30 wrz 2015

Wspomnienia pewnego jesiennego weekendu + zagadka

Ostatni weekend miałam okazję spędzić nad naszym polskim morzem. Zatęskniłam za tym miejscem, ponieważ ostatnio byłam tutaj pięć lat temu. W ostatnich latach króluje Chorwacja. Razem z mężem spędziliśmy kilka cudownych dni. Pogoda dopisała. Wróciłam naładowana bryzą morską, promieniami słonecznymi, dużą ilością jodu i pozytywną energią. Czy na podstawie zdjęć potraficie wskazać miejscowości, które odwiedziliśmy w trakcie naszej podróży? Dodam, że jest ich tutaj sześć. Powodzenia! :)

23 wrz 2015

Maciej Replewicz - "Stawka większa niż kłamstwo"


Autor: Maciej Replewicz
Tytuł: "Stawka większa niż kłamstwo"
Data wydania: 03.09.2015r.
Ilość stron:  400


"Stawka większa niż życie" to serial telewizyjny, którego premiera miała miejsce w czasach PRL. W trakcie wyświetlania kolejnych odcinków ludzie całymi rodzinami zasiadali przed telewizorami i oglądali przygody Klossa i Brunnera. Po dziś dzień ludzie chętnie wracają do poszczególnych odcinków serialu i wspominają dawne czasy. Maciej Replewicz postanowił zmierzyć się z tym kultowym serialem i poświęcić mu swoją najnowszą pozycję książkową.

Autor książki dociera do wielu szczegółowych informacji dotyczących powstania serialu, jego scenariusza czy losów bohaterów. Z niniejszego egzemplarza czytelnik dowie się min. jaka powieść była inspiracją w trakcie pisania scenariusza lub jaką rolę pełniły filmy o Jamesie Bondzie. Czy wiecie, że poszczególne odcinki zostały wyświetlone w wielu krajach, nie tylko europejskich? Jako przykład mogę tutaj podać Japonię, Meksyk, Kanadę, Brazylię. Maciej Replewicz w swojej książce podkreśla, iż każdy odcinek serialu zanim został dopuszczony do emisji, musiał zostać przeanalizowany przez całe rzesze ludzi, min. przez przedstawicieli ministerstwa kultury i sztuki. 

Bez wątpienia widać ogrom pracy, jaki został włożony w napisanie tejże książki. Autor musiał dotrzeć do informacji, ciekawostek, zatajonych wiadomości sprzed pół wieku. Najwięcej uwagi w niniejszej pozycji książkowej zostało poświęcone rozdziałowi trzeciemu, w którym to autor dogłębnie analizuje, porównuje czy wyszukuje pod kątem różnych informacji każdy z osiemnastu odcinków serialu. Na wyróżnienie zasługuje fakt, iż autor stara się w każdym odcinku znaleźć historyczny fakt potwierdzający, iż serial to nie bajka, a ukazanie realiów ówczesnych czasów. Czytelnik otrzymuje tutaj również wiele cennych informacji, dotyczących czasów PRLu, a także może poszerzyć swoja wiedzę odnoście ówczesnej mentalności ludzi, tradycji czy zwyczajów. Książka wzbogacona jest o archiwalne zdjęcia, wycinki z gazet oraz cytaty z serialu.

Zachęcam Wam do wzięcia udziału w quizie, dotyczącym tejże książki, który znajdziecie TUTAJ. Konkurs organizowany jest przez Wydawnictwo Fronda we współpracy z Matras. Zachęcam, bo do wygrania są atrakcyjne nagrody: książka, bilet do kina czy zniżka na zakupy w księgarni Matras.

Dziękuję wydawnictwu Fronda, za możliwość zapoznania się z lekturą.

21 wrz 2015

Recenzja filmu "De Behandeling" (2014)



W ostatnim czasie oglądane przeze mnie thrillery pochodziły przede wszystkim ze Skandynawii. Postanowiłam dać szansę innym europejskim krajom. "De Behandeling" to belgijski thriller, który odniósł sukces na krajowym podwórku. Nigdy nie sądziłam, że w tym kraju robią tak doskonałe produkcje filmowe. Zaskoczył mnie on klimatem, zagadką kryminalną, doskonałą grą aktorską. Temat tej produkcji nie jest miły i łatwy. Co więcej - wstrząsnął mną już na samym początku na tyle mocno, że napięcie czułam do samego końca. 

