się podejście autorki do wymienionych spraw: spokojne i rzeczowe. Magdalena Majcher nie narzuca czytelnikowi swojego zdania, a przekazuje argumenty i przesłanki dlaczego ludzie podejmują takie, a nie inne decyzje. Żyjemy w wolnym kraju i nikt nie ma prawa nas zmusić do dokonania pożądanego wyboru.

Mocną stroną tej publikacji jest rzetelne pokazanie czytelnikowi przebiegu ciąży - od pierwszych objawów ciąży, pierwszej wizyty u ginekologa, poprzez rutynowe badania usg, rozterki przyszłej mamy, aż po sam poród. Doszłam do wniosku, iż taką historię mogła napisać tylko mama, która przeszła przez ten cały "proces". Autorka książki tak dokładnie opisywała wizyty u lekarzy oraz rozmowy z nimi, iż momentami czułam się jak osoba towarzysząca Poli w gabinecie! Lektura ta przeniosła mnie na chwilę do ciążowych wspomnień, które są dla mnie jednymi z najpiękniejszych! Nie ukrywam, iż niejednokrotnie płakałam z przejęcia i wzruszenia!

Ciekawym wątkiem tej powieści jest również ukazanie dwóch kontrastowych kobiet - matki Poli i babci Jakuba. Pomimo tego, iż Pola jest już przed trzydziestką, to jej rodzicielka nadal narzuca jej własne zdanie, stale krytykuje za jakąkolwiek podjętą decyzję, jednocześnie nie okazując wsparcia czy szacunku. Na szczęście bohaterka odnajduje wsparcie, pomoc, szacunek i zrozumienie w babci swojego męża, która jest dla niego jak matka. Ta starsza pani, w przeciwieństwie do matki Poli skradła moje serce swoim podejściem do życia, życzliwością i empatią.

Jestem zachwycona warsztatem pisarskim Magdaleny Majcher. Niejednokrotnie w trakcie czytania książki delektowałam się lekkością pióra, realnymi opisami sytuacji, kreatywnymi dialogami i stabilną akcją. Nie da się ukryć, iż publikacja jest bardzo dopracowana. Każde wydarzenie tej lektury jest przemyślane i celowo zastosowane. Wszystko łączy się w zgrabną całość. W tej publikacji nie znajdziecie wiele wątków pobocznych, jak również dużej ilości bohaterów - dla mnie to ogromny zaleta! Skupiam się na epizodach dotyczących głównej bohaterki, a nie ciotki/wujka/kuzynki/sąsiadki/znajomej itp. Z największą przyjemnością przeczytam kolejne książki Magdaleny Majcher.

Książkę przeczytałam w ramach akcji book tour.

środa, marca 08, 2017

Natasza Socha - "Rosół z kury domowej"

Natasza Socha - "Rosół z kury domowej"


Autor: Natasza Socha
Tytuł: "Rosół z kury domowej"
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2015


Trzy miesiące temu Natasza Socha uwiodła mnie powieścią "Hormonia" na tyle mocno, iż postanowiłam przeczytać jej kolejną powieść. Chciałam przekonać się, czy inne książki tej autorki są równie dobre. Wybór padł na "Rosół z kury domowej". Intrygujący tytuł i figlarna okładka sprawiły, iż po książkę sięgnęłam od razu po przyjściu z biblioteki. Czy ta publikacja spodobała mi się równie mocno jak poprzednio przeczytana?

Główną bohaterką tej historii jest Wiktoria, która po rozwodzie ucieka do niemieckiej wsi szukać spokoju, ukojenia i inspiracji do zmiany dotychczasowego życia. Tam spotyka trzy kobiety, które podobnie jak Wiktoria prowadzą "atrakcyjne" życie kury domowej. Razem tworzą zgrany zespół, który pewnego dnia postanawia zrealizować szalony pomysł. Kobiety umieszczają w internecie swój filmik, gdzie można je zobaczyć topless w trakcie gotowania. Natychmiast zostają one gwiazdami internetu i telewizji, dzięki czemu odzyskują poczucie własnej wartości, odwagę i kobiecość. Jak wpłynie to na ich relacje z mężami?

Cztery bohaterki powieści mają już dość codziennego prania, prasowania, odkurzania, mycia okiem, gotowania, koszenia trawników itp. Bycie kurą domową sprawia, iż kobieta zamyka się w sobie, nie może realizować swoich celów i marzeń, a z zazdrością patrzy na inne osoby płci pięknej podbijające świat. Przyjaciółki postanawiają zakończyć karierę kury domowej, a tym samym zacząć odnosić sukcesy na innym stanowisku. Pomysł pokazania się toples w internecie spotkał się z pozytywnym odbiorem publiczności, co dodało kobietom więcej wiary w siebie i swoje możliwości, seksualność oraz poczucie spełnienia. Przyjaciółki udowodniły sobie, facetom, rodzinom oraz innym kurom domowym, iż świat stoi przed nimi otworem.