Dochodzi do porwania małego chłopca przez pedofila, który jednocześnie bardzo zranił jego rodziców. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Śledztwo prowadzi policjant Nick, dla którego sprawa ta ma ogromny wymiar, albowiem będąc małym chłopcem jego brata również porwał pedofil. Od tej pory śledztwo nabiera tempa, albowiem w zagrożeniu mogą być również "kolejne" młode ofiary tego chorego człowieka. 

Film przedstawia smutny obraz pedofilii która istnieje, jednak jest skutecznie kamuflowana przez właściwe środowisko. Jest to obraz dewiacji, odstępstw od normy, który powoduje nostalgię i przygnębienie. W Belgii nie brakuje miejsc, gdzie bez problemu można spotkać dewiantów. Na próżno szukać tutaj pięknych krajobrazów, uśmiechniętych i serdecznych ludzi. Przedstawiony obraz jest realny, bez kolorowania czy upiększania. Intryga kryminalna bardzo mile mnie zaskoczyła. Znajdziemy tutaj wiele zwrotów akcji, kilka fałszywych tropów, lęków. Pomimo tego, iż film jest dosyć długi (2h, 11min.) to ani przez moment nie czułam znużenia. Mocno kibicowałam bohaterom filmu - zarówno Nickowi, jak i poszkodowanym. Właściwie podeszłam do tego filmu bez jakichkolwiek oczekiwań, a po raz dostałam znakomite efekty pracy wielu ludzi.

Produkcja filmowa dostarczyła mi wiele emocji, których tak na prawdę się nie spodziewałam. Jest to film dla ludzi o mocnych nerwach. Sama osobiście miałam jeden krytyczny moment, kiedy myślałam że nie dam rady zobaczyć dalszej części filmu. Na szczęście zebrałam się w garść i zobaczyłam całość. Belgijska produkcja wyraźnie różni się od produkcji skandynawskich. Nie będę ich ze sobą porównywać, jednak napiszę iż film w pełni mnie usatysfakcjonował. Polecam gorąco na jesienny wieczór. Gwarantuję, że mocno Was rozgrzeje.

15 wrz 2015

Recenzja filmu "Zabójcy bażantów" (2014)



Po zapoznaniu się z filmem "Kobieta w klatce" (recenzja TUTAJ) przyszedł czas na ekranizację kolejnej powieści Jussi Adler-Olsen - "Zabójcy bażantów". O ile pierwszy tytuł był dla mnie jasny i zrozumiały, tak ten drugi pozostał dla mnie zagadką do samego końca filmu. Czy i tym razem skandynawski mrok, zawiła intryga i kąśliwe dialogi zaspokoiły moje oczekiwania?

Po raz kolejny spotykamy się z pracownikami Departamentu Q, którzy zajmują się starymi,  nierozwiązanymi sprawami. Tym razem do Carla i Assada dołącza błyskotliwa sekretarka - Rose. Policjanci będą tutaj borykać się ze sprawą sprzed 20 lat, która dotyczyła zabójstwa bliźniąt. Duet mężczyzn zaczyna grzebać w sprawie, a śledztwo zaprowadza ich do elitarnej szkoły z internatem. W ten sposób po notce do kłębka docierają do mrocznych tajemnic z przeszłości, skrywanych sekretów byłych uczniów i ich traumatycznych przeżyć, a także docierają do wnętrza psychiki zniszczonego, młodego człowieka. 

Ekranizacja książki spełniła moje oczekiwania. Dostałam to na co liczyłam, a więc mroczny i chłodny klimat, spojrzenie na relacje międzyludzkie pomiędzy Skandynawami oraz ukazanie ich największego hobby (polowania), kąśliwe dialogi i kilka fajnych sytuacji pomiędzy Carlem i Assadem. Intryga kryminalna troszeczkę mnie zawiodła, ponieważ rozwiązanie tego morderstwa było do przywidzenia w początkowych fazach filmu. Brakowało nagłych zwrotów akcji i wodzenia odbiorcy za nos. Nie mniej jednak jest to minus do wybaczenia. Tempo akcji z kolei nie zawiodło.

Aktorzy grający w tej produkcji dali z siebie wszystko. Zagrali naturalnie i wiarygodnie, co tylko przyczyniło się do mojej wysokiej oceny. Niesamowitą postacią jest Kimmie, która została wykreowana jako bardzo ciężki przypadek pod kątem psychologicznym, co daje ciekawe studium przypadku. I tym razem duet policjantów prowadzących sprawę mile mnie zaskoczył. Bywały momenty, iż byłam rozbawiona ich dialogami, czy podejściem do różnych spraw, np. relacji międzyludzkich. Carl jest doskonałym przykładem typowego zachowania Skandynawa który jest elokwentny, kulturalny i zapracowany, a jednocześnie małomówny, gburowaty i trudny w relacjach międzyludzkich, nawet z najbliższymi osobami jakim jest własny syn.

W tym thrillerze nie brakuje kilku brutalnych scen, jednak są zjadliwe na tyle, że nie przerażą nawet największego ich przeciwnika. Polecam film na jesienny wieczór.

14 wrz 2015

Krzysztof Kłopotowski - "Geniusz Żydów na polski rozum"



Autor: Krzysztof Kłopotowski
Tytuł: "Geniusz żydów na polski rozum"
Ilość stron: 384
Premiera: 02.09.2015r.


"Geniusz Żydów na polski rozum" zaintrygował mnie swoim tytułem na tyle mocno, iż postanowiłam zapoznać się z tą książką i przeczytać osobiście o żydowskich geniuszach. O tym narodzie wiem tyle, co każdy przeciętny człowiek. Nigdy ten temat szczególnie mnie nie interesował, jednak postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę w tym zakresie i dać szansę autorowi - Krzysztofowi Kłopotowskiemu (polski dziennikarz i krytyk filmowy). Czy ten egzemplarz dał mi taką możliwość? Tego dowiecie się z niniejszego tekstu.

Książka porusza wiele tematów związanych z żydowskim kodem kulturowym, który zdaniem autora zapewnia im stałe zdobywanie wielkich sukcesów w świecie, w różnych dziedzinach. Czytelnik może przeczytać wiele informacji o zasadach wychowywania w żydowskim domu zarówno przez ojca i matkę, religii, nauce, stosunku do pieniędzy czy gromadzenia kapitału, a także służbie wojskowej. To i wiele innych czynników przyczynia się bogactwa i ogólnej mądrości narodu żydowskiego. Ta lektura z pewnością odpowie na takie pytania jak: 
  1. Co jest największym źródłem kreatywności umysłowej w Izraelu?
  2. Jakie zdanie o Żydach miał Hitler?
  3. Jaką rolę odegrali Izraelici w rozwoju matematyki i algorytmów?
  4. Co to jest "wspólnota żydowska" i jaką pełni funkcję?
  5. Co łączy Woody'ego Allena z Żydami?
  6. Kogo możemy zaliczyć do grona dziesięciu największych żydów wszech czasów?
Nie można w żaden sposób ukryć tego, iż Krzysztof Kłopotowski ma potężną wiedzę na temat narodu żydowskiego i pod żadnym kątem nie jest mu obcy. Napiszę nawet, iż autor jest wręcz zafascynowany mieszkańcami Izraela. Niejednokrotnie zaskoczył mnie wnikliwą analizą sytuacji, opinią (z którą nie zawsze się zgadzałam), czy trafnością porównania (np. funkcjonowania gazety The New York i Gazety Wyborczej). Jednak nie rozumiem, jaki cel autor pragnął osiągnąć, poprzez nadmierne wychwalanie, czy wręcz uwielbienie Żydów? Ileż razy w trakcie studiowania tej lektury czytałam o takich cechach Izraelitów jak: inteligencja, kreatywność, zaradność, pracowitość, ciekawość świata, energiczność czy wysoka zdolność adaptacji do różnych warunków? Wysoko przesadzone jest wynoszenie kultury żydowskiej ponad kulturę chrześcijańską. Co ciekawe - w egzemplarzu na próżno szukać jakiejkolwiek krytyki Żydów. Faktycznie w kilku miejscach się ona pojawia, jednakże jest tak jakby rozmyta, złagodzona, czego można zupełnie nie zauważyć.