"Rosół z kury domowej" już od pierwszych stron wciąga czytelnika lekkim i przyjemnym stylem, oryginalną fabułą, szybkim tempem akcji, szyderczym humorem oraz wulgaryzmami, które dodają historii pikanterii. Generalnie nie przepadam za książkami, gdzie występują przekleństwa, jednak tutaj to na prawdę pasowało i podkręcało powieść. Ciekawym zabiegiem w tej publikacji jest wplecenie uwag czy porównań relacji polsko - niemieckich, które był prawdziwe i trafnie sformułowane, nie obrażając żadnej ze stron.

wtorek, lutego 21, 2017

Katarzyna Michalik-Jaworska - "Pomyślę o tym jutro"

Katarzyna Michalik-Jaworska - "Pomyślę o tym jutro"


Autor: Katarzyna Michalik - Jaworska
Tytuł: "Pomyślę o tym jutro"
Ilość stron: 224
Rok wydania: 2015


Napisać dobrą powieść obyczajową to zadanie niełatwe. Wiele z nich podejmuje codzienne sprawy oraz trudne i bolesne tematy, jednak efekty końcowe są różne. Wiele razy zawiodłam się na tym rodzaju książek, dlatego do takich czytadełek podchodzę ostrożnie i z dystansem. W gąszczu publikacji ciężko wybrać taką, która sprosta oczekiwaniom, dostarczy uśmiech na ustach, łzy wzruszenia oraz skłoni do refleksji. "Pomyślę o tym jutro" trafiło w moje ręce w bibliotece i od razu moja kobieca intuicja podpowiedziała mi, że lektura jest godna uwagi. Niepozorna książka, tajemnicza okładka, a środku prawdziwa kopalnia uczuć, emocji i refleksji.

Główna bohaterka książki pracuje jako pielęgniarka w szpitalu na oddziale dziecięcym. Każdego dnia obserwuje ból i cierpienie maluszków, ale również ich rodziców. Często wychodząc z pracy nie potrafi odciąć się od zawiłych historii szpitalnych, a podły nastrój przynosi do domu. Jej mąż Marcin to pracownik policji, który podobnie jak jego żona przynosi z pracy do domu, niepowodzenia i negatywne emocje. Brak możliwości odcięcia życia zawodowego od prywatnego nie służy małżeństwu. Niespodziewanie bohaterka zostaje porzucona przez męża. Marcin nie może pogodzić się z tym, iż do tej pory nie mają potomka, albowiem każdą ciążę Marta poroniła. Poukładane życie kobiety legło w gruzach. Straciła grunt pod nogami, który dawał jej poczucie bezpieczeństwa i ostoję. Pielęgniarka aby nie myśleć o swojej sytuacji, rzuca się w wir pracy biorąc dodatkowe dyżury w szpitalu. Pomocną dłoń wyciąga do niej siostra, ta jednak z czasem sama zaczyna mieć kłopoty. Los stawia na jej drodze mężczyznę, którego poznała w szpitalu. Niestety Marta nie ma o nim dobrego zdania z uwagi na jego zachowanie i podjęte decyzje. Czy uda im się stworzyć udany związek?

Napiszę wprost: książka wgniata w fotel! Debiutancka powieść Katarzyny Michalik - Jaworskiej podejmuje wiele trudnych tematów takich jak choroba i śmierć dziecka, porzucenie chorego dziecka, rozwód, choroba i śmierć osób starszych, pragnienie posiadania dziecka. Wydawać by się mogło, iż tak skomplikowane tematy stworzą ciężką i zawiłą powieść. Nic bardziej mylnego. Autorka pomaga czytelnikowi wejść do ludzkiej psychiki, poznać mechanizmy w niej działające oraz relacje przyczynowo - skutkowe. "Pomyślę o tym jutro" mówi o tym, iż całe nasze życie to jedna wielka układanka, którą należy stopniowo budować. Nie zawsze idziemy do przodu. Czasami należy się zatrzymać i spojrzeć wstecz, a nawet zrobić krok do tyłu. W tej drodze towarzyszą nam różne emocje zarówno pozytywne jak i negatywne. Ważne jest, aby nigdy się nie poddawać.

Marta w powieści przechodzi prawdziwą metamorfozę. Początkowo kobieta strachliwa, zatracona w swoim życiu, niepewna uczuć. Bolesne doświadczenie rodzinne motywuje ją do podjęcia konkretnych działań, przeorganizowania swojego życia na nowo. Pod koniec powieści obserwujemy bohaterkę jako kobietę silną, niezależną, świadomie podejmującą ważne decyzje w swoim życiu. Bardzo ciekawe studium kobiety i kobiecej psychiki. 

Jednym z tematów poruszanych w książce był wątek lekarz - pielęgniarka. Autorka w sposób szczery i przejrzysty opisuje jak wygląda praca w szpitalu. Jakie są zadania lekarzy i pielęgniarek, jak wyglądają ich relacje, kto jest za co odpowiedzialny, a także porusza kwestię finansową. Lekarze są osobami, które w szpitalu są szanowane i mają władzę decyzyjną. W praktyce wykonują niewiele czynności. Pielęgniarki zaś są od brudnej roboty. To tak na prawdę one kontaktują się z pacjentami i ich rodzinami, ponieważ lekarze są dostępni dla nich tylko kilka minut w trakcie porannego obchodu. To pielęgniarki dwoją się i troją, ponieważ na oddziałach brakuje dodatkowych rąk do pracy (pielęgniarki z uwagi na niskie zarobki wyjeżdżają za zachód).

"Pomyślę o tym jutro" to moim zdaniem bardziej powieść psychologiczna, aniżeli obyczajowa. Język jakim posługuje się autorka jest bardzo prosty, niewymagający dużego skupienia, a jednocześnie magiczny i melodyjny. Czytając tę powieść czułam się tak, jakbym spokojnie żeglowała między kolejnymi stronami. Autorka serwuje czytelnikowi szereg wartości i emocji. Lektura skłania do refleksji nad własnym życiem, a także zachęca do usystematyzowania naszych relacji rodzinnych, przyjacielskich. Znalazłam jeden minus tej publikacji - jest ona zdecydowanie za krótka. Zmierzając do ostatnich stron mocno ubolewałam nad tym, iż historia nie została bardziej rozbudowana, a miała do tego ogromny potencjał. Żałuję, iż książka jest tak mało popularna.

piątek, stycznia 13, 2017

Baptiste Beaulieu - "Pacjentka z sali numer 7"

Baptiste Beaulieu - "Pacjentka z sali numer 7"


Autor: Baptiste Beaulieu
Tytuł: "Pacjentka z sali numer 7"
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2014


Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie szpitalne z punktu widzenia lekarza? Co czuje lekarz, kiedy codziennie ogląda ludzki ból, bezradność i cierpienie? Jak wygląda dzień lekarza, który nie tylko leczy, ale również wspiera fizycznie i psychicznie?

"Pacjentka z sali numer 7" to publikacja napisana w formie pamiętnika przez dwudziestosiedmioletniego francuskiego stażystę Oddziału Ratunkowego. Razem z nim przez 7 dni i 7 nocy możemy obserwować życie szpitalne, które jest niezwykle ciekawe i bogate w różnorodne wydarzenia. Co ważne - książka przedstawia prawdziwe ludzkie historie, natomiast zostały zmienione nazwiska bohaterów i ich płeć. Narrator w trakcie pełnienia dyżuru odwiedza pacjentów w ich salach, wykonuje rutynowe badania, rozmawia z chorymi i wspiera ich najbardziej jak tylko potrafi. Dla narratora najtrudniejsze są wizyty na Oddziale Opieki Paliatywne, gdzie znajdują się ludzie, dla których już nie ma ratunku. Łzy śmiechu mieszają się z łzami smutku. Gołym okiem widać, iż bohater stara się wykonywać swoją pracę z przyjemnością i oddaniem. Podkreśla, iż nie chce się poddać rutynie. W tekście możemy znaleźć wiele informacji z jego życia prywatnego, a także szczegóły życia zawodowego, min. czas studiów, powody dla których wybrał taki zawód a nie inny. Młody lekarz opisuje nie tylko pacjentów, ale również swoich współpracowników. Robi to lekko i wesoło, czasami ironicznie i złośliwie.

Pomimo tego, iż książka podejmuje trudne i ważne tematy, niestety nie przypadła mi do gustu, drażniła mnie. Początkowo wciągnęła mnie szpitalna atmosfera, ludzkie historie i próby ucieczki do normalnego życia. Jednakże z czasem pogubiłam się w przedstawianych historiach. Miałam wrażenie, że autor też trochę zatracił się w tym, co już zaprezentował. Mniej więcej od połowy książki czytałam ją tylko dla zabawnych anegdotek. Nie twierdzę, iż książka jest zła, ponieważ autor szczerze opisuje rzeczywistość, jednakże nie tego po niej oczekiwałam.

wtorek, grudnia 27, 2016

Natasza Socha - "Hormonia"

Natasza Socha - "Hormonia"



Autor: Natasza Socha
Tytuł: "Hormonia"
Ilość stron: 350
Rok wydania: 2016


Odwiedzający mojego bloga regularnie wiedzą, iż rzadko sięgam po literaturę obyczajową. Powód jest bardzo banalny: zbyt wiele razy zawiodłam się na tego typu książkach i boję się kolejnych rozczarowań, straty czasu. Jednak w ostatnim czasie na lubianych blogach książkowych bardzo często czytałam pozytywne opinie o książkach Pani Nataszy Socha. Długo się wahałam nad tym, czy dać tej autorce szansę, aż nagle "Hormonia" sama wpadła w moje ręce w trakcie ostatniej wizyty w bibliotece. To był dla mnie jasny sygnał - powieść musi zostać przeczytana. I wiecie co? Już dawno tak dobrze się nie bawiłam!