Nie będę ukrywać, iż książka jest trudna w odbiorze. Temat jest zawiły, analizy wielu aspektów bardzo wnikliwe i żmudne. W trakcie czytania często musiałam przystopować, zastanowić się nad aktualną treścią, aby zrozumieć jej sens. Momentami miałam wrażenie, iż autor odbiega od właściwego tematu zajmując się sprawami, które nic nie wnosiły do treści książki. Z pewnością nie jest to lektura, którą poleciłabym każdemu Polakowi, bo wielu Czytelników porzuciłoby ją już po kilku stronach. Jednak gorąco polecam ją każdej osobie, która chce poszerzyć swoją wiedzę na temat narodu żydowskiego. 

Na duży plus zaliczam wydanie tejże książki, które jest staranne i dopracowane. Wydawnictwo dołożyło wszelkich starań, aby nie pojawiły się żadne błędy, czy uchybienia. Nie mam problemów ze wzrokiem, aczkolwiek wolałabym aby czcionka była co najmniej o jeden rozmiar większa. Zdecydowanie ułatwiłby to komfort czytania. Okładka tej publikacji jest fenomenalna, komponując się z tekstem. 

Na koniec garść cytatów:

"Dziecku trzeba zapewnić najlepsze wykształcenie bez względu na koszty. To najważniejsza inwestycja rodziny". 

"Gdy chcesz założyć własny biznes, to w dziedzinach, które są nowe lub dopiero się rodzą. Szuka obszarów, które inni uważają za zbyt trudne i kłopotliwe lub wstydliwe".

"Siedem "sekretów"  żydowskiego sukcesu to: dobre wykształcenie, popieranie swojego środowiska, własne przedsiębiorstwo lub wolny zawód, stanowczość, twórczy umysł, oszczędność i wybredność".

Dziękuję wydawnictwu Fronda za egzemplarz książki.

7 wrz 2015

Recenzja filmu "Kobieta w klatce" (2013)

 
Skandynawskie produkcje filmowe darzę szczególną sympatią z uwagi na wiele czynników. Po pierwsze - lubię ten surowy, chłodny klimat, ubogie a zarazem kąśliwe dialogi oraz groteskowy humor. Po drugie - z przyjemnością wracam do skandynawskich obrazów, gdzie miałam okazję spędzić kilka miesięcy. Do tej pory każdy film mnie zachwycił na swój sposób. Zawiodłam się tylko na jednym - "Turysta".

"Kobieta w klatce" przedstawia mrożącą krew w żyłach historię młodej kobiety, która w trakcie podróży promem ze swoim bratem, została porwana. Śledztwo prowadzone w tej sprawie zostało umorzone, albowiem stwierdzono, iż kobieta w wyniku nieszczęśliwego wypadku wypadła za burtę. Po pięciu latach policjant Carl Morck w trakcie archiwizacji tej sprawy, na własną odpowiedzialność postanawia ją wznowić, albowiem pewne sygnały świadczą o tym, iż kobieta wcale nie utonęła. Razem ze swoim asystentem, pomimo zakazów przełożonego próbuje rozwiązać przedawnioną zagadkę zniknięcia kobiety. 

Zagadka kryminalna jest fantastycznie skonstruowana. Do samego końca nie potrafiłam wpaść na to, co łączy ofiarę z psychicznie chorym człowiekiem, który ją więził i jaki jest jego motyw tak bestialskiego postępowania. Napięcie dawkowane jest stopniowo, a tajemniczość gra pierwsze skrzypce. Zakończenie historii to prawdziwy majstersztyk w najwyższym wykonaniu. Na plus zaliczam również całe śledztwo, które żmudnie prowadzone "po nitce do kłębka" zostało sfinalizowane zgodnie z oczekiwaniami policjantów. Widz stopniowo odkrywa poszczególne części tej mrocznej układanki, jednakże producent nie pozwala mu zbyt daleko wybierać do przodu.