Główną bohaterką książki jest Kalina - kobieta która lata młodości ma już za sobą. Posiada męża (ale tylko na papierze), córkę i matkę, z którą łączy ją silna i nierozerwalna więź. Konstancja jest dla Kaliny matką wyjątkową - toksyczną, zaborczą i stanowczą. Nie przyjmuje do wiadomości faktu, iż jej córka ma swoją rodzinę, plany, marzenia i chęć pójścia własną drogą. Kalina została przez matkę tak wychowana, iż nie może jej się sprzeciwić, ponieważ dręczą jej wyrzuty sumienia i brak asertywności. Pewnego dnia los sprawia, iż Kalina spotyka na swojej drodze Kosmę - mężczyznę, który obraca jej życie do góry nogami, robi totalną rewolucję, pomaga osiągnąć rzeczy nierealne. Ten bohater sprawił, że Kalina zaczyna żyć tak, jak zawsze chciała. Dzięki niemu kobieta zrealizuje swoje plany z stworzonej listy marzeń, stając się przy tym taką, jaką zawsze chciała być.

"Hormonia" opowiada historię kobiety, która prowadzi ustabilizowane życie zawodowe i prywatne. Jednak to życie dla bohaterki jest zbyt poukładane i monotonne. Marzy o tym, aby się rozerwać i choć na chwilę wydostać z tej życiowej mielizny, na której osiadła. Myślę, iż jest to znajoma sytuacja dla wielu kobiet nie tylko w naszym kraju, ale również na całym świecie. Ważne jest, aby odnaleźć w sobie chęć do zmiany, przeżycia fascynującej przygody życia pomimo cellulitu, buzujących hormonów spowodowanych menopauzą, zmarszczek na twarzy i skóry na której widoczne są wszystkie lata naszego życia. Nie mniej ważna jest również osoba, która doskonale sprawdzi się w roli towarzysza i przewodnika w trakcie takiej metamorfozy. Ta powieść powinna być inspiracją dla każdej kobiety, przewodnikiem do podjęcia szalonych decyzji czy stworzenia listy marzeń oraz pocieszeniem w chwilach zwątpienia. Nie mniej ważnym tematem poruszanym w tej książce to wychowanie dziecka. Teraz, kiedy jestem mamą małego Szkraba, zwracam wyjątkową uwagę na ten temat. Kalina została wychowana przez swoją matkę Konstancję na kobietę nieporadną, całkowicie podporządkowaną swojej rodzicielce.

Główni bohaterowie powieści - Kalina i Kosma to osoby z krwi i kości. Wyjątkowo spodobały mi się ich kreacje - rzeczywiste, przemyślane i z pomysłem. Z przykrością czytałam ostatnie strony tej lektury, jednak cieszę się, że w kolejnej części znowu będę mogła się z nimi spotkać i przeżywać nowe, jakże zaskakujące perypetie losu.

Styl pisania autorki przypadł mi do gustu - lekki, przyjemny, pełny humoru i trafnych uwag. Natasza Socha ma wyjątkowy dar do tworzenia życiowych powieści pełnych cennych rad, złotych myśli, metafor. Niewątpliwie twórczość tej autorki zachęca do analizy własnego życia, postawienia przed sobą nowych zadań czy dodaje siły w trakcie realizacji zaplanowanych kroków. Nie będę ukrywać, że Natasza Socha po prostu mnie uwiodła swoją twórczością co mnie totalnie zaskoczyło w powieści obyczajowej! Z przyjemnością poznam nie tylko dalsze losy Kaliny i Kosmy, ale również zapoznam się z innymi bohaterami wykreowanymi przez autorkę.

"Podobno życie człowieka utkane jest z trzech nici. Pierwszą tworzą korzenie i rodzinny dom, droga to przeznaczenie, a trzecia- wolność."

czwartek, marca 10, 2016

Marie-Morgane Le Moel - "Sekrety francuskiej kuchareczki"

Marie-Morgane Le Moel - "Sekrety francuskiej kuchareczki"



Autor: Marie-Morgane Le Moel
Tytuł: "Sekrety francuskiej kuchareczki"
Ilość stron: 352
Rok wydania: 2016


Chętnie sięgam po powieści, gdzie oprócz ciekawej i zabawnej historii dołączone są oryginalne przepisy kulinarne. Tak jest w przypadku książki "Sekrety francuskiej kuchareczki" autorstwa Marie - Morgane Le Moel. Książka łączy w sobie zbiór tradycyjnych francuskich przepisów na smakołyki oraz zabawną i szczerą historię pewnej Francuzki.

Lektura rozpoczyna się od opisu dzieciństwa autorki, a zarazem głównej bohaterki, które było wesołe, pełne przygód i radosnych chwil. Z łatwością można zauważyć jej duże przywiązanie do rodziny i przyjaciół, jednak pierwsze skrzypce odgrywał jej brat bliźniak oraz starsza siostra. Następnie możemy przeczytać o okresie dojrzewania, studenckich czasach, trudach związanych z stażem czy pierwszą pracą zarobkową jaką podjęła. Kolejno wyjeżdża do Australii, aby realizować się jako francuska dziennikarka.

Powieść podzielona jest na wiele rozdziałów, gdzie każdy z nich zakończony jest przepisem na jakieś francuskie dania które brzmią apetycznie, a smakują z pewnością o wiele lepiej. Czytając je niejednokrotnie miałam ochotę zjeść taką oryginalną, francuską potrawę, np. zupę cebulową, kremowy gulasz cielęcy, mus czekoladowy, szarlotkę, sałatkę nicejską, kurczak po baskijsku, trufle czekoladowe i wiele innych. Dzięki tej książce będę mogła wprowadzić odrobinę francuskiej kuchni do mojego domu. Lektura uzmysłowiła mi również jak różnorodnie, prosto, a zarazem smakowicie jedzą mieszkańcy Francji. Dodatkowo autorka zamieszcza wiele cennych porad i wskazówek jak przygotować konkretne danie, dzięki czemu przyrządzenie smakołyku staje się szybkie i proste.

Na szczególną uwagę zwróciłam na fragmenty książki, gdzie bohaterka prezentuje różnice kulturowe pomiędzy Francuzami, a Austriakami. Z mojego punktu widzenia ciekawie prezentują się również opisy Australii. Główna bohaterka to bardzo sympatyczna i żywiołowa bohaterka, z którą polubiłam się już od pierwszego rozdziału. Nie ma potrzeby mocnego angażowania się w lekturę albowiem swoje życie, przygody i perypetie opisuje nieciężkim i prostym językiem. Nie jest to lektura wysokich lotów, nie znajdziemy w niej nic odkrywczego. Jednak moje oczekiwania zostały spełnione, gdyż potrzebowałam lektury lekkiej i przyjemnej, przy której mogłabym zapomnieć o trudach codzienności.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

piątek, lutego 05, 2016

Małgorzata Gutowska-Adamczyk - "Mariola, moje krople"

Małgorzata Gutowska-Adamczyk - "Mariola, moje krople"



Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł: "Mariola, moje krople"
Ilość stron: 303
Rok wydania: 2011


Powieści Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk to znane i lubiane książki zarówno przez młodsze jak i starsze pokolenie. Wstyd się przyznać, ale dopiero teraz udało mi się zapoznać z twórczością tej autorki. Jednak lepiej późno, niż wcale. Na pierwszy ogień wzięłam egzemplarz "Mariola, moje krople" który przeniósł mnie w czasy PRL-u, o których tak lubię czytać. 

Akcja toczy się na przełomie listopada i grudnia 1981 roku, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego. Miejsce akcji to teatr na prowincji w okolicach Wrocławia, gdzie jak co dzień cała ekipa pracuje nad nową sztuką. Pewnego dnia dyrektor teatru otrzymał wiadomość, iż w grudniu może spodziewać się delegacji ze Związku Radzieckiego. Niestety aktualnie wystawiana sztuka jest antyradziecka. Od tego momentu trwają gorączkowe przygotowywania do wprowadzenia nowego przedstawienia, co wprawia w zakłopotanie cały zespół.

Cała historia jest przekomiczna, właściwie cały czas coś się dzieje. Występuje tutaj wiele bohaterów, jednakże są oni wykreowani na tyle wyraźnie, iż nie ma możliwości aby się w ich rozróżnieniu pogubić. Jak się okazuje, kilkoro z nich dzień spędzają na romansach i flirtowaniu. Inni zaś w czasie pracy robią wszystko, tylko nie to co mają: stoją w kolejkach, pędzą bimber, kupują niepotrzebne przedmioty takie jak meble czy zbyt małe rajstopy, bądź plotkują. Ta lektura to znakomita satyra PRL-u, która z pewnością dostarczy wielu wspomnień osobom żyjących w tych czasach. Mnie wtedy jeszcze nie było na świecie, ale taka powieść to dla mnie kopalnia wiedzy o czasach peerelowskich, o których tak lubię czytać!

Lektura w dużej mierze zbudowana jest z zabawnych dialogów, w trakcie których uśmiech nie schodził mi z ust. Czasami ciężko było mi się skupić na prezentowanym wątku, gdyż cały czas śmiałam z jakieś komicznej sytuacji. Akcja toczy się bardzo szybko, a nagromadzenie bohaterów sprawia, iż nie ma czasu na nudę. Niesamowicie spodobał mi się styl autorki, którym posługuje się w powieści - jest lekki, zgrabny i dostępny dla każdego przeciętnego czytelnika. Książka nie wymaga większego skupienia, czyta się ją bardzo szybko. Z pewnością zapoznam się z innymi pozycjami książkowymi Pani Małgorzaty. Mam ochotę na wszystkie części powieści "Cukiernia Pod Amorem".

poniedziałek, lutego 01, 2016

Parnaz Foroutan - "Dziewczyna z ogrodu"

Parnaz Foroutan - "Dziewczyna z ogrodu"


Autor: Parnaz Foroutan
Tytuł: "Dziewczyna z ogrodu"
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 259


Chętnie sięgam po książki trudne, szczere, prawdziwe, opisujące historię kobiet żyjących na Bliskim Wschodzie. Dzięki świadomości, iż sytuacja zaprezentowana na kartkach powieści jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, potrafię mocniej wczuć się w wątek, odczuć solidarność z bohaterami. "Dziewczyna z ogrodu" to powieść, której korzenie prowadząc do prawdziwej historii dostarczają czytelnikowi wielu wrażeń.

Akcja toczy się w Iranie, w dwudziestym wieku. Rachel to główna bohaterka książki, która jako mała dziewczynka niespodziewanie z dnia na dzień zostaje żoną bogatego Ashera. Jej zadaniem jest wypełnianie obowiązków żony, ale przede wszystkim matki. Ciąży na niej odpowiedzialność obdarowania swojego męża potomstwem, ze szczególną preferencją płci męskiej, który w przyszłości ma przejąć cały majątek ojca. Pomimo usilnych starań, dziewczynie nie udaje się zajść w ciążę, co stopniowo potęguje jej cierpienie.

Dramat ma na celu przestawienie roli kobiet w żydowskich rodzinach, gdzie stworzone są one do obdarowywania swoich mężów potomkami, opieką nad ogniskiem domowym oraz zaspokajania wszelkich pragnień mężów. W ogóle nie są brane pod uwagę pragnienia czy pasje kobiet. Nie zostały one stworzone do przyjemnego spędzania czasu, zdobywania wykształcenia czy rozwijania swoich zdolności. Na wyróżnienie zasługuje również opisanie kultury, tradycji panujących w Iranie. Zawsze oprócz przedstawionej historii ten wątek interesuje mnie najbardziej, z racji możliwości poszerzenia swojej wiedzy o różnych krajach. Tutaj otrzymałam opis życia w Iranie - codziennych czynności, zwyczajów weselnych, zasad spożywania posiłków czy zakładanych ubrań.

Byłam pełna obaw o tę lekturę, albowiem jest to debiutancka powieść Parnaz Foroutan. Moje troski były jednak bezpodstawne - całość napisana jest bardzo poprawnie. Można zauważyć, iż każdy rozdział jest przemyślany, a historia biegnie z duchem przemyślanego schematu. Mam już za sobą kilka powieści w podobnym klimacie i jedynie czego zabrakło mi w  tej książce to emocji. Uważam, iż autorka mogła nieco głębiej sięgnąć do wnętrza bohaterów i przedstawić szerzej ten ogromny ból i rozpacz.

"Dziewczyna z ogrodu", podobnie jak opisywana przeze mnie niedawno "Droga utraconej niewinności" pozwala docenić fakt, iż żyjemy w takim kraju i takich czasach, gdzie mamy swobodę życia, dziania i realizowania własnych pasji. Wartość kobiety nie określa liczba czy płeć urodzonego potomstwa, tak jak ma to miejsce w przypadku kobiet żyjących w dwudziestowiecznym Iranie. Dramat jaki przeżywają kobiety na Bliskim Wschodzie powoduje, iż możemy spojrzeć na nasze życie z innej perspektywy. 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

środa, stycznia 20, 2016

Małgorzata Maria Borochowska - "Złamane pióro"

Małgorzata Maria Borochowska - "Złamane pióro"

Autor: Małgorzata Maria Borochowska
Tytuł: "Złamane pióro"
Ilość stron: 360
Rok wydania: 2012


W obecnych czasach trudno znaleźć książkę, która wyróżnia się czymś szczególnym na tle innych. Niniejsza lektura zaskakuje już od pierwszej strony, która poetyckim językiem wprowadza czytelnika w niesamowity klimat powieści. Powieści która uczy i bawi, ale wymaga również skupienia i poświęcenia dla niej swojego cennego czasu. Debiutancka powieść Małgorzaty Marii Borochowskiej to prawdziwy literacki majstersztyk, który porusza tematy życia codziennego w niebanalny sposób. Niebawem możemy spodziewać się kolejnych publikacji autorki.

Główną bohaterką jest dwudziestopięcioletnia Emily, która po skończeniu studiów sprzedaje swoje mieszkanie w mieście i przeprowadza się na wieś. Swoje życie planuje poukładać na nowo w domu odziedziczonym po zmarłych dziadkach. Plany na najbliższy czas związane są z tworzeniem powieści, a sielski klimat ma pomóc znaleźć wenę twórczą. Dodatkowo musi doprowadzić nowe miejsce zamieszkania wraz z obejściem do względnego porządku. Na wsi szybko poznaje nowych sąsiadów, przy czym już od pierwszej chwili wyjątkowo wyczuwa sympatię do Jacoba. Każdego dnia spędza z nim czas przy filiżance kawy, podejmując przy tym szereg trudnych ale jakże ważnych wątków.

Ona pisarka, on architekt. Te dwie artystyczne dusze połączyło wiele zagmatwanych i kontrowersyjnych tematów, których często się podejmowali w trakcie rozmów. Ich spojrzenie na świat jest wyjątkowo ciekawe, warte tego aby się z nimi zapoznać. Emily i Jacob rozmawiają min. o rasizmie, polityce, ekologii czy spojrzeniu na wiarę. Codzienne spotkania coraz bardziej zbliżają ich do siebie. Mężczyzna czuje wyraźną sympatię do swojej sąsiadki, a ona z uwagi na swoją przeszłość nie pozwala mu zbliżyć się do siebie. Niestety nie poczułam sympatii do głównej bohaterki. Często drażniło mnie jej zachowanie, a podejmowane decyzje zaliczałam do irracjonalnych. Myślę, że w rzeczywistości nasza znajomość nie miałaby prawa bytu. Natomiast o wiele ciekawszą postacią wydaje się być postać drugoplanowa, jaką jest Alicja - koleżanka Emily.

Debiutancka powieść autorki to rodzaj prozy, którą należy się powoli delektować. Uważam, iż czytając książkę szybko i bez skupienia stracilibyśmy jej największy sens. Lektura zmusza czytelnika do myślenia, przeanalizowania pewnych kwestii. Kilkakrotnie musiałam odłożyć powieść, aby po pewnym czasie znowu do niej wrócić pełna zaangażowania i zapału. Jeżeli szukacie łatwej i niezobowiązującej do myślenia lektury to zrezygnujecie już po kilku pierwszych stronach. Egzemplarz charakteryzuje się symboliką, metaforami oraz nagromadzeniem synonimów, których byłam pewna podziwu dla autorki. Wielokrotnie zdarzyło się, iż pewne określenia podkreślałam i czytałam kilkakrotnie nie mogąc wyjść z zachwytu nad kreatywnością Pani Małgorzaty. Język powieści jaki zastosowała autorka jest niezwykle bogaty i kwiecisty, a jednocześnie zróżnicowany. Autorka używa wiele pięknych i wyniosłych słów, aby za chwilę zastosować kilka dosadnych przekleństw. Dla jednych taka różnorodność może być zaletą, dla innych wadą. 

Za egzemplarz dziękuję autorce książki.

poniedziałek, stycznia 04, 2016

Monika Sawicka - "Dobrze, że jesteś"

Monika Sawicka - "Dobrze, że jesteś"

Autor: Monika Sawicka
Tytuł: "Dobrze, że jesteś"
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 240


Zachęcona pozytywnymi opiniami czytelników i dość tajemniczym określaniem niniejszej książki jako: "tajemnicza", "kontrowersyjna", "podejmująca trudne tematy" postanowiłam zapoznać się z twórczością Moniki Sawickiej. Było to moje pierwsze spotkanie z jej powieścią i myślę, że kolejnym również dam szansę.

Kornelia to główna bohaterka książki, która od dzieciństwa łatwo nie miała, albowiem borykała się z przemocą domową. Wyszła za mąż z nadzieją na lepsze życie, jednak mocno się pomyliła. Przez wiele lat znosiła upokorzenie, ból i ciągły strach o to, co przyniesie jej dzień następny. Pod wpływem impulsu postanawia oderwać się od swojego brutalnego życia i próbuje ułożyć ścieżki swojego życia po raz kolejny. Droga do normalności jest jednak długa i kręta, obarczona wieloma przeszkodami.

Tak na prawdę ciężko mi ocenić ten egzemplarz, albowiem jest to powieść zdecydowanie inna od tych, jakie czytałam do tej pory. W środku znalazłam mieszankę dramatu, studium psychologicznego, cytatów zaczerpniętych z polskich piosenek oraz cytatów poetki Kai Kowalczewskiej. W trakcie czytania tej powieści towarzyszyło mi mnóstwo emocji, na które nie byłam przygotowana. Powieść podejmuje wiele trudnych tematów, z którymi każdego dnia może zderzyć się przeciętny człowiek, a o których przeważnie nie chcemy rozmawiać. Pozostają w czterech ścianach naszego domu bądź wnętrzu duszy. Są to: alkoholizm, utrata dziecka, radzenie sobie ze śmiercią bliskiej osoby, gwałt, przemoc psychiczna i fizyczna. Nagromadzenie tak dużej ilości bólu i cierpienia pozwala czytelnikowi zatrzymać się na chwilę i poświęcić chwilę na analizę własnego życia. 

Z jednej strony otrzymujemy potężną dawkę negatywnych wydarzeń, jednak z drugiej strony autorka daje nadzieję na lepsze jutro. Wielokrotnie podkreśla, iż traumatyczne wydarzenia z którymi borykamy się każdego dnia, można przezwyciężyć poprzez podjęcie odpowiednich działań czy skorzystania z pomocy innych ludzi. 

Egzemplarz ten nie należy do najłatwiejszych, z uwagi na nagromadzenie trudnych tematów. Jednakże powieść przeczytałam bardzo szybko. Niejednokrotnie musiałam odłożyć książkę aby przemyśleć pewne wątki i ostygnąć emocjonalnie, ale następnie chętnie wracałam do treści. Myślę, że chętnie zapoznam się z kolejną powieścią Moniki Sawickiej, albowiem potrafi wykreować doskonałą atmosferę, dać wiarę w ludzi i nadzieję na lepszy czas.

piątek, grudnia 11, 2015

Lisa Genova - "Motyl"

Lisa Genova - "Motyl"


Autor: Lisa Genova
Tytuł: "Motyl"
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 424


Temat choroby jest niezwykle trudny. Zawsze zastanawiam się, czym kieruje się autor podejmując się napisania powieści z wątkiem bólu i cierpienia. Nie tylko dla chorego, ale również dla całej rodziny, znajomych i otoczenia. W tej historii spotykamy się z okrutną chorobą - Alzheimer która wywołuje u mnie deszcz emocji. 

Alice to kobieta, która niedawno obchodziła swoje pięćdziesiąte urodziny. Jest szczęśliwą żoną oraz matką trójki dorosłych już dzieci. Swoje pasje realizuje jako wykładowca na Harvardzie, gdzie jest osobą znaną i szanowaną. Pewnego dnia zauważa problemy z pamięcią. Zapomina o zaplanowanych zadaniach na dany dzień, treści prezentowanego wykładu na uczelni, nie potrafi znaleźć drogi powrotnej do domu. Objawy te w pierwszej kolejności zrzuca na menopauzę. Był to jednak błędny osąd. Opinia lekarza jest jednoznaczna i dramatyczna: wczesne stadium Alzheimera. Od tej pory bohaterka zaczyna układać i porządkować swoje życie pod kątem przyszłości. Przekazuje rodzinie smutne wiadomości, a w komputerze zakłada folder, który ma zachować podstawowe informacje dotyczące jej osoby czy rodziny. Umysł kobiety powoli traci swoje właściwości, zamieniając żonę i matkę w osobę, która wymaga stałego nadzoru i opieki.

Wiadomość o chorobie Alice jest dla jej rodziny ogromnym szokiem. Po okresie niedowierzania, przychodzi czas, kiedy mąż oraz dzieci muszą podporządkować się chorobie i stworzyć żonie i matce jak najlepsze warunki do życia. Życia, które daje radość, szczęście i pozwala przynajmniej w małym stopniu zapomnieć o Alzheimerze. Muszę przyznać, iż byłam pewna podziwu dla rodziny, że w tak dużym stopniu udało jej się odciągnąć kobietę schorzenia. Powieść pokazuje reakcję otoczenia na wieść o chorobie. Znajomi wyrażają ogromne współczucie, jednocześnie oddalając się od bohaterki, dając jej delikatnie do zrozumienia, iż chcą zachować dystans.

Lisa Genova stworzyła powieść pełną smutku, bólu i niedowierzania. Jednocześnie to książka, która promieniuje miłością, szacunkiem, odpowiedzialnością za drugą osobę. Publikacja ta pomaga czytelnikowi docenić fakt, iż posiada zdrową rodzinę. Bez zmartwień, smutku i cierpienia. Niniejsza pozycja książkowa wywołała u mnie wiele emocji oraz bardzo zaangażowała mnie w niniejszą historię. Pomimo tego, iż znałam jej przebieg (kilka miesięcy temu widziałam ekranizację), to każdą stronę czytałam z dużym wzruszeniem i zaangażowaniem.
Copyright © 2016 Okrety Myśli , Blogger