Od samego początku zwróciłam szczególną uwagę na duet policjantów, prowadzących to dochodzenie - Duńczyk oraz Arab. Razem stworzyli na prawdę bardzo sympatyczne połączenie. Pierwszy z nich to typowy skandynawski facet - mało rozmowy, arogancki, bezradny w relacjach z innymi, pozbawiony uczuć, topiący swoje niepowodzenia i smutki w alkoholu. Arab z kolei to ciepły człowiek z pozytywną aurą, który potrafi rozmawiać rozmawiać z innymi ludźmi i dostosować się do bieżącej sytuacji. 

Film spełnił moje oczekiwania. Mroczny klimat, fantastyczna intryga kryminalna, ciekawie skonstruowani bohaterowie i niezbyt wiele przemocy, strzelanin czy krwi. Początek był troszeczkę leniwy, jednakże producent chciał łagodnie wtajemniczyć widza w sprawę, powoli zwiększając tempo. Dzięki temu historia jest jasna i przejrzysta. Nie znajdziecie tutaj wielu pobocznych wątków, które niepotrzebnie wprowadzają suche i niepotrzebne informacje do tej sprawy. Polecam w 100%.

3 wrz 2015

Olga Rudnicka - "Drugi przekręt Natalii"


Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: "Drugi przekręt Natalii"
Ilość stron: 496
Rok wydania: 2013


Mam kilku sprawdzonych autorów książek, których biorę w ciemno mając gwarancję kilku dobrze spędzonych godzin i znakomitej lektury. Tak jest w przypadku Olgi Rudnickiej, której powieści nie są najwyższych lotów, jednak dają mi tyle uśmiechu i radości, jak mało który egzemplarz. Bardzo lubię to połączenie lekkiego kryminału z dużą dawną energii i śmiechu.

W odziedziczonym po ojcu domu mieszka pięć sióstr - pięć Natalii Sucharskich (wyjaśnienia tego motywu należy szukać w pierwszej części, tj. "Natalii 5"). Pewnego dnia otrzymują informację o zniknięciu Janusza Zawady - starszego Pana, którego traktowały jak rodzinę. W przeszłości wspólnika ojca dziewczyn. Śledztwo w tej sprawie wykazało, iż starszy Pan jest zamieszany w jakieś ciemne interesy, o których siostry nie miały pojęcia. Policja stwierdziła zgon Pana Zawady, jednakże siostry Sucharskie postanowiły na własny rachunek przeprowadzić śledztwo w tej sprawie, używając w tym celu wszystkich ruchów (dozwolonych i niedozwolonych), wpadając niejednokrotnie w tarapaty.

Książka naładowana jest ogromną ilością humoru, dobrej zabawy, szybkiej akcji i kreatywności pięciu głównych bohaterek. Siostry Sucharskie to przykład kobiet pomysłowych, ciekawskich, roztrzepanych, którym nikt nie przeszkodzi w realizacji ich planów. Nawet sama policja. Śledztwo które na własną rękę prowadziły kobiety zakończyło się dla nich bardzo zaskakująco. Razem siostry tworzą prawdziwą mieszankę wybuchową i miło spędziłam z nimi te kilka godzin. Uwielbiałam ich pomysłowość, kombinacje, domysły i przede wszystkim dialogi, które w lekturze wiodą prym. W niniejszej książce na próżno szukać długich opisów akcji. Dialog, dialog i jeszcze raz dialog. 

Olga Rudnicka stworzyła kolejną lekką, przyjemną i relaksującą książkę, nie tylko na długie jesienne wieczory, ale i do poczytania na plaży czy na hamaku. Już na pierwszy rzut oka widać, iż autorka długa nie musiała zastanawiać się nad poprowadzeniem akcji, albowiem kolejne rozdziały wynikały jeden z drugiego. Lekko i przyjemnie napisana historia. Nad powieścią nie trzeba się koncentrować, albowiem strony same się przewracają. Nawet nie zauważyłam kiedy przeczytałam te prawie 500 stron! Lektura z pewnością nie przemówi do czytelnika, który szuka poważnej książki, z ukrytymi mądrościami życiowymi